niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 18*


POD ROZDZIAŁEM WAŻNA NOTKA DOTYCZĄCA DRUGIEJ/TRZECIEJ CZĘŚCI.PROSZĘ ŻEBY NA WATTPADA TEŻ DOTARŁA :)) !!!!!!!!!!!
________________________________________________________________________

***

3 dni później*


-Widzicie ten hotel? Musimy się tam zatrzymać.Nie mamy innego wyboru.
Powiedziałam do Coonie, która w ciągu tych kilku dni zdążyła się zmienić z Katy miejscami.Czy tylko ja jedyna z pośród nas trzech nie mam prawka? Chyba tak.
Dziewczyna kiwnęła głową i skręciła na pobocze i zaparkowała pod neonowymi światłami hotelu.
Odpięłam pasy i spowrotem założyłam buty, które w miedzy czasie zaczęły mnie uwierać. 
-Myślisz, że mamy wystarczająco pieniędzy?
Westchnęłam i machnęłam ramionami.Miałam nadzieję, że przynajmniej jeden pokój nie będzie drogi.Mogłybyśmy spać nawet w jedno osobowym.Tylko żeby coś było.
Weszłyśmy wolnym krokiem do hotelu i skierowałyśmy się do recepcji.Ludzie patrzyli się na nas jak na dziwadła.Wcale im się nie dziwiłam, każda z nas miała rozmazany tusz i splątane włosy.Po fioletowych sińcach pod oczami można było poznać,że nasze noce nie były zbyt przyjemne.To prawda, nie były.Samochód Harry'ego może i był duży, ale niezbyt wygodny.
Wysoka, krągła brunetka siedząca za ladą recepcji, popatrzyła na nas przez chwilę i przewróciła oczami.Ehe miła obsługa.
-Przepraszam was bardzo,ale nie mamy już wolny pokoji.
Odezwała się od niechcenia i wróciła do swojej poprzedniej czynności.Czyli przeglądania czegoś na laptopie.
Katy odwróciła się do nas bezradnie i machnęła ramionami.
-To był ostatni możliwy hotel.Nie mamy teraz gdzie pójść.
Po jej policzkach poleciały łzy.Coonie podeszła do niej i mocno ją przytuliła, szepcząc jej coś do ucha.
W tym momencie mnie oświeciło.
Jeżeli Harry jest znany we wszystkich miastach i krajach, to w Los Angeles na pewno też.Ha a nawet jestem tego święcie przekonana.
Jako, że nie długo miałam się stać jego żoną (czyt.niewolnicą), to dzięki jego nazwisku chyba wszystko mogłam mieć podane na tacy.A raczej my mogłyśmy.Louis i Niall swoją "sławą" powoli dorównywali loczkowi. 
Pewnym krokiem ponownie podeszłam do recepcji, tym razem zwracając jeszcze większą uwagę i zirytowane spojrzenie brunetki.
-Jas co ty robisz?!
Szepnęła Coonie nadal trzymając w ramionach załamaną Katy.
-Cicho mam pomysł
Podeszłam do lady po czym wyjęłam swój telefon.Udałam, że coś klikam.Musiała uwierzyć, że będę do kogoś dzwonić.Przyłożyłam telefon do ucha,w tym samym momencie przyglądając się swoim paznokciom jak jakaś głupia blondynka.
-Halo? Hej jak skarbie tu ja.Tak u nas wszystko dobrze, a właściwie to nie brunetka przewróciła oczami jednocześnie je we mnie w lepiej znaczy no...nie ma miejsc w hotelu.Tak, tak.Chciałam powiedzieć recepcjonistce swoje dane, ale nawet nie dała mi dojść do głosu.Tak na nazwisko Styles...-i w tym momencie brunetka o mało co nie połknęła gumy, którą przez cały czas żuła.Uśmiechnęłam się podstępnie, jednocześnie klepiąc się w myślach po plecach z perfekcyjnego planu-Okej powiem jej.Aha.Ja Ciebie też skarbie.Do zobaczenia, pa pa.
Kobieta wyprostowała natychmiastowo się wyprostowała.Wzięła do ręki słuchawkę od telefonu stacjonarnego.
-H-Halo? P-proszę Pani.Tak przepraszam,już nie będę.Panna Styles przyjechała.Nie,bez Pana Styles'a.Tak,tak wiem.Dobrze zaczekam-odłożyła słuchawkę i popatrzyła tym razem bez przewracania oczami w moją stronę-Czy mogłaby Pani chwileczkę poczekać? Właścicielka zaraz przyjedzie.

Kiwnęłam głową i odwróciłam się do moich przyjaciółek,które stały w miejscu z wytrzeszczonymi oczami.Puściłam im oczko i w podskokach podeszłam.
-Jak ty...? Przecież ona...
-Wystarczyło powiedzieć fałszywe nazwisko.Od dzisiaj mamy nazwiska chłopaków,okej? Ich znają wszędzie,dzięki czemu wszystko będziemy miały podawane w luksusach.
-Pani Styles?
Usłyszałam przesłodzony,kobiecy głos.Odwróciłam się na pięcie,żeby spojrzeć na dość młodą kobietę,z krótkimi blond włosami i małymi zielonymi oczami.Jak się spodziewam była do właścicielka.

Z jej oczu,aż biło przerażenie,a z rąk kapał pot.To przeze mnie? I dobrze.Niech się boi.Dzięki temu będę miała co tylko chcę i jak chcę.Bo chyba nikt nie odważy się postawić żonie Harry'ego Styles'a.
Boże Jasmine!!! Od kiedy stałaś się taką suką?!

-Tak to ja.
Powiedziałam i uścisnęłam wysuniętą wcześniej przez kobietę dłoń.
-Miło mi Panią poznać.Nazywam się Emily Wonder,ale proszę mi mówić po prostu Emily.
Kobieta uśmiechnęła się słabo i po chwili dodała.
-Zaraz dam Pani kluczyki do pokoju.Jak się spodziewam nie jest Pani sama?
-Nie nie,panna Tomlinson i Horan stoją tam.
Pokazałam palcem za siebie i obserwowałam reakcję Emily.Kobieta spojrzała przez moje ramię,na dwie zagadane przyjaciółki,po czym wróciła wzrokiem do mnie.Przełknęła gulę w gardle i rozpięła lekko koszulę,w której było już jej za pewne gorąco.
-Czy Pani m-mąż też ma przyjechać?
Widziałam jak kobieta modliła się w duchu o błogosławieństwo do Boga.Wiedziałam,że zrobi wszystko,żeby tylko Harry,Louis i Niall nie przyjechali.
-Myślę,że tak.Nie wiem,czy dzisiaj czy jutro,może pojutrze.
Machnęłam ramionami,a w duchu śmiałam się do nieprzytomności.Uwielbiałam reakcję ludzi na słowa "Witam jestem Jasmine Styles".Wszyscy przybierali te swoje przerażone miny i starali się być jak najmilsi.
Twarz kobiety natychmiastowo pobladła.Jej zielone oczy zrobiły się zbyt jasne,a usta zrobiły się sine.Przysięgam,że słyszałam jak jej serce bije z zawrotną prędkością.
Kiwnęła głową i podała mi kluczyk do pokoju.



***

-No panowie,który to miał być hotel?

Zapytałem patrząc na Nialla,który trzymał w ręku namierzać,komórki Katy.Nie miałam pojęcia,że zainstalował jej aplikację "gdzie jest moje dziecko".Rozumiem,czip to co innego,ale namierzać w komórce? Niby też dobre.
Nie zrobiłem tego Jasmine,ponieważ miałem nadzieję,że nie będzie na tyle nierozważna,żeby uciekać.Jak widać myliłem się i to ostro.
Współczułem jej tej decyzji.Gdyby siedziała na dupie w domu,za pewne teraz nie miała by przesrane.Myślała,że może bawić się mną od tak? Nie,nie.Byłem dla niej miły z tylko jednego powodu.Bo ją kocham.Co nie oznacza,że przestanę,jeżeli przez kolejne kilka dni będzie miała tortury.Będzie miała wszystko o czym do tej chwili mogła sobie nie wyobrażać.Nie będę krzywdził jej psychicznie,tylko fizycznie.Mam zamiar ją uderzyć? Tak.Mam zamiar ją złamać? Tak.Mam zamiar zrobić wszystko,żeby mnie naprawdę pokochała? Tak.Ja oddałem jej serce,a ona je zniszczyła.Teraz ja zniszczę ją.Kocham ją ponad życie,ale musi mieć jakąś karę.Wiem,że po tym mnie znienawidzi.Będzie chciała się wyprowadzić i będzie wyzywać mnie od najgorszych.Co z tego.Nie chcę krzywdzić mojego Aniołka,ale nie będę tolerował tego co zrobiła.A jeżeli znowu ucieknie....to ją znajdę.I zabiję.
-Skręć w lewo.
Odezwał się Niall cały czas mnie kierując.
Po chwili zobaczyłem nie duży hotel,a na nim neonowy napis "Wonder House".
To tutaj musiały się zatrzymać.Jestem tego pewny,bo po pewnym czasie zobaczyłem swój samochód zaparkowany przy wejściu.Ufff...przynajmniej mojemu maleństwu nic nie jest.
Wiem co sobie teraz myślicie drogie panie "oprócz tego,że damski bokser to jeszcze stawia samochód na pierwszym miejscu zamiast swojej kobiety.Dupek nie facet".
A teraz wyjaśnienia moje panie.Nie jestem damskim bokserem i na codzień nie biję kobiet.Niestety tak samo nie toleruję tego co zrobiła Jasmine.Chciałbym też zwrócić uwagę,że nadal jestem szefem jednego z najniebezpieczniejszych gangów na świecie i bez uczuciowym mordercą.Sprawianie komuś bólu,to nie jest dla mnie ogromny wyczyn.
Druga sprawa.Samochód nigdy nie będzie u mnie ważniejszy niż kobieta.Moja kobieta.Jednak pamiętajcie,że nadal jestem facetem,który tak samo jak reszta interesuje się motoryzacją.
No,no,no.Piękny sobie hotel wybrały.Myślę,że jego szefowa nadal mnie pamięta.Hmmm...panna Emily Wonder.Tak,zdecydowanie mnie pamięta.Jeżeli nie to z przyjemnością jej o sobie przypomnę.Przecież nie da się zapomnieć mordercy swojego męża.I o mały włos mordercy samej siebie.
Wyszedłem z auta zamykając je z hukiem.Poczułem uszczypnięcie na plecach,rękach i łydkach.Zgiąłem się na chwilę w pół.Spojrzałem na Louisa,który w tej chwili mordował mnie wzrokiem.Tak to jego dzieło.Pieprzona moc.
Zaśmiałem się cicho.
-Dobry wieczór wszystkim tu obecnym!
Krzyknąłem na cały hol rozkładając przy tym ręce.Tak,już czuję ten cudowny zapach strachu.Mógłbym go wciągać dniami i nocami.
Wszyscy,którzy poruszali się swobodnie po korytarzu zatrzymali się upuszczając wszystko co mieli w rękach.Nie ważne czy to była komórka,czy walizka.Wszystko upadło na ziemię i zapanowała głęboka cisza.
Prychnąłem i zacząłem kierować się powoli w kierunku recepcji.Wysoka,krągła brunetka wstała zza biurka odkładając słuchawkę telefonu.Czy była ładna? Nie.Wyglądała jak dziwka,którą zawsze i wszędzie można przeruchać.
Ładna była tylko i wyłącznie Jasmine.Nie,nie przepraszam.Ona była piękna.
-Pani W-Wonder j-jest...
-Powiedz jej,że na nią czekam
Nie interesowało mnie co miała do powiedzenia.Wsadziłem ręce do kieszeni.
-Clairy co do cholery znowu chcesz? Mówiłam ci,że jestem zaję...

