czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 14*

Myślałam, że teraz już wszystko będzie dobrze.Myślałam,że wszystko co się stało złego już minęło. Miałam nadzieję,że moje życie choć odrobinę przedstawi się na lepsze.Miałam nadzieję,że tym razem się nie zawiodę.Jak zawsze to wszystko było tylko moimi małymi marzeniami.
Dopóki nie spotkałam Harry'ego wszystko było w jak najlepszym porządku. Uwierzcie mi było na pewno lepiej niż jest teraz.
Nie byłam prześladowania przez psychicznego narzeczonego, który był aniołem.Wtedy w ogóle nie wierzyłam w anioły!
I teraz jak leżę na tej brudnej, mokrej ziemi, uświadamiam sobie, że zaufanie Harry'emu to był największy błąd mojego życia. A danie mu tej kolejnej szansy to już w ogóle można by było wykluczyć.
Moje oczy były pełne od zbieranych w nich łez, dłonie położone płasko na ziemi,zahaczały o małe kamyczki lub ostre patyki.Mój lewy policzek niemiłosiernie bolał i najprawdopodobniej był nieco zadrapany.Spróbowałam się powoli podnieść, tak żeby nie zrobić sobie już większej krzywdy.Prawą ręką odgoniłam kosmyki włosów, które spadły mi na twarz.
Wstając powoli cofałam się do tyłu, żeby znaleźć się jak najdalej od chłopaka.Moje oczy powędrowały w górę, żeby dostrzec czarne tęczówki, które wlepiały się we mnie z niezwykłym zainteresowaniem.Miałam nadzieję, że Harry jednak nie domyśli się jaki jest mój plan.Najpierw powoli się cofać tak, żeby nie zwracał na to uwagi, a potem szybki obrót i sprint do lasu.Bo teraz jesteśmy w lesie. A raczej na jakiejś szosie obok lasu.
-Jeżeli zamierzasz uciec to nie radzę.Nigdy ode mnie nie uciekniesz.Zawsze będę twoim koszmarem i twoim największym marzeniem.
Usłyszał ochrypły głos Harry'ego.W tym momencie mój mały planik legł w gruzach.Nie pomyślałam o tym, że Harry może czytać mi w myślach.To znaczy oczywiście ogółem wiedziałam tylko zupełnie o tym zapomniałam.
Spojrzałam jeszcze raz na Harry'ego.Jego ciemne tęczówki.Czarne tęczówki. Nie wyrażają żadnych uczuć.Nie widać w nich ani odrobiny ciepła lub tego przyjaznego szmaragdu.
I teraz do mnie dotarło.
Ciemność.
To ciemność opanowała Harry'ego,a on tego nie kontrolujemy.Ta ciemność najwyraźniej już tak długo siedzi, że w końcu musiała się obudzić i akurat musiała sobie wybrać najodpowiedniejszy moment.Wyczujcie tu sarkazm.
-N-Nie chciałam uciekać.
Szepnęłam z nadzieją że nie usłyszy.Ale cóż, jak wiadomo nadzieja matką głupich.
-Kogo chcesz oszukać Jasmine?-zaczął powoli do mnie podchodzić-Wiem wszystko, wszystko co chcesz, pragniesz i myślisz.-Oparł swoje dłonie o drzewo, o które się opierałam- Nigdy się ode mnie nie uwolnisz.Rozumiesz? Nigdy, ale to nigdy.Zawsze będziesz taką moją małą suką.
Na ostatnie zdanie podniosła gwałtownie głowę.Nie wierzyłam w to co właśnie powiedział. Jak on w ogóle mógł?! Przecież na początku było tak pięknie,poszliśmy sobie na imprezę, wszyscy się świetnie bawili, ja spotkałam mojego dawnego przyjaciela...
A no właśnie, Andy.To przez niego Harry najwyraźniej się tak zachowuje.To ta jego chora zazdrość, która zawsze przychodzi, gdy rozmawiam z jakimkolwiek innym facetem niż on.
A teraz jeszcze ta ciemność.Ehhh...on po prostu nie wie co robi.
-Harry co ci w ogóle odbiło?! Chodzi ci o Andy'ego?! To tylko mój przyjaciel!
Harry spojrzał w moje oczy i cwaniacko uśmiechnął.I co on się cieszy jak głupi do sera.