Kobieta przystanęła w półkroku.Jej wzrok od razu padł na mnie i chłopaków.Uśmiechnąłem się złośliwe i powoli do niej podszedłem.
-O P-Pan Styles,cóż za miła n-niespodzianka.N-Niedawno pańska żona...
Wytrzeszczyłem oczy na jej oczy.Czyżby Jasmine wmówiła tej idiotce,że jest moją żoną? No,no skarbie.Punkt dla ciebie.

Wiedziałem,że była inteligentna i specjalnie użyła mojego nazwiska,żeby traktowali ją lepiej.Mogłem się tego domyślić.
-Gdzie jest moja żona?
Zapytałem totalnie ignorując wszystko co próbowała powiedzieć.
Kobieta przełknęła ślinę.Jej dłonie zaczęły się niemiłosiernie trząść,a łzy spływać po policzkach.O co jej do kurwy nędzy chodziło?

-O-Ona...powiedziała,ż-że m-mam Panu nie mówić
Zacisnąłem dłonie w pięści i zacząłem zmierzać ku niej szybkim i zdecydowanym krokiem.Kobieta zaczęła się cofać,dopóki drogi nie zagrodziła jej otwierająca się winda.Wpadła do niej z hukiem potykając się o własne nogi.Wszedłem za nią i wcisnąłem przycisk zamykających się drzwi.
-Pytam po raz drugi i ostatni.Gdzie ona jest?!
Warknąłem i złapałem jej włosy.Drugą dłonią złapałem jej szyję.Przysunąłem jej twarz na przeciw guzików z piętrami.

-Wciskaj
Powiedziałem i zacisnąłem dłoń na jej szyi.Kobieta chciała nabrać choć trochę powietrza,niestety nikt nie powiedział,że życie jest bez bolesne.Dusiła się własną śliną zaciskając swoje palce na moich.
-Nawet nie próbuj.Chyba,że chcesz skończyć tak jak twój mąż.
Szloch wypełnił ciasne pomieszczenie,jednak po chwili winda ruszyła.Cyferki przeskakiwały z jedynki,na dwójkę,aż w końcu zatrzymały się na szóstce.
-S-sto dwadzieścia t-trz-trzy
Wymówiła numer pokoju nadal walcząc o przynajmniej jeden porządny oddech.
Rzuciłem ją gdzieś pod ścianę i skierowałem się do wskazanego pokoju.Starałem się iść jak najszybciej i jak najciszej,żeby tylko nie obudzić mojego małego Aniołka.
121...122...123.
Przekręciłem gałkę i zakradłem się do środka.Wszędzie panowała ciemność,co oznaczało,że dziewczyny już spały.
Pokój nie był duży,zaledwie dwa pokoje.Wszedłem do jednego,w którym spały Katy i Coonie.Ocho...to te dwie mamy już załatwione.
Poszedłem do drugie i zamknąłem za sobą drzwi najciszej jak się dało.

Na dużym małżeńskim łóżku spała sobie słodko Jasmine.Zakryta po piersi puchową kołdrą,kręciła się w łóżku dopóki nie znalazła sobie wygodnej pozycji.
Podszedłem do niej powoli i przykucnąłem tuż przy twarzy.
Odgarnąłem jej długie,kasztanowe włosy,jednocześnie odsłaniając jej śliczną twarz.Przejechałem palcem po policzku.Mimowolnie uśmiechnąłem się do siebie,ze świadomością,że ona cała jest moja.I tylko moja.Przybliżyłem się do niej i złożyłem czuły pocałunek na czole.
-Odpoczywaj kochanie.Odpoczywaj przed jutrem.I módl się,żeby Bóg miał cię w opiece...
_________________________________________________________________________
HAAAAAAAAAAARRRRRRRRYYYYYYY TY DUPKU JAK MOŻESZ TY,TY!!! UGH...
Nie wiem czemu,ale jestem z tego rozdziału naprawdę zadowolona i mam nadzieję,że wam też się spodoba.
TERAZ WAŻNA SPRAWA DOTYCZĄCA DRUGIEJ CZĘŚCI *.*

Tak myślałam trochę nad drugą częścią i postanowiłam,ze ją napiszę i...będzie ona o ich dzieciach.Dzieciach Jasmine i Harry'ego.Albo to będzie 3 część ;-;
Może w drugiej napisze ich dalsze losy? DOBRA PISZCIE W KOMENTARZACH KTÓRĄ OPCJĘ WOLICIE.
I JESZCZE JEDNO!!!!!!!!!!!!
Kolejna część (2 lub 3 zależy) w której będą ich dzieci,chciałabym napisać z innym bohaterem.Tym razem nikt z 1D.Wiecie będzie to kontynuacja tego ff tylko z kimś innym.Nie wiem np. Justin,Luke Brooks lub ktoś z Janoskians,Colton Haynes,Luke Hemmings...
Mówcie kogo,a będę wybierać i się zastanawiać.

10 komentarzy=kolejny *,*

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 17* część 2

***
-Jezus Katy wciśnij pedał gazu!
Krzyczałam na przyjaciółkę, a w miedzy czasie oglądałam się za siebie czy przypadkiem ktoś nie wychodzi ze szkoły.Mówiąc ktoś miałam oczywiście na myśli Harry'ego.
Mam nadzieję,że jeszcze żaden z chłopaków nie zorientował się o naszym małym planie.
No nie takim małym bo wyjechanie z Londynu to był nie mały wyczyn.
Jak dla dziewczyn, które mają zbyt nad opiekuńczych i chorych psychicznie chłopaków.
Odkąd Louis uderzył Coonie dziewczyna wpadła właśnie na ten pomysł.
Miałyśmy zdobyć trochę zaufania chłopaków,a potem je niecnie wykorzystać.
Wiem co mówiłam ostatniej nocy Harry'emu i wiem, że na pewno nie kłamałam.Tak naprawdę chciałam zrezygnować z pomysłu dziewczyn jeszcze dziś,ale...
No właśnie pozostaje "ale".
Dziewczyny były tak nakręcone na ten "wyjazd", że nie chciałam i sprawiać zawodu.To było silniejsze ode mnie i jak głupia nie zaprzeczyłam.Najgorsze jest to, że wplątałyśmy w to wszystko jeszcze Andy'ego.Poprosiłyśmy go, żeby zajął czymś Harry'ego, gdy będzie w szkole.Skąd wiedziałam,że Harry się zjawi?
Na pierwszej lekcji zorientowałam się o braku teczki.Wiedziałam, że brunet za wszelką cenę będzie chciał mi ją przynieść, a przy okazji mnie odwiedzić.
-Boże nie krzycz na mnie-dziewczyna pociągnęła za swoje włosy.
-Powiedziałaś, że umiesz prowadzić auto!
Krzyknęła Coonie i rozejrzała się po samochodzie.
Tak było to auto Harry'ego, które jakimś cudem było otwarte i miało w środku kluczyki.Ja bym nie zostawiła otwartego samochodu, ale no cóż...jak kto lubi.Najwyraźniej Harry myśląc, że jeżeli wszyscy z całego Londynu boją się go, to nikt mu nie ukradnie auta.Widać był w błędzie.
-Bo umiem tylko to jest takie-dziewczyna pomachała ręką przed twarzą-skomplikowane w obsłudze.
Po chwili jednak udało jej się znaleźć pedał i pojazd ruszył z piskiem opon po asfalcie.
-Spokojnie dziewczyno, bo nas zabijesz.
Powiedziałam i oparłam głowę o szybę.
W ogóle gdzie my jedziemy,co?
Mamy przy sobie tylko kilka ciuchów i trochę pieniędzy,ale gdzie mamy pojechać?
Myślałyśmy nad Nowym Yorkiem,ale jest trochę (bardzo) daleko i zrezygnowałyśmy.Dziewczyny wpadły na idiotyczny pomysł Melbourne, ale to jest kurwa w Australii!! Jak one miały zamiar tam dojechać?!
W końcu jednak wpadłam na pomysł Los Angeles.Wszystkie jakoś przeżyłyśmy ten wybór i zdecydowałyśmy tam pojechać.Wynajmiemy jakiś pokój w hotelu i zatrzymamy się na kilka dni.Mam nadzieję, że pieniędzy starczy.Jeżeli nie to...coś wymyślimy.Szczerze? To nie uda nam się.Prędzej czy później chłopcy i tak nas znajdą,a wtedy wolałabym popełnić samobójstwo niż wpaść w ręce Styles'a.

-Dobra dziewczyny nie wiem jak wy,ale ja się chyba zdrzemnę-powiedziała Coonie rozkładając się na tylnym siedzeniu-Obudźcie mnie jak gdzieś się zatrzymamy czy coś.
Acha po prostu wspaniale podczas gdy ja i Katy będziemy martwić się tym co będzie i jak przeżyjemy,to ona będzie sobie spała.
Jestem trochę ciekawa co teraz robi Harry.Zapewne ustala z chłopakami jakiś plan dzięki,któremu będzie miał zamiar mnie złapać.Albo już za nami jedzie.Może być zaledwie kilka kilometrów od nas.Może nawet kilka metrów.
Boże Jasmine przestań o nim myśleć! Uciekłaś po to,żeby się od niego oderwać! Od tego wszystkiego co było i jest z nim związane! Teraz chcesz żyć normalnie.Normalnie.


***

Kurwa jak ona tak mogła?!?! Przecież było tak dobrze!! Wszystko się układało,a ona zepsuła to w jednym momencie.Wszystko runęło w jednym momencie.
Powiedziała mi te dwa słowa.Dwa słowa,które były dla mnie cholernie ważne.Myślałem,że mówiła prawdę,a tym czasem to wszystko sobie zaplanowała.
-Styles skup się jeżeli chcesz znaleźć swoją dziewczynę.Uwierz mi,żaden z nas tego nie przewidział.Więc ogarnij dupę i zacznij nam pomagać.
Powiedział przez zaciśnięte zęby Louis po czym wznowił rozmowę z Niall'em.
Ma rację,jeżeli chcę znaleźć Jasmine,muszę przestać non stop o niej myśleć.Taa...to niemożliwe,ale cóż...
-Uhh...Dobra,więc macie jakiś plan?
Zwróciłem się do chłopaków podczas,gdy oni grzebali coś w laptopie.Przynajmniej wzięli się za robotę.
Nie miałem pojęcia,jak mógłbym znaleźć dziewczyny.Może razem z Louis'em i Niall'em byliśmy, "trochę" nadopiekuńczy i "trochę" przerażający,ale nie aż tak,żeby wpaść na pomysł wczepienia dziewczynom jakichś nadajników lub czegoś tam namierzającego.Chociaż w tym momencie by to się cholernie przydało.
-Nie,ale wydaje mi się,że wiem gdzie mogły pojechać.
Powiedział Niall kładąc nogi na stolik i nadal wpatrując się w laptop.Boże błogosław mojego przyjaciela.Przynajmniej on ma jakiś pomysł.Nie wiadomo,czy dobry ale ma.
-Naprawdę? Gdzie?

Zapytał Louis i gwałtownie podniósł głowę.Jego oczy były podpuchnięte,jakby płakał.Każdy z nas takie miał.Ale nie płakaliśmy.Nigdy nie płaczemy.To od przemęczenia.
-Pamiętacie,Troy'a? Tego co mieszka poza Londynem.Dostarczał nam ostatnio trochę broni.
Blondyn,odłożył laptopa i pociągnął łyk z puszki piwa.

Troy? Nie kojarzę,chociaż...może mówi o tym dzieciaku.Był ktoś u nas nie dawno,ale nie jestem pewien,czy nazywał się Troy.Dobra nie ważne.
-No to co z nim?

Zapytałem i odgarnąłem swoje włosy na bok.
-Napisał mi,że widział jak twój samochód przejeżdżał obok jego bloku.Myślał,że po niego idziesz,bo coś nie tak zrobił,ale potem zobaczył jak kierujesz się na trasę do Los Angeles.
Otworzyłem szeroko oczy i natychmiast podniosłem się do podniosłem się do pionu.
-To dziewczyny,to na stówę były one.Ukradły mi z przed szkoły samochód.
Zacisnąłem dłonie w pięści i przypomniałem sobie jak Jasmine wsiadała pośpiesznie do auta,ale przedtem spojrzała mi w oczy.Ten ostatni raz spojrzała mi w oczy.Pokazywały ból,smutek,ale i miłość i tęsknotę.W takim razie czemu uciekła? Nie mam pojęcia,ale wiem jedno.Jak ją znajdę przestanę grać,tego miłego Harry'ego Styles'a,którego zgrywałem do teraz.Pokażę jej swoje prawdziwe oblicze.To,którego nigdy miała nie zobaczyć...
-No panowie,w takim razie wracamy do naszego królestwa.Los Angeles to najgorsze miasto,które mogły w tej opcji mieć...


__________________________________________________________________________
WOWOWOWOWOWOOWWO SIĘ POROBIŁO,SIĘ POROBIŁO :o

I teraz mamy TAKI BIG POWRÓT ^^
Jak widzicie fanfiction zostało wznowione i wszyscy się cieszymy ^^ jeeeej
Jednak rozdziały i tak będą raz na tydzień.Chyba,że uda mi się jakimś cudem szybciej pisać.O a niedługo ferie,więc będzie dużo czasu.
Uuuuu teraz do szkoły ;-; ta przeklęta środa :p

ALE JEDNAK ZADBAM O KOMENTARZE KOCHANI ;***

10 KOMENTARZY= NEXT <3
Do zobaczenia!!!!























sobota, 1 listopada 2014

Zawieszam ._. :C

Ja wiem,że mnie teraz z całego serca nienawidzicie i chcielibyście kolejny rozdział,ale tak bardzo was przepraszam :cc
Mam od cholery nauki,która no nie oszukujmy się nie idzie mi dość dobrze.

FANFICTION NIE ZOSTAJE ZAWIESZONE NA ZAWSZE :)
MAM ZAMIAR WZNOWIĆ DZIAŁALNOŚĆ OD NASTĘPNEGO ROKU.

W tym czasie zdążę napisać kilkanaście rozdziałów i od nowego roku będę je dodawała regularnie:)