-Mówiłem ci Jasmine, że jestem jedynym facetem, którym możesz być w związku, którego możesz całować, przytulać i budzić uśmiechem w każdy poranek.Jestem jedynym facetem, który może sprawić ci przyjemność i kochać tyle ile będzie chciał.Dlatego to są właśnie skutki wkurwiania mnie i ignorowania moich zasad.
Po części dotarło do mnie to co powiedział, a po części nie.Najbardziej chyba wryło mi się w psychikę przedostanie zdanie.Harry nie jest i nigdy nie będzie tym jedynym facetem.Nawet nie wiem jak bardzo starały się mnie w sobie rozkochać to i tak nigdy, ale to przenigdy mu się nie uda.
-Wracamy do domu.
Warknął i złapał mój nadgarstek, żeby zaciągnąć mnie do samochodu.
Nie będę już mówiła jak bardzo sprawia mi ból i jak bardzo go w tym momencie nienawidzę, bo to jest już chyba oczywiste.
Nie próbowałam nawet z nim walczyć,bo i tak wyszło by na moją niekorzyść.Jedyne co robiłam to posłusznie kierowałam się za nim do samochodu,a następnie do niego wsiadając.Po policzkach cały czas spływały mi łzy, które spadały na szyję...ubrania...ziemię.
Kiedy byłam mała myślałam że spotkam takiego uroczego blondynka niebieskimi oczami i małym kolczykiem w wardze. Jego urok pokazywały, że z jednej strony jest przystojnym, miłym, zabawnym i opiekuńczym chłopakiem.Kolczyk pokazywały, że z drugiej strony potrafi być z lekka agresywny i mimo wszystko będzie bronił swojej ukochanej.
I właśnie spotkałam swojej drodze bruneta nie blondyna, z kasztanowymi włosami i szmaragdowymi oczami zamiast niebieskich. Zamiast kolczyka miał dużo tatuaży,a jego stronę charakteru zdecydowanie przeważała na druga.Chociaż ta pierwsza też się...rzadko ukazywała.
Po prostu mój wymarzony chłopak był ideałem. Dla mnie, ideałem.
Jechaliśmy w kompletnej ciszy.Tylko ja od czasu do czasu stukałam palcami szybę w oknie, denerwując przy tym i tak już wkurwionego chłopaka.
Jestem tylko ciekawa czemu gesty Andy'ego tak bardzo go zdenerwowały.Andy to tylko mój dawny przyjaciel i naprawdę nie miał do mnie żadnych złych zamiarów.
Po kilku minutach zobaczyłam już znajomy dom Harry'ego, którego z każdą sekundą byliśmy coraz bliżej.
-Wysiadaj
Warknął Harry, gdy zatrzymaliśmy się już na podjeździe. Tak Styles brawo. A co innego mogłabym zrobić.
Szybkim krokiem zbliżaliśmy się do domu.Dla niego to był normalny chód, a dla mnie prawie sprint.No sorry ja mam trochę krótsze nogi niż on.
-Idź się umyj i przebierz.Na łóżku leży piżama a w łazience masz już swoje ulubione szampony i te inne gówna.Pojutrze jedziemy po twoje ubrania i wprowadzasz się tutaj.Matka nic ci nie zrobi masz osiemnaście lat i możesz już decydować za się siebie.
Mówiąc to Harry się nawet na mnie nie spojrzał.Cały czas odwrócony był do mnie plecami.
-A-Ale ja...
-Nie obchodzi mnie to.Jeżeli chcesz powiedzieć, że nie chcesz się wyprowadzić to możesz się już w ogóle nie odzywać.
Normalnie zszokowałyby mnie jego słowa, ale po tym co dzisiaj zrobił.To był pikuś. Wiem tylko jedno.Plotki na jego temat są całkowitą prawdą. Tylko, że prawda jest jeszcze gorsza.
Wolnym krokiem weszłam do pokoju i skierowałam się do "naszej" sypialni.Popatrzyłam na łóżko i dostrzegam na nim fioletowe pudełeczko.Delikatnie zajęłam pokrywkę i podniosła materiał, który się w tym pudełku znajdował. Był to czerwono czarny koronkowy stanik i czarne, bawełniane szorty.Dobra te spodenki mogłabym założyć, ale jeżeli chodzi o "górę" od piżamy to mocno bym dyskutowała.