JESZCZE RAZ BARDZO PRZEPRASZAM :(

KOCHAM <3

sobota, 13 września 2014

Rozdział 17* cz.1

-Mogliby w końcu zmienić kłódki w tych szafkach.
Jękneła Katy trzaskając swoją szafką.Co prawda to prawda.Kłódki w szafkach były nieco zardzewiałe,dlatego strasznie ciężko się otwierały i zamykały.
Zaśmiałam się cicho z naburmuszonej dziewczyny i zaczęłam powoli maszerować do swojej klasy.
Dosyć długi czas nie było nas w szkole,ale dyrektorka usprawiedliwiła naszą nieobecność.
Sama widziała co się stało kilka dni temu, więc nie miała do nas żadnych zarzutów.
Od czasu wejścia do budynku wzrok wszystkich uczniów skupiał się na nas.Nie powiem było to trochę krępujące, ale co mogę poradzić na to, że jestem dziewczyną jednych z najniebezpieczniejszych ludzi w Londynie.
Nikt nie chciał usłyszeć słów w stylu "masz przejebane u Styles' a".
Wszyscy wiedzieli co to oznacza, dlatego starali się trzymać jak najdalej od problemów.
Ale szczerze mówiąc myślałam, że Harry naprawdę nie ma serca i jest tylko zimnym skurwysynem.
Tak samo jak w wieku 7 lat wierzyłam w Świętego Mikołaja.
Na tej podstawie jedno wyklucza drugiego.Harry jest słodki i kochany, a Święty Mikołaj nie istnieje.
Dobra przyznam,że czasem Harry potrafił być przerażający i nie panował nad swoją złością.
Wtedy jak mnie uderzył po raz pierwszy myślałam, że tak będzie wyglądało moje życie do końca.
Będę przychodzić do domu i od razu dostanę w twarz.Odezwę się nie chcący dostanę w twarz.
Potem mi cała złość zeszła i wybaczyłam mu.Po prostu nie mogłam się na niego gniewać.
-I powiedziałam mu,że muszę was gdzieś dzisiaj wyciągnąć, bo dawno nie byłyśmy gdzieś same, ale on się nie zgodził i...
Popatrzyłam na Coonie i posłałam zdziwioną minę.
Najwyraźniej na chwilę "odpłynełam", dlatego nie wiedziałam o czym mówiła przyjaciółka.
-Ymm...Ja nie w temacie.O czym mowa?
Zapytałam i głupio się uśmiechnęłam,żeby tylko nie była na mnie zła.
Coonie była typem osoby, która nie lubi być ignorowana i traktowana nie równo z innymi.Pamiętam jak zawsze w podstawówce dostawałam od niej po głowie, bo nigdy nie słuchałam co ma do powiedzenia.Jak widać zostało mi to do dzisiaj.
-Ughh...Jasmine!!
Powiedziała dziewczyna zakładając ręce na piersi.Posłała mi to swoje zirytowane spojrzenie i przewróciła oczami.
-Mówiłam,że pytałam się dzisiaj Louis'a czy mogłybyśmy się spotkać.No wiecie my razem, taki babski wieczór.Albo wygoniłybyśmy z domu, któregoś z chłopaków, albo poszłybyśmy na imprezę!!
Przy ostatnich słowach dziewczyna podniosła ręce do góry i zaczęła nimi wymachiwać.
Impreza? Hmmm...To może być całkiem niezły pomysł.
***
"We things a lost in the fire, fire, fire..."
Podśpiewywałem sobie cicho jedną z piosenek zespołu Bastille.Według mnie byli całkiem nieźli,dlatego nic do nich nie miałem.
Z łatwością wymijałem wszystkie auta, żeby dotrzeć jak najszybciej do szkoły mojego aniołka.
Jasmine znowu zapomniała jeden ze swoich teczek i zostawiła ją na kanapie.Dlatego postanowiłem złożyć jej krótką,a zarazem przyjemną dla nas wizytę.
Ale dobra przyznam się.Chciałem też zobaczyć reakcję tych wszystkich przestraszonych uczniów i nauczycieli.Zawsze wybudzałem strach we wszystkich osobach, które nasłuchały się o mnie różnych historii.
Niektóre są prawdziwe, a niektóre wyssane z palca.
W pewnym momencie zobaczyłem już w oddali znajomy mi budynek.
Zapakowałem na szkolnym parkingu nie zważając na to do kogo należy to miejsce.Założyłem na nos czarne raybany i wyszedłem z samochodu biorąc przy okazji teczkę.
Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę mojego małego aniołka.
Po tym ile przyjemności jej wczoraj dostarczyłem i jak powoli dochodząc krzyczała moje imię, zorientowałem się, że muszę opiekować się nią jeszcze bardziej.
Nie pozwolę żeby ktokolwiek ją skrzywdził, bo przysięgam nie ręczę za siebie.Chuj mnie to obchodzi kto to będzie.Dziewczyna czy chłopak bez różnicy, nikt nie może jej skrzywdzić.
Jakbym musiał dostałby nawet jej własny brat.
Otworzyłem drzwi wejścia do szkoły, a wzrok wszystkich JAK ZAWSZE skierował się na mnie.
Każdy stał jak najbliżej swojej grupy przyjaciół myśląc,że tym sposobem są bezpieczniejsi.
Pff...gówno prawda.
Teraz tylko musze się dowiedzieć gdzie jest Jasmine.
Spojrzałem na uczniów i wybrałem sobie na ofiarę jakiegoś kujona.
Sami wiecie pedalaski sweterek, grube okulary i włosy przylizane żelem.
-Ej młody chodź tu.
Pokazałem na niego palcem i ruchem ręki go przywolałem.
Tęczówki chłopaka w jednym momencie się rozszerzyły, a głowa pokręciła w prawo i lewo na "nie".
Moje brwi się zmarszczyły,bo tak naprawdę to nikt mi nie odmawiał.
-Chodź tu kurwa.
Warknąłem do niego i podniosłem ton głosu.
Tym razem chłopak szybko do mnie podbiegł i stanął metr przede mną.
Miał spuszczony wzrok lub patrzył, w każdą inną stronę tylko nie w mnie i w moje oczy.Gdybym był nim prawdopodobnie postąpiłbym tak samo.
-Gdzie jest Jasmine Moore?
Zapytałem bawiąc się rombkiem teczki.Lepiej żeby mały odpowiedział szybko bo zaczynam tracić cierpliwość.Wiecie,że moja cierpliwość miała pewne granicy,a on zaczynał je przekraczać.
-Ale j-ja nie...
Przewróciłem oczami.Złapałem go za sweter i podniosłem do góry.Jego plecak upadł na podłogę,a wszystko co było w środku rozsypało się po korytarzu.
-Gadaj kurwa gdzie ona jest,bo nie mam całego pieprzonego dnia.
Warknąłem i popatrzyłem mu głęboko w oczy.
-Jest w sali numer 12...
Zanim zdążył dokończyć moim oczom ukazała się żadna inna jak kochana dyrektorka.
Jej wzrok był zdeterminowany i cały czas trzymał się na mnie.Stawiała szybkie i nie pewne kroki,żeby nie pokazać strachu.Tak jak inni.Starała się nie opuszczać głowy,ale nie wszystko jak widać szło po jej myśli.
Zwilżyłem usta językiem i arogancko się uśmiechnąłem.Puściłem chłopaka i zacząłem kierować się w kierunku kobiety.
Kątem oka zauważyłem jak mały poprawia swój sweter i zbiera książki z ziemi.
Pff..dziwię się,że go jeszcze w z tej szkoły nie wybili.Z tego co się mogę domyślić był dręczony przez,każdego napotkanego ucznia.Skąd wiem? Sam tak przecież robiłem.
Pamiętam jak,każdy kto odezwał się do mnie nie pytany odrazu dostawał w ryj.
Takim właśnie sposobem wyrobiłem sobie reputację w Londynie i jeszcze kilku innych miejscach.
-Witam panią dyrektor!!
Krzyknąłem i rozłożyłem ręce jakbym chciał ją przytulić.
Oj nie,nie ja przytulam tylko Jasmine.
Kobieta przewróciła oczami i założyła ręce na klatkę piersiową.
-Witaj Harry.Czemu co tutaj robisz? Z tego co wiem to skończyłeś już szkołę. 
Jej wzrok wylądował na podłodze.
Wiedziałem,że wy myślach mówiła sobie "Nie patrz w jego oczy, nie patrz w jego oczy"
Ale cóż....Jak wiadomo ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła.
-Przyszedłem po Jasmine. 
Odpowiedziałem tym razem szorstko.
Wiecie, że nie lubię durnych gierek.
-Nie weźmiesz jej stąd.
Powiedział męski głos, który dochodził zza moich pleców.
Wiedziałem kto to jest. 
"Przyjaciel" Jasmine.Poznaliśmy się w klubie i to niezbyt miło.
Moje ręce automatycznie zacisnęły się w   pięści, a mięśnie napieły. 
-Skąd masz tą kurwa pewność?
Warknąłem i powoli odwróciłem się w jego stronę.
Brązowe, postawione i zgarnięte na bok włosy, tatuaże, kolczyki i z...180 centymetrów wzrostu? 
Pff...nie wiem,ale na pewno byłem o wiele od niego wyższy.
Jeżeli bym chciał, to zabiłbym go tu i teraz.
Ale bądźmy szczerzy.Nie chcę wszczynać nie potrzebnej afery.
-Nie mam jej.Ale wiem jedno.
Powoli do mnie podszedł i przybliżył swoją twarz do mojej.
-Pilnowałbym swojej dziewczyny i jej przyjaciółek, bo nie wiadomo jak i kiedy mogą sobie wybrać czas na ucieczkę. 
Poczułem wibrację w kieszeni i dźwięk dzwonka.Wyjąłem telefon i przeczytałem nazwę "Louis".
A ten jak zawsze musi wybrać odpowiednią chwilę na głupoty.Zawsze tak było.
-Halo?
Powiedziałem i czekałem na odpowiedź.
Słyszałem z dyszący głos i jakieś przyspieszone kroki.
-Halo Louis!!
Po chwili coś się zatrzymało i usłyszałem głos chłopaka.
-Kurwa stary dziewczyny są już poza Londynem!
________________________________________________



MOŻECIE MNIE NIENAWIDZIĆ!!

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 16*

ROZDZIAŁ MOŻE ZAWIERAĆ SCENY 18+ nieodpowiednie  dla młodszych czytelników.Rozdział czytasz na bla bla bla bla już was nie zanudzam :>