Podeszłam do szafki Harry'ego i otworzyłam jedną z szuflad.Wyjęłam z niej zwykłą czarną koszulkę, która zapewne jak znam życie będzie mi dosięgać do kolan.W porównaniu do chłopaka jestem strasznie krucha i malutka.Naprawdę!! Jeżeli normalne dziewczyny mają około metra 70 wzrostu to ja nie wiem czy w ogóle to metra 60 dochodzę.
Weszłam do łazienki i zaczęłam się powoli rozbierać.Podeszłam do lustra i spojrzałam na swoje ciało.Na policzku wielki siniaki, całe fioletowe nadgarstki, kilka zadrapań na szyi.
Nic nie poradziłam na to, gdy z moich powiek zaczęły wylewać się łzy.Zadrapania na szyi można by jeszcze przykryć włosami,ale resztę? Jak?
Czemu Harry musiał być tak okrutny? Co ja mu kurwa zrobiłam?!
Przestałam rozmyślać o chłopaku, który w ciągu godziny stał się moim koszmarem i weszłam pod prysznic.Poszukała rzeczy,o których mówił chłopak,że znajdą się w łazience.Czyli mój ulubiony czekoladowo-kokosowy płyn do kąpieli i waniliowy szampon.Wzięłam żółtą gąbkę,która leżała na jednej z kafelkowych półeczek w prysznicu.Zaczęłam dokładnie myć swoje ciało dopóki nie zrobiło się trochę czerwone.Specjalnie myłam tą szorstką stroną.Chciałam przynajmniej trochę zmyć z siebie dotyk Harry'ego.Odciski palców na moim biodrze i ramieniu niestety musiały zostać.Nawet tak jak bardzo bym chciała i tak nie mogłabym tego niczym zmyć.
Spłukując pianę z moich włosów,usłyszałam ciche pukanie do drzwi.Potem jakby jęk zmieszany z łkanie i znowu pukanie.Przez moje ciało przeszły dreszcze a świat jakby się na moment zatrzymał.Oprócz mnie i Harry'ego nikogo innego w domu nie było.A ma żadnym bożym świecie nie wpadłoby mi do głowy,że to Harry mógłby stać pod drzwiami i cicho łkać.
A prznajmniej nie myślałam tak dopóki drzwi powoli się nie otworzyły.Wyłączyłam wodę i odłożyłam słuchawkę prysznica na swoje miejsce.Starałam się niezauważalnie naciągnąć zasłonę jak najbardziej byłoby to możliwe.Jeżeli Harry właśnie wszedł do łazienki,w której ja stałam całkowicie naga,a odzielała nas tylko cienka zasłona to wolałabym,żeby moje ciało było całkowicie zasłonione.Nie czuję się dobrze będąc całkowicie naga w towarzystwie jakichś ludzi.Nawet przy mamie.
Dlatego strasznie krępowała mnie obecność Harry'ego.
-J-Jasmine?
Usłyszałam cichy,ochrypły głos wołający moje imię.Tym razem to już na pewno był Harry.
-Jasmine proszę wyjdź,musimy porozmawiać.
Wstrzymałam na chwilę oddech,a potem go wypuściłam.Chciał gadać? Tylko o czym? Myślałam,że dosyć wyraźno powiedział mi,że ma mnie za zwykłą szmatę i dziewczynę,która nic dla niego nie znaczy.Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać,nie chciałam by znowu zapanowała nad nim ta ciemność.Nie chciałam,żeby jego oczy zamiast tego pięknego szmaragdu miały odcień czerni.Mrocznej,pustej,bezwzględnej czerni.
-Wyjdź.
Powiedziałam tylko jedno słowo.Jedno krótkie,wyraźne słowo,w którym powiedziałam mu wszystko co miałam na myśli.Przeszłam w ten ciemniejszy kąt wanny i powoli w nim usiadłam.Objęłam się rękoma wokół ciała i już cichutko siedziałam. 
-Jasmine wyjdź proszę. Porozmawiajmy.Jasmine.
On dosłownie błagam o pozwolenie, żeby się do mnie trochę zbliżyć.Ja też błagam.O to, żeby dał mi spokój.
-Harry też Cię proszę.Wyjdź, odejdź, zostaw mnie w spokoju.