Czasem są takie decyzje,które podejmujemy sami.Z własnego wyboru i nikt nam się w to nie miesza.
A czasem są też takie,do których jesteśmy częściowo zmuszani a częściowo nie.Czemu jest to tak podzielone?
Nie wiem...naprawdę szczerze to nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
Może dlatego,że ta decyzja nie spełnia naszych oczekiwań albo jest jedną z tych najgorszych...to i tak jest w nas taka mała cząstka co będzie ją popierać.Nie wiadomo z jakiego powodu,ale tak będzie.I tak jest z każdą decyzją.
Na przykład tak jak u mnie.
...
Wrzucam do walizki wszystkie niezbędne mi do życia rzeczy.Po policzkach spływa mi czasem kilka łez, ale to jest nic w porównaniu z tym co czuję.
Pamiętacie jak Harry kazał mi przeprowadzić się do niego choćby miałby mnie sam spakować i zaciągnąć?
Nie, nie zrobił tego bo sama po cichutku pojechałam z nim do mojego domu po rzeczy.Z jednej strony nie chciałam tego robić,a z drugiej...chyba...zaczynam się w nim zakochiwać.
Ja wiem, że po tym co mi zrobił to powinno być to w ogóle niedopuszczalne,ale...to jak on na mnie patrzy.Tak jak nigdy nie patrzył na mnie żaden chłopak.To jak mówi mi, że jestem piękna i jak prawi mi komplementy.Tak jak nigdy nie robił tego żaden chłopak.To jak mnie ostatnio przepraszał i jak mnie przytulał całą noc.I sposób w jaki jego palce dotykają mojej skóry.
Po prostu jeszcze nigdy żaden chłopak nie zachowywał się tak jak Harry.
Kończę już pakować drugą walizkę podczas gdy brunet wychodzi z łazienki trzymając w rękach moje kosmetyki.Mam nadzieję,że nie zauważy moich łez.Już kilka razy okazałam mu słabość i nie chcę żeby to się powtórzyło.Nie patrzę mu w oczy.On mimowolnie próbuje się ze mną skontaktować i nie poddaje się.
Jak to możliwe,że ktoś wyglądający jak anioł z wielkim, dobrym sercem jest takim potworem?
Myślałam, że to nie jest możliwe.Jak widać myliłam się...znowu.
Zamykam walizkę i stawiam ją do pionu.Wzdycham ciężko i wychodzę z pokoju słysząc jak Harry bierze moje dwie walizki i idzie za mną.
Teraz zostało mi tylko pytanie, co ja mam powiedzieć mamie i Ryan'owi?
"Hej kochani wyprowadzam się do chłopaka, którego znam od tygodnia ale spokojnie on mnie śledził przez całe życie i mnie kocha, więc nic mi się nie stanie"
Nie...raczej nie.
-Coś się stało Jasmine?
Usłyszałam głos brunet cały czas idącego za mną.Nie będę mu mówić co jest bo idiota sam powinien się domyślić.
Nie zwracając na niego uwagi, z ostatnimi resztkami honoru pokierowałam się do dużego, czarnego samochodu.
Wsiadłam i zapiełam pas.Wpatrywałam się tempo w przednią szybę.
-Wiem, że nie chcesz  się wyprowadzać, ale musisz Jasmine.
Chłopak wsiadł do samochodu kładąc rękę na moim kolanie.
-Nie to, że nie chce Harry tylko po prostu...Nie mogę zostawić mamy i brata.
O kurcze!!! Chyba nie powiedziałam w tym momencie i Ryan'ie??
Kogo ja chcę oszukać.Jasne, że właśnie wspomniałam o moim bracie.
Harry zmarszczył brwi i podniósł na mnie wzrok.
-Jakim bracie?
O.Zareagował jakoś łagodniej na wspomnienie o chłopaku.
- Myślałam, że go może...
-Czekaj czekaj...mówisz o tym blondynie co znalazł cię w chatce, wtedy gdy byłaś mała?
Tak!! Brawo Harry zgadłeś!! Jednak go pamiętasz.No i na całe szczęście nie jesteś zły.
-Tak.Właśnie o nim.
-A no ok.
I to wszystko? Zwykłe "ok" nie załatwi tego,że i tak będę za nimi tęsknić.
Nie mogę ich zostawić.Po prostu nie mogę.
Nawet jeśli to Ryan i tak by mi nie uwierzył...
-On o wszystkim wie.
Powiedział brunet oddalając silnik.Skierował wzrok na drogę przy okazji trochę przyspieszając.
-O czym wie?
Spojrzałam na bruneta i położyłam rękę na jego dłoni.
Jasmine!!! Co ty do diabła robisz?!
Wiecie już chyba, że zaczynam coś czuć do Harry'ego.A jak nie wiedzieliście to wiecie teraz.
To uczucie jest po prostu silniejsze ode mnie! Znam go niemal tydzień, a gdy nie ma go obok mnie czuję taki jakby brak.Nie mam pojęcia czego,ale...to tak jakby był jakąś częścią mnie bez której jest ciężko żyć.I to mnie przytłacza najbardziej.
Kątem oka zobaczyłam jak chłopak uśmiecha się i plącze razem nasze palce.
-Tak naprawdę to nie dużo.Wie tylko o mnie i o twojej przeprowadzce.On powie wszystko twojej mamie.
W tym momencie moja twarz jakby rozpromieniała i pojawił się na niej cień uśmiechu.Moje zmartwienia zniknęły, a obawy razem z nimi.
-Dziękuję Harry.Naprawdę ci dziękuję.
Powiedziałam gładząc jego knykcie.
Chłopak posłał mi uśmiech i delikatnie pocałował w czoło.
-Dla ciebie wszystko skarbie.
-Harry?
Zapytałam wypełniając miłą ciszę w pomieszczeniu.
Godzinę temu przyjechaliśmy do od teraz naszego domu.Rozpakowałam wszystkie swoje rzeczy tym samym zajmując połowę proszę półek Harry'ego.Chłopak w temacie "Miejsca na ubrania" nie miał nic do gadania bo wiadomo, że kobieta zawsze zajmuje tą większą część.Dlatego Harry grzecznie oddał mi trochę swojej.Trochę tam po marudził, ale przecież nic się nie stało.
Siedzimy sobie w salonie otuleni ciepłym, miękkim kocem.Harry owija mnie swoimi ramionami wokół brzucha i zatapia nos w moich włosach.
-Słucham?
Siadam przodem do niego i się prostuję.Zakładam jeden z kosmyków włosów, który wisiał mi przy czole.
-Musimy przemalować kilka ścian i kupić  kilka dodatków do NASZEGO domu.
Zrobiłam duży nacisk na przed ostatni wyraz i uśmiechnęłam się do bruneta.
Ten patrzy na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
-A niby czemu?
Wzdycham ciężko i przewracam oczami.
-No bo ty masz tutaj tak ciemno i ponuro.A ja bym chciała dodać jakieś kolory.Na przykład salon pomalowałabym na kremowo.A łazienkę wyłożyła błękitnymi kafelkami.
Przesunęłam ręką przed sobą tak jakbym widziała zupełnie inny salon.Wyglądałby pięknie i przytulnie.
-O nie, nie, nie.Nic nie będziemy zmieniać kochanie.Lubię kolory swojego domu i nie zamierzam niczego zmieniać.
Popatrzyłam na niego miną małego, smutnego pieska.Przysiadłam się bliżej niego i otuliłam ramionami.
-Ale Haaaary...no proszę tylko dwa pokoje i kilka małych drobiazgów.Na przykład biały, puchaty dywanik do naszego pokoju.
Chłopak przewrócił oczami i oparł się o moje ramie.Pokręcił głową na nie i zamknął oczy.
Acha więc trzeba użyć mocniejszych środków.
Rozłożyłam się na kanapie kładąc głowę na jego kolana.
-Chciałabym żeby nasze dzieci miały ładny kolorowy pokoik.Nasza mała, słodka córeczka bawiła by się w nim lalkami i skakała po miękkim, różowym łóżeczku.
Westchnęłam i zamknęłam oczy.
To już musi po prostu zadziałać.
Harry popatrzył się na mniej zdębiałym wzrokiem.Uśmiechnęłam się lekko nadal mając przymknięte oczy i położyłam swoją dłoń na torsie chłopaka.
-Ehh...no dobrze.Ale tylko kilka rzeczy.
Powiedział brunet i przewrócił oczami.
Pisnęłam ze szczęścia i zaczęłam skakać po kanapie jak pięcioletnie dziecko.
Pocałowałam Harry'ego w policzek i zarzuciłam mu ręce na szyję.
-Jesteś wspaniały!! Dziękuję!
No no pochamuj się trochę Jasmine.Przecież on teraz może pomyśleć, że jesteś w nim....Jestem w nim zakochana.A nawet już go kocham.
Na początku myślałam, że Harry to tylko zły, bezuczuciowy potwór, który żywi się cierpieniem innych i lubi budzić strach.Dobra teraz z tym żywieniem też trochę przesadziłam.
-Harry?
Muszę mu to powiedzieć.Nie będę tego dłużej w sobie trzymać.Nie mogę go dłużej ranić moim niezdecydowaniem i oporem.
Te dwa słowa.Niby to takie proste,a jednak trzeba się trochę namęczyć żeby wydobyć z drugiej osoby te cechy, które są nam potrzebne.I te dwa niby krótkie słowa mogą znaczyć tak wiele.
-Słucham?
Powiedział chłopak i odwrócił się z uśmiechem w moją stronę.
Dobra teraz albo nigdy.
-N-No bo w-wiesz...jest czasem tak, ż-że po mimo t-twojego charakteru i z-zachowania to...no..
Harry uśmiechnął się jeszcze szerzej dzięki czemu w jego policzkach pojawiły się małe, słodkie dołeczki.
Jeju teraz wygląda tak uroczo.Tak jak mały, szczęśliwy chłopczyk.
Wetknęłam palec w jeden dołeczków i lekko się uśmiechnęłam.
-Boże teraz jesteś taki uroczy.
Złapałam loczka za jeden z policzków i uszczypnęłam jak to normalnie robią ciocie i babcie.
-Nie kochanie nie jestem uroczy.Chciałaś mi chyba coś powiedzieć?
Harry odciągnął od siebie moje ręce i spojrzał pytający wzrokiem.
A tak.Te dwa słowa, te dwa słowa, te dwa...
-Nic już nieważne.
Ughhh...JASMINE TY TCHÓRZU!!
Stoję w łazience przed lustrem, wykąpana i ubrana w moją nową "pizamę".Chyba wiecie co mam na myśli? Różowy stanik z czarną koronką i zawieszka playboy'a.Majtki także są różowo czarne i z koronką.
Rozpuściłam moje długie brązowe włosy i powoli nacisnełam na klamkę w łazience.Gdy drzwi zaczynały ustępować zobaczyłam leżącego na łóżku Harry'ego w samych bokserkach.
Chłopak spojrzał w kierunku drzwi i zatrzymał na mnie swój palący wzrok.
-Masz zamiar w tym spać?
Zapytał brunet powoli się podnosząc.Tym razem w jego oczach nie widziałam zakłopotania tak jak w szatni.Teraz dominowała zieleń pożądania i chęć odpłaty.
Zaczyna się robić ciekawie.
-Tak a coś się stało?
Podparłam się ręką o biodro i przechyliłam głowę w lewo.
Boże Jasmine skąd w tobie nagle tyle odwagi?! To niemożliwe jak szybko stałam się bardziej śmiała i przestałam się bać ruchów Harry'ego.Może to dlatego,że zaczęłam coś do niego czuć? Albo to, że czuję się przy nim bezpiecznie?
Nie zdałam sobie sprawy jak Harry jest już blisko mnie.Jego ciało dosłownie dociskało mnie do siebie, a jego ręce zaczęły wędrować w dół. -Jeżeli będziesz spała w tej niesamowicie seksownej bieliźnie to ta noc nie zakończy się przyjemnie.Jeszcze nie zapomniałem o mojej odpłacie za pokaz w szatni.
Chłopak szepnął mi do ucha i polizał jego płatek.
Po moim ciele przeszły dreszcze.Przygryzłam pociągająco wargę i spojrzałam moimi brązowymi oczami na chłopaka.
-I co masz zamiar z tym zrobić?
Zapytałam i pocałowałam chłopaka w kącik ust.
Jasmine przecież normalnie to byś go natychmiast odepchneła!! Co ty wyrabiasz?! Postradałaś rozumy czy jak?!
Moja podświadomość cały czas krzyczała mówiła co powinnam zrobić i to jak najszybciej.Jednak serce totalnie ją ignorowało i oddawało się w pieszczoty bruneta.
Harry nie odezwał się tylko położył ręce na tyle moich ud i podniósł do góry.Oplątałam jego biodra swoimi nogami i położyłam ręce na ramionach.
Jego usta zaczęły wędrować po linii mojej szczęki dopóki nie dotarły do szyi.Obadrował ją całą ciepłymi pocałunkami czasami zachaczając zębami.
Westchnęłam mimo woli i wplotłam place w loki chłopaka lekko masując jego głowę.
-H-Harry?
Westchnęłam pomiędzy westchnięciami i podniosłam głowę bruneta żeby popatrzeć w jego oczy.
-Słucham kochanie.
Zamknęłam na chwilę oczy, a potem znów je otworzyłam.
Tak powiem mu to teraz.
-Chciałabym ci coś powiedzieć.
Przeniosłam swoje ręce na jego kark przyciągając go do siebie bliżej.
-Tak?
Harry postawił mnie na ziemi i przeniósł ręce na moje biodra.
Jeszcze raz westchnęłam dodając sobie tym otuchy i powiedziałam
-Kocham cię Harry.
Spojrzałam w jego oczy czekając na reakcję.
Może się ucieszy? A może przyjmie to obojętnie i spowrotem wróci do...
-Boże Jasmine ja też ciebie bardzo kocham.Nawet nie wiesz jak się cieszę,że w końcu mi to powiedziałaś.
Powiedział chłopak i złączył ze sobą nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.Smakował trochę jak mięta wymieszana z wonią alkoholu. Ale przecież nie widziałam żeby Harry pił.Ach to w tej chwili nie ważne.
Palce chłopaka płynęły po moim całym ciele zachaczając a najbardziej wrażliwe detale.
Dłonie,biodra,szyja...piersi.
Całkowicie poddałam się czynom Harry'ego, które sprawiały mi niedoświadczoną rozkosz.
Podniosłam wzrok i ujrzałam chłopaka wpatrującego jeżdżącego wzrokiem po dolnych partiach mojego ciała.
Domyślałam się co chciał właśnie zrobić i czemu się powstrzymywał.Nie chciał mnie skrzywdzić ani przestraszyć nowym doświadczeniem. On tego chciał, ale czy ja też? Czy byłam gotowa aby poraz pierwszy jakikolwiek chłopak zobaczył mój mały skarb i moje odkryte ciało?
Chyba byłam gotowa i wiedziałam, że tym chłopakiem może być tylko i wyłącznie Harry.
-Nie chcę żebyś...
Położyłam palec na ustach bruneta tym samym go uciszając.Pochyliłam się nad nim i delikatnie zatopiłam się w jego wargach.Odrazu oddał pocałunek przyciągając mnie bliżej siebie.
-Zrób to Harry.Obydwoje tego chcemy.
Spojrzałam w jego oczy i spowrotem położyłam się na łóżku.
Myślałam, że wszystkie rzeczy związane z seksem uda mi się zachować do ślubu.Albo przynajmniej do 22.
Nie wiem czemu, ale kiedyś tak sobie ubzdurałam, że pozostanę dziewicą,aż do podróży poślubnej.
No jak widać znowu się myliłam.
Palce Harry'ego płynęły wzdłuż mojego tułowia powoli zbliżając się do koronkowych majtek.
Spokojnie Jasmin ludzie robią to na codzień.To nic nadzwyczajnego.
Próbowałam się trochę uspokoić, bo niesamowicie się stresowałam.
-Kochanie co się stało?
Otworzyłam oczy i ujrzałam przed sobą parę szmaragdowych tęczówek.Nawet nie wiedziałam, że z tego stresu musiałam zamknąć oczy.
-J-Ja...nic t-tylko...trochę się stresuję.
Odwróciłam wzrok od chłopaka byleby tylko na niego nie patrzeć.Swoim urokiem potrafił wydobyć ze mnie dosłownie wszystko.
-To tylko ja kochanie.Jesteś ze mną całkowicie bezpieczna.Jak nie chcesz nie musimy tego robić dzisiaj.
Powiedział chłopak i oparł swoje czoło o moje.
No właśnie...to był TYLKO ON.
Chyba nawet nie wiedział jaki wpływ ma na mnie i jak na mnie działa.
-Nie Harry.Ja chcę to zrobić.
Delikatnie się do niego uśmiechnęłam i pocałowałam w usta.
Palce Harry'ego zachaczyły o gumkę od bielizny i pociągnęły ją w dół.
Druga ręką natomiast sięgnęła w górę i rozpieła mój biustonosz.
Teraz leżałam przed Harry'm całkowicie naga i bezbronna, czekając na ruchy, które zrobi.
Jego oczy rozszerzyły się do maksymalnych rozmiarów i zaczęły dokładnie penetrować moje ciało.
-Jesteś taka piękna.
Wyszeptał Harry na moje ucho i przygryzł jego płatek.
Jęknełam cichutko i przygryzłam wargę zębami.Chciałam zakryć się rękami,żeby jednak jak najmniej umożliwić chłopakowi widok na moje ciało.

Mimo wszystko i tak się przed nim wstydziłam.
-Kochanie nie zakrywaj się-Harry wziął moje ręce i wtopił sobie w loki-Jesteś piękna taka jaka jesteś i nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
Pocałował mnie w czoło o następnie zaczął zjeżdżać palcem w dół.
-Jesteś tylko ty.
Popatrzył mi głęboko w oczy,w których teraz zapewne tańczyły iskierki.
-Tylko ty.
Poczułam jak jego palec przemieszcza się w okolice...TEGO miejsca.
Zaczęłam się lekko stresować,bo w końcu nigdy tego nie robiłam,a Harry...Harry już pewnie tak.
On się nawet nie stresuje,nie denerwuje ani nic.Trochę dziwnie się czuję z świadomością tego,że mój chłopak,a przyszły mąż uprawiał seks z innymi dziewczynami.Ale co taka mała cnotka jak ja może zrobić w tej sprawie? Nie znałam wcześniej Harry'ego więc nie powinna interesować się jego dawnym życiem.
Poczułam jak palec Harry'ego powoli się we mnie wsuwa.Lekko niekomfortowe uczucie przejęło moje ciało,ale mimo wszystko poczułam dużą przyjemność.
Jęknęłam cicho i przymknęłam oczy.
Jego palec wchodził we mnie coraz głębiej aż w końcu doszedł do końca.Harry zaczął wyciagać i z powrotem wkładać we mnie palec,robiąc to stopniowo coraz szybciej.
Głośne westchnięcie wyszło z mojego gardła.Nie umknęło to uwadze Harry'ego,który zatrzymal na chwilę swoje działania i popatrzył na mnie z złośliwym uśmieszkiem.Przyjemność w jednej chwili się rozmazała i zastąpiło ją dotąd mi nieznane pragnienie.Tam...na dole...
-Coś mówiłaś kochanie?
Powiedział Harry lekko pochylając się nad moimi ustami.
Nie wiedziałam co mam w tej chwili powiedzieć.Naprawdę,...aż mnie zatkało.
Spojrzałam w szmaragdowe tęczówki Harry'ego i lekko się przymknęłam oczy.
-Czy mógłbyś..tam...jeszcze raz tak...proszę.
W jednej chwili zrobiłam się czerwona jak burak i cieszyłam się,że w pokoju 
zapalona była tylko jedna mała lampka.
Harry uśmiechnął się tym swoim uśmieszkiem i wyszeptał do mojego ucha.
-Chodzi ci o to?
Wbił we mnie dwa palce i zaczął nimi powoli poruszać pieszcząc moje wnętrze.
O Mój Boże.
Wyszeptałam gdy Harry potarł kciukiem moją łachteczkę. 
Poczułam jak jego głowa się powoli zniża i nagle ląduje pomiędzy moimi udami.
-Harry co ty...
Nie dokończyłam zdania bo musiałam wziąść głęboki wdech.
Jego język powoli wślizgnął się do mojego wnętrza powodując dodatkową falę przyjemności.
Złapałam w moje małe piąstki prześcieradło i mocno je ścisnęłam.
W moim podbrzuszu zaczęło rodzić się gorące uczucie.Chyba nie muszę wam mówić o co mi chodzi, prawda?
-Harry...Ja...Zaraz.
Powiedziałam pomiędzy pojękiwaniamy.
-Dojdź dla mnie kochanie.
Powiedział chłopak i dmuchnął w mój punkt.Do języka dołożył jeszcze palce i coraz szybciej zaczął je wkładać.
-Boże Harry!!
Krzyknęłam gdy byłam już na granicy wytrzymałości.
W pewnym momencie nie wytrzymałam i po prostu doszłam, a moje płyny wpłynęły Harry'emu prosto na rękę.
Chłopak tylko podniósł głowę, a potem włożył sobie palce do ust i przymknął oczy.
-Jesteś kurwa kochanie wspaniała.

___________________________________________________

BOŻE JA CHYBA NIE DODAWAŁA ROZDZIAŁU PRZEZ MIESIĄC!!!
PRZEPRASZAM ZA TAKIE ZANIEDBANIE!!
Nie chodzi o to,że byłam leniwa bo nie byłam tylko...strasznie ciężko pisało mi się pierwszy rozdział z erotyką, że tak powiem.
Ale dobra co tam no ;)

MIMO WSZYSTKO MAM NADZIEJĘ, ŻE KOMENTARZE JEDNAK BĘDĄ!!! 

Kolejny rozdział dodam do piątku ♥♥


Boże Harry co to było xddd

wtorek, 15 lipca 2014

Wyjeżdżam :c

Miałam nadzieję,że do środy zdążę dodać rozdział,ale nie chyba mi się nie uda :c Cały dzień musiałam poświęcić na pakowanie się i tylko w jakiś bardzo krótkich przerwach mogłam pisać rozdział.Oczywiście będę starała się dokończyć go,ale nic nie obiecuję.
Mam nadzieję,że w hotelu w którym będę jest wi-fi ;) Jeżeli uda mi się dodam rozdział DO PIĄTKU LUB NIEDZIELI!!!
Z góry dziękuję za zrozumienie i naprawdę bardzo przepraszam :/ 

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 15*

~"Chciałabym być twoją łzą.Urodzić się w oku,spłynąć po policzku i umrzeć na ustach"


Kolejny wpis do mojego notesu był nieco nietypowy.Według was.
Dla mnie był on taki sam,jak każdy inny.Smutne opisy o miłości chowające się w małym notesiku,do którego dostęp ma tylko autorka.Zawsze tak było i zawsze tak będzie,bo w tym niby małym i trochę po niszczonym notesie były małe i duże sekrety i przemyślenia.
Notes zaczęłam pisać w wieku 15 lat,gdy w szkole wszyscy się ze mnie wyśmiewali.A czemuż to?
Bo nie, każde typowe dziecko miało ojca pijaka i matkę, która utrzymuje cały dom i nie dużo zarabia.Dlatego moim jedynym podtrzymaniem był ten mały notesik.
Zazwyczaj były w nim rzeczy smutne i przygnębiające, ale gdyby się tak dokładnie poszukało to może gdzieś znalazłby się cytat o miłości i radości.Gdzieś tam głęboko na pewno.

Ale dobra co ja wam będę opowiadać o moich wpisach.
Po nocy spędzonej u Harry'ego myślałam trochę nad naszym "związkiem" i doszłam do wniosku,że..... .
Tak naprawdę nie doszłam do żadnego wniosku,bo w ramionach Harry'ego czułam się tak dobrze,że aż brakło mi tchu.Naprawdę otulił mnie ramionami wokół brzucha odbierając mi tym swobodne oddychanie.Oczywiście kilka razy w nocy budziłam go i upominałam,ale jego odpowiedzią był pocałunek w czoło i głaskanie mnie po talii.
Dałam więc sobie spokój i wtopiłam palce w jego loczki usypiając.Na drugi dzień odwiózł mnie do domu bez żadnego narzekania.Trochę mnie to zaskoczyło,ale no cóż.