Potem już wszystko szybko się potoczyło.Zasłona,która dawała mi jedyne poczucie bezpieczeństwa została zgarnięta na bok.W tej chwili moje gołe ciało było widoczne,dla każdego kto będzie się na mnie patrzył.
Zakryłam się rękami najszczelniej jak tylko mogłam.To i tak nie pomagało,bo Harry stał nad wanną i cały czas się patrzył.
-I co? Zadowolony?!-Warknęłam roniąc kilka łez-Teraz możesz mnie wyruchać.Proszę i tak nic cię nie powstrzyma.
Spojrzałam na niego spod kosmyków moich włosów,które opadły mi na czoło.W jego oczach kryło się miliony uczuć,ale najbardziej widoczny spośród nich wszystkich był ból.Każdy kto by teraz spojrzał w jego oczy,mógłby powiedzieć,że ból ma wypisany na całej twarzy.
Harry nic nie mówiąc wyciągnął do mnie obydwie ręce jakby chciał mnie nimi dotknąć.Ja tylko jeszcze bardziej przytuliłam się do ściany nie chcąc,żeby mnie dotykał.
-Nic ci nie zrobię,obiecuję.
Ha ha ha ha ha!! Wspaniały żart Harry.Naprawdę tym razem ci się udał.
Mimo wszystko spojrzałam w jego oczy.
Szmaragd
Szmaragd
Szmaragd 
Szmaragd
Żadnej czerni tylko sam szmaragd.Ciemność,która w nim siedziała,ciemność,która zadała mi tyle bólu już odeszła.Tak po prostu.Już jej nie ma.
Oczami pełnymi łez wstałam z mojego małego kącika i rzuciłam się w ramiona chłopakowi.On w szoku na początku nie wiedział o co chodzi.Dopiero po kilku minutach zaczął pocierać rękami moje plecy i szeptać przeprosiny.
-Ha-Harry.T-Twoje oczy by-były...i t-ty mi...A-a teraz.
Płakałam w jego koszulkę i chowałam głowę w jego szyi,żeby już tylko tak nie cierpieć.Wiem,że to on sprawił mi najwięcej bólu,ale tak naprawdę to nie jego wina.
To co właśnie powiedziałam nie miało żadnego sensu.Tak wiem,po prostu pięknie składam zdania.
-Ciiiii..już spokojnie.Wiem co zrobiłem i tak bardzo cię przepraszam Jasmine.Nie mogłem po prostu nad sobą zapanować,gdy zobaczyłem cię z innym chłopakiem.Tak bardzo mi przykro.Nie chciałem cię uderzyć,ani nazwać tak jak to zrobiłem.
Odkleiłam się na chwilę od chłopaka,żeby spojrzeć w jego oczy.Ewidentnie unikał mojego wzroku,bo nie chciał pokazać,że jest tylko słabym facetem,który płacze bez powodu.
Wcale tak o nim nie myślałam,dlatego przekręciłam palcem jego podbródek,żeby zobaczyć lekko załzawione oczy.
-Już wszystko jest dobrze.To nie była twoja wina.To była po części moja,bo dobrze wiedziałam jak łatwo stajesz się zazdrosny.Dlatego też przepraszam.
Harry lekko się uśmiechnął,przez co w jego policzkach pojawiły się dołeczki.Takie małe słodkie dołeczki.Zmarszczyłam nos i wściubiłam palec w jego policzek.
-Jejku też Chcę takie dołeczki.Z nimi wyglądasz tak słodko.
Zachichotałam jak jakaś głupia idiotka i cmoknęłam go w usta.
To niemożliwe jak szybko stałam się taka radosna.Jeszcze przed chwilą płakałam w wannie i miałam samobójcze myśli,a teraz przytulam się z chłopakiem,przez którego cierpiałam.On mnie zmienił.I to bardzo.
-Kocham cię Jasmine.
Zarumieniłam się na jego słowa.Nie każdy mówi mi codziennie "Kocham cię".No nie licząc Harry'ego.
Przygryzłam wnętrze policzków z lekkiego zdenerwowania.Kompletnie nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.No tak może i jestem w nim lekko zauroczona,ale czy zakochana? Czy ja też darzę go taką miłością jak on mnie.Czy ja też w tej chwili powinnam wymówić te dwa krótkie,znaczące słowa?
-Ja też cię kocham Harry.