Siedzę sobie teraz na łóżku w luźnym dresie i jakiejś starej koszulce.Włosy miałam związane w zwykłego kucyka.
-Puk puk
Usłyszałam męski głos zza powłoki drzwi.Nie był to Harry bo jego głos miał typową chrypkę,łatwo mogłam rozpoznać.
Drzwi powoli się otworzyły i do pokoju wszedł powoli Ryan niosąc w rękach miskę z ciasteczkami i dwa cappuccina.Zamknęłam swój notes i schowałam pod poduszkę tam gdzie było jego miejsce.
-Co tam słychać u mojej małej siostrzyczki.
Blondyn uśmiechnął się i postawił dwa kubeczki na stoliku nocnym,a potem rzucił się obok mnie na łóżko.
Popatrzyłam na niego i cicho się zaśmiałam.
-Co tam sobie robisz? Hmmm?
Ryan oparł głowę o moje ramię i popatrzył na mnie rozbawionym wzrokiem.I co się tak patrzysz co?
-Co miałabym robić w nudne sobotnie popołudnie?
Westchnęłam i oparłam się o poduszkę,wcześniej odpowiednio ją układając.Lubię tak sobie czasem poleżeć i przemyśleć wszystko co zrobiłam w ciągu tych kilku dni,miesięcy,lat.Zazwyczaj odpoczywałam sobie sama,ale widzę,że odkąd poznałam mojego brata wszystko się zmieni.Ale wiecie co? Dobrze czułam się w jego towarzystwie.A przy najmniej jak narazie.
-No nie wiem,a co robią dziewczyny w weekendy?-udał przez chwilę zamyślonego,po czym podniósł palec do góry i zrobił głupią minę jakby go oświeciło-Mogłabyś pójść ze swoimi przyjaciółkami na zakupy.Bo od 20 minut siedzą w salonie i mówią jaki to ja jestem piękny.
Zaczęłam się niepochamowanie śmiać z jego idiotycznych min,które robił pomiędzy zdaniami.
Niemożliwe było to,że nie usłyszałam dziewczyn przez całe 20 minut.Gdyby w tym domu nie było żadnego chłopaka to w tej chwili najprawdopodobniej wciskałyby mnie w jakieś "Seksowne" ciuchy i wpychały do samochodu kierując się do centrum handlowego.
Jak się nie myliłam do pokoju wparowały wystrojone dziewczyny poprawiając przy okazji włosy.Bo wiadomo przy moim braciszku trzeba świetnie wyglądać.
-Jasmine ruszaj tyłek i przebierz się w coś ładniejszego od brudnego dresu i starej koszulki.Idziemy na małe zakupy.
Powiedziała podniecona Coonie i podeszła do łóżka zabierając mi poduszkę.Acha,ja już wiem co w ich ustach oznaczają małe zakupy.Pewnie będziemy wracać z torbami wypakowanymi od bielizny w Victoria Secret's kończąc po butach od Gucciego.
Spojrzałam na Ryana wzrokiem "po cholerę je tu wpuściłeś" i leniwie podeszłam do szafy.Chłopak tylko podniósł ręce w geście obrony i wyszedł z pokoju.Spojrzałam na dziewczyny,żeby zobaczyć jak są ubrane.Jak widzę pogoda na dworze dopisywała,bo dziewczyny nie były ubrane w grube ciuchy,wręcz przeciwnie.Coonie postawiła na swój standardowy letni ale elegancki Strój.Katy mnie bardziej zaskoczyła bo tym razem zamiast czegoś słodkiego,jasnego i spokojnego ubrała się jakby szła na koncert.Naprawdę.
Po kilku minutach wybudziłam się z małego transu i zamiast sięgnąć po coś do szafy, ciuchy już leżały mi na rękach.Podniosłam wzrok i popatrzyłam w dumne oczy mojej przyjaciółki.
-No co? Wiem,że nie lubisz sukienek,ale serio wyglądasz w nich seksownie.
Tak to prawda nienawidziłam sukienek i raczej nigdy ich nie zakładałam.Nie licząc ważnych okazji czyli urodzin,ślubu czy jakiś innych.Podreptałam do łazienki wcisnęłam się w sukienkę,która jak mi się wydawało była o rozmiar za mała.A czemu? Bo zamiast dosięgać do kolan dosięgała do połowy ud.I strasznie pokryła moje kształty.Naprawdę,moje cycki normalnie powinny być chyba trochę mniejsze.
Sukienka ogółem była śliczna tylko...no nie dla mnie.
Jak już wiadomo była krótka, jasno-niebieska ze srebrnym grubym paskiem w talii.Lekko tiulowa i na ramiączka. 
Chcąc nie chcąc i tak musiałam ją założyć. 
Posmarowałam jeszcze tylko usta różowym błyszczykiem i wyszłam łazienki.





-Jejku Katy te spodnie są naprawdę śliczne i po prostu stworzone na twój tyłek.Mówię ci weź je.
Powiedziała Coonie przyglądając się dziewczynie w obcisłych dżinsach. 
Od 3 godzin chodziłyśmy po sklepach j jedyne co udało mi się kupić to dwie bluzki, szorty i kilka bransoletek.Natomiast dziewczyny miały już co najmniej z 7 wypchanych toreb.
-No nie wiem.Nie wyglądam w nich grubo?
Widać było,że Coonie traci już cierpliwość do dziewczyny dlatego ja po prostu siedziałam na jednej z białych kanap i przeglądałam się sytuacji. 
Zanim dziewczyna przekonała się do kupienia spodni minęło z 10 minut.
-Dobra to gdzie teraz?
Zapytałam wychodząc ze sklepu.Zazwyczaj to właśnie dziewczyny planowały całą trasę po centrum,a ja tylko grzecznie słuchałam rozkazów i chodziłam w wybrane miejsca.
Na przeciw nas stał sklep Victoria's Secret,więc jak znam życie...
-Idziemy tam.
Katy pokazała dokładnie ten sklep,o którym myślałam.Skąd ja mogłam to wiedzieć? To proste.Moje przyjaciółki nie są trudne do rozgryzienia. 
Kierowałyśmy się do sklepu,gdy nagle przed nami stanęła 4 chłopców.Chyba nie muszę mówić kto prawda? Oczywiście Louis, Niall,Harry i...to był chyba Liam.Tak to on bo pamiętam jak Harry powiedział,że chłopak znalazł już swoją zdobycz? Dziewczynę? Czy coś takiego,nieważne.Była z nimi jeszcze śliczna brunetka z czekoladowymi loczkami.No ciekawe, ciekawe.
-A kogo my tu widzimy.Trójka pięknych samotnie spacerujących dziewczyn po ogromnym centrum handlowym bez żadnych chłopaków. 
Pierwszy odezwał się Louis i zadziornie uśmiechnął do Coonie.Dziewczyna zarumieniła się nieśmiało podeszła do chłopaka dając mu buziaka w policzek. 
-Co wy tu robicie? 
Mój głos nie zabrzmiał chyba miło bo wszyscy popatrzyli na mnie lekko zaskoczeni. 
-Ktoś się tu nie cieszy z naszego towarzystwa? 
Zaśmiał się blondynek i pocałował Katy w usta coś przy tym mówiąc. 
Nikt nie mówił, że się nie ciesze ale to nie oznacza, że się  cieszę.Jest mi to bardziej obojętne. 
-Nie, nie tylko...no wiecie o co mi chodzi.
Po chwili poczułam na biodrach duże, męskie ręce i już nie musiałam zgadywać kto to był. 
-Cześć Harry
Odwróciłam się i spojrzałam w szmaragdowe oczy.Uff...dobrze, że nie czarne.
-Hej kochanie. 
Chłopak pocałował mnie w kącik ust i potarł nosem mój policzek.Mimowolnie lekko się uśmiechnęłam i zarumieniłam.No nie wierzę...chyba poraz pierwszy uśmiecham się przy Harry'm.
-Dziewczyny proszę poznajcie Liam.Chociaż już raz go widziałyście-chłopak zaśmiał się i przywitał z każdą z nas-I jego dziewczynę...
-Jestem Danielle. 
Odezwała się brunetka i podała każdej z nas rękę.Wydaje się być miłą dziewczyną.
-Dobra Lou fajnie, że przyszedłeś, ale właśnie miałyśmy w planach pójście do sklepu przed, którym stoimy.Jeśli nam łaskawie pozwolicie damy wam do potrzymania nasze zakupy-Coonie wręczyła zaskoczonemu chłopakowi torby-a my tam pójdziemy. 
Odwróciłam się do Harry'ego i popatrzyłam błagalnym wzrokiem.Nic nie powiedział tylko westchnął i wziął ode mnie zakupy.Pocałowałam go szybko w policzek i pobiegłam razem z dziewczynami po drodze jeszcze zgarniając Danielle.
Sklep z seksowną bielizną jak wiadomo musiał wyglądać słodko, nie grzecznie i zjawiskowo.
Ściany były koloru różowego a nich przyczepione jakieś świecące lampki.Manekiny, które stały w środku po przebierane były za króliczki playboy'a,aniołki, diabełki i tym podobne.
Katy skierowała się chyba na dział najbardziej-pewnie według facetów- seksownej bielizny na świecie. 
-Tak więc Danielle.Opowiedz nam jaki jest Liam? 
Zapytałam się oglądając różne biustonosze.Szczerze? Nie wiem po co mi to.Może chciałam się trochę przypodobać Harry'emu? Albo zobaczyć jak zareaguje gdy mnie w tym zobaczy?
Poza tym może mi się to przydać do małego szantażu.
-Ymmm...jaki jest Liam? No miły, kochany, uroczy, delikatny.Tak naprawdę dość długo się z nim znam i dość długo jesteśmy z sobą. 
Popatrzyłam zaskoczonym wzrokiem na dziewczynę.Ona już była z Liam'em zanim jeszcze się o wszystkim dowiedziała? 
-Ale wiesz, że Liam i chłopcy są....no wiesz...
Wyszeptała Coonie pochylając się nad wieszakami. 
Danielle na początku nie wiedziała o co chodzi, ale potem szybko się skapnęła. 
-Ach, tak tak wiem.Wiem, że jestem wybranka Liam'a i naprawdę się z tego bardzo cieszę. 
Mój Boże jak można cieszyć się takiego nie szczęścia.A przy najmniej dla mnie.
Ale to jak oni na siebie patrzyli.Z taką miłością, szczęściem, radością i z tymi iskierkami w oczach.To był po prostu cud, że na świecie istnieją jeszcze ludzie,którzy są do siebie idealnie dopasowani.
Nie powiem, że nie chciałabym, żeby Harry też się tak na mnie patrzył.Chciałabym, żeby on też był taki miły i delikatny...
Ale on jest szorstki, przerażający i niebezpieczny.Mimo swoich wad Harry i tak był idealny.Miał serce, uczucia...i nadzieję, że kiedyś będę tylko jego i go po kocham.Przeraża mnie tylko jedna myśl...ja chyba już go pokochałam. 
-A więc Dani.Mogę tak na ciebie mówić?
Zapytała Katy spoglądając na brunetkę.Dziewczyna pokiwała głową i spojrzała na naszą trójkę. 
-Zapytam wprost.Uprawiałaś już seks z Liam'em? 
Moje oczy rozszerzyły się do niemożliwych rozmiarów.Jezus Katy!! O takie rzeczy się nie pyta! A już szczególnie w miejscu publicznym. 
Spojrzałam na dziewczynę i klepnęłam ją w tył głowy.Ona spojrzała tylko spojrzała na mnie pytającym wzrokiem i spojrzała na brunetkę.Dziewczyna tylko stała z kilkoma zestawami bielizn w ręce i cicho się śmiała. 
-Oj spokojnie.Ludzie często pytają się o takie rzeczy.
Katy popatrzyła się na mnie z wyrzutem i posłała mordercze spojrzenie.Machnęłam tylko ręką na jej "groźby" i wróciłam wzrokiem do dziewczyny. 
-A odpowiadając na pytanie, to tak.
Coonie zachichotała i zaczęła poruszać zabawnie brwiami.Ehhh...czy moje przyjaciółki nie mogły być normalne? 
Kocham je bardzo, ale naprawdę czasem ich pytania są tak intymne i osobiste, że się za nie wstydzę.Naprawdę aż mam ochotę zapaść się pod ziemię albo udać, że ich nie znam.
-Dobra, dobra lepiej skończmy już erotyczne tematy i zacznijmy lepiej przymierzać tą bieliznę, bo z tego co widzę chłopcy się już nudzą.
Powiedziała Danielle i popatrzyła w stronę 4 chłopców opierających się o jedną z różowych ścian.Najwięcej zakupów miała chyba Coonie dlatego osobiście współczuję Louis'owi.Chłopak trzymał torby na każdy możliwy sposób.Niall oparty był czołem o ścianę i ze stoickim spokojem trzymał wszystkie siatki.Liam i Harry zawzięcie o czymś gadali i siedzieli pod ścianą.Najbardziej chyba denerwował mnie to, że każda dziewczyna, która weszła do sklepu od razu przynosiła na nich wzrok.
Poszłam z dziewczynami przymierzyć bieliznę.Wybrałyśmy cztery przymierzalnie obok siebie, żebyśmy mogły cały czas ze sobą rozmawiać. 
Wybrałam w sumie pięć kompletów chociaż i tak kupię pewnie tylko trzy.
Jeden z nich był różowy z czarną koronką i zawieszką pomiędzy piersiami z króliczkiem playboy'a.Tak była nieco wzywająca, ale miała mi posłużyć jako piżama na noc lub wymuszenie czegoś na Harry'm.Wiadomo, że się nie oprze.Bo tak na codzień nie założyła bym tego zestawu.
Drugi komplet był zwykły czarny.Trzeci biały z czarnymi ramiączkami.Czwarty czerwony z czarną koronką, czyli jako drugi najbardziej seksowny.Piąty był biały w różowe paski.Taki po prostu zwykły.
Wystarczyło,że przymierzę jeden zestaw a będę już wiedziała czy biustonosze są wygodne i czy rozmiar nie jest za mały.
Dobra,dobra,który by tu wziąć.
Zamiast spędzać godzinę na myśleniu sięgnęłam po pierwszy lepszy biustonosz i go przymierzyłam.Oczywiście musiałam zdjąć stanik,który miałam na sobie,bo tak to bym nic nie sprawdziła.Moim "pierwszym lepszym" biustonoszem okazał się czerwień,dlatego założyłam ramiączka,a potem go...ugh...nienawidzę tych zapięć.Sama tego teraz nie zapnę,a dziewczyny są jeszcze w przymierzalniach,więc została mi tylko jedna osoba.Tak,tak chodzi o Harry'ego.
Wczorajszej nocy widział mnie nagą,ale nie patrzył na moje ciało tylko w moje oczy.Ale to nie ma znaczenia bo i tak byłam NAGA przy NIM.Koszmarnie się wstydziłam go poprosić o przyjście z uwagi na moją dużą nieśmiałość,którą okazywałam chyba,na każdym kroku.
Dobra Jasmine zbierz się w sobie i po prostu go zawołaj.On pomoże ci tylko z zapięciem,a potem grzecznie sobie pójdzie.Oczywiście niemożliwe było to,żeby Harry tak po prostu sobie wyszedł.Nie znam go długo ale wiem,że nie przepuści okazji patrzenia na moje ciało.No z wyjątkiem ostatniej nocy.Ale to był naprawdę wyjątek.
-Harry?!
Krzyknęłam i wychyliłam głowę za zasłonę.Przeskanowałam cały sklep i znalazłam go razem z chłopakami na białych kanapach przy przymierzalniach.Harry spojrzał w stronę,z której ktoś go wołał.Gdy zobaczył mnie wychylającą się przez zasłonę w szatni uśmiechnął się zadziornie i powoli podszedł.Przewróciłam oczami na jego uśmieszek i spowrotem schowałam się do "kabiny".
-Co tam ska...Wow.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się,a uśmiech stał się jeszcze większy.Nie chciałabym wiedzieć co teraz krążyło mu po głowie.
-Wieszzz Jasmine,możemy zrobić to naprawdę wszędzie,ale żeby tak w miejscu publicznym.No nie znałem cię od tej strony.
Jego ręka powędrowała na dół moich pleców i powoli do siebie zbliżyła.Moje ręce cały czas trzymały stanik przy piersiach w obawie,że mógłby nagle spaść.
-Nie Harry,nie miałam zamiaru obściskiwać się w przmierzalni.
Powiedziałam i odsunęłam się od chłopaka.
Ten popatrzył się na mnie ze zmarszczonymi brwiami i zapytał.
-Więc o co chodzi?
Zapytać,nie zapytać,zapytać,nie zapytać...
"Jasmine idiotko i tak nie ma nikogo innego.A chciałaś przecież pokazać się Harry'emu w seksownej bieliźnie!"   odezwała się moja pod świadomość.No w sumie tak,to prawda.
-Chciałam się zapytać czy pomógłbyś mi zapiąć ten stanik?
Kiwnęłam głową na moje ręce,które cały czas leżały na piersiach.Nie,nie złe określenie.Bardziej,które cały czas trzymały biustonosz.O tak lepiej.
Chłopak pokręcił palcem pokazując mi,że mam się odwrócić.Stanęłam tyłem do niego czekając aż wypełni moją prośbę.
-Masz jeszcze większe cycki niż mi się zdawało.
Mruknął i pocałował moją szyję.
-To chyba d-dobrze,prawda?
Jezu po co zadałam to pytanie?! Przecież wiadomo,że gdy facet prawi komplementy o twoim biuście to zawsze będzie oznaczało to,że mu się podoba.Czy coś takiego.
-To wręcz wspaniale.
Smukłe palce chłopaka wślizgnęły się w zapięcie i powoli,zahaczając o moją skórę je zapięły.
Uregulowałam ramiączka obejrzałam się lustrze.Serio moje cycki były w tym biustonoszu o wiele większe.Ale mimo wszystko chyba ładnie w nim wyglądałam,bo czując na sobie wzrok Harry'ego mogłam stwierdzić,że jest seksownie.
Hmmm...to teraz czas to trochę wykorzystać.Na mojej twarzy pojawił się mały zadziorny uśmiech.W mojej głowie zrodził się niecny plan przeciwko Harry'emu.
Westchnęłam ciężko i podeszłam do lustra lekko się nad nim nachylając,a potem prostując.Okręciłam się kilka razy i stanęłam opierając rękę o biodro.
-Nie uważasz Harry,że ten biustonosz jest trochę za ścisły? Bo patrz.
Odwróciłam się do chłopaka i położyłam ręce na piersi.Jego wzrok automatycznie przeniósł się na mój dekolt i wlepiał się w niego "głodnym" wzrokiem.
Potrząsnęłam lekko rękami tym samym wprawiając mój biust w ruch.Zaczęłam robić małe kółeczka na miseczkach,a potem kilka razy podskoczyłam.Oczy chłopaka cały czas śledziły moje ruchy dopóki jego ręcę nie zaczęły się lekko trząść.
-N-Nie.J-Jest dobrze.
Dobrze Jasmine już go zdenerwowałaś.
Powoli podeszłam do chłopaka kręcąc przy tym biodrami i stanęłam kilka centymetrów przed nim.Harry był ode mnie o wiele wyższy dlatego miał idealny widok na mój dekolt.Podskoczyłam jeszcze raz,a potem udając,że ziewam powoli się wyciągnęłam.
-Jak tak mówisz.
Schyliłam się i wyprostowałam.
-Dobra wezmę te wszystkie staniki.Ach no tak tylko muszę zdjąć ten.
Powoli sięgnęłam do zapięcia z tyłu i gdy moje ręce już je odpinały,oczy Harry'ego zrobiły się jak piłeczki ping-pongowe.
-N-Nie ja m-może wyjdę.
Powiedział ze zmieszaniem w głosie i cały czas patrząc się na mój biust wyszedł z przymierzalni.
No No Jasmine nieźle sobie poradziłaś.
Przygryzłam wargę i oparłam się o biodro.

1:0 gramy dalej?


____________________________________________________________________________________

WITOJCIE WSZYSCY!!!
Mam nadzieję,że zwiastun się spodobał bo naprawdę się nad nim namęczyłam i siedziałam do drugiej nad ranem xD
Co do rozdziału to nic nie będę mówić,ale jest on dłuższy i mam nadzieję,że także się spodoba.


Uuuuuu Jasmine ty tygrysico,nie ładnie jest tak wykorzystywać Harry'ego ;) przez ciebie biedak się spłoszył xd hahahahaha
Ale spokojnie drodzy czytelnicy ;D HARRY NIE POZOSTANIE TEMU DŁUŻNY ;) 
Nie powiem wam nic!! Będę milczeć jak grób,chociaż w kolejnym rozdziale może będzie trochę...yhm...;)

TAK WIĘC MAM NADZIEJĘ,ŻE TYM RAZEM TAKŻE DOJDZIEMY DO 20 KOMENTARZY ;)

Pa Pa Kotałki ;*** Do następnego