Powinnam.

__________________________________________________________________________

PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAAAAAAAAM!!!
Wiem,że teraz prawdobodobnie jesteście na mnie na maksa wkurzeni,ale naprawdę nie miałam w ogóle pomysłu jak zacząć ten rozdział.Na początku myślałam,że to będzie troszeczkę prostsze,ale jak widać.NIE BYŁO.
Ale to i tak nie zmienia tego,że PROSZĘ O KOMENTARZE.Wiem ile osób czyta rozdziały i to jest na pewno POWYŻEJ 20.

I SPECJALNIE DLA WAS ZAŁOŻYŁAM SOBIE ASKAAA!!! <3
Znajdziecie go w zakładce "Ask",ale i tak dam wam go tutaj.

>>KLIK<<


sobota, 21 czerwca 2014

Długa przerwa!

Witam,witam,witam wszystkich obecnie tu zebranych.Pewnie chcielibyście wiedzieć czemu nie ma tak długo rozdziału 14 prawda?

1.Nie miałam kompletnie weny i żadnej inspiracji.
2.Byłam zbyt leniwa,żeby trochę pomyśleć.
3.Podczas jazdy na rolkach wyjebałam się na plecy i mam całe posiniaczone.
4.Gdy wena mi przybyła miałam zbyt dużo pomysłów i nie wiedziałam od czego zacząć.

Obiecuję,że rozdział pojawi się do tego wtorku,a już po 14 rozdziały będą dodawane regularnie i jak najczęściej się będzie dało.Obiecuję słowo harcerza ;)
Możecie mnie teraz hejtować ile chcecia za to,że tak długo nie dodawałam rozdziału.Ale i tak was kocham miśki xD

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział 13*

-...Jestem Andrew,Andrew Bismarck. Znacie to uczucie jak pewnego dnia znajdziecie w pokoju ulubioną zabawkę z dzieciństwa,albo rzecz która była dla was cholernie ważna? To uczucie szczęścia.Te wspomnienia związane z tą rzeczą nagle zbierają się w głowie i tworzą jedno wspólne wielkie wspomnienie.I choćby nie wiem co ty i tak przez te wszystkie lata o tym nie zapomniałeś.
Tak samo  było w moim przypadku.To imię.Ten głos.Ten wygląd.To właśnie było tym jednym wielkim wspomnieniem.Tą rzeczą,na której widok chciało mi się piszczeć z radości.
Jestem Andrew Bismarck,Jestem Andrew Bismarck,Jestem Andrew Bismarck....
Te trzy słowa krążyły po mojej głowie jak opętane.No może bez przesady,ale naprawdę mocno wryły mi się w pamięć.
Słyszałam,że Andy przeprowadził się do miasta,ale nie miałam pojęcia,że spotkam go na pierwszej lepszej imprezie.Nie miałam pojęcia,że w ogóle go spotkam.To znaczy cieszyłam się,z tego spotkania ale....och dobra chyba wiecie o co mi chodzi...
Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę,że odpłynęłam na dość długi czas bo przed twarzą zawitała mi ręka Andy'ego.
-Ejjj...Jasmine żyjesz?
W jego niebieskich tęczówkach widziałam tańczące iskierki rozbawienia.
Tak,tak po prostu komiczne.Zawiesiłam się na chwilę i to tyle.
-Ymmm..tak,tak jestem-szybko odpowiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
Na jego twarzy widniał cwaniacki uśmiech a oczy cały studiowały moją posturę.Odchrząknęłam gdy zaczął wpatrywać się w mój biust.
-No co?-zapytał jakby nic nie zrobił-Nie widziałem cię dość długi czas,muszę się nacieszyć tym jak moja mała dziewczynka "urosła".
Ostatni wyraz zamknął w cudzysłów.O co mu chodzi z moim wzrostem?! Może i jestem niska,ale no bez przesady.
-O co ci chodzi?
Andy przewrócił oczami na zapewne moją inteligencję.To jego przewracanie oczami zaczynało mnie serio już powoli wkurwiać.To tak jakbym to ja była debilem,a on najmądrzejszym człowiekiem na świecie.
-Wątpię,żebyś coś urosła od ostatniego spotkania.Ile masz wzrostu? 154 centymetry? 156?
Także przewróciłam oczami tylko tym razem na jego totalną głupotę.Nie miałam ani 154 ani 156 centymetrów.Aż tak niska nie jestem.
-Nie debilu mam metr 62.I dla twojej wiadomości mój wzrost jest dla mnie odpowiedni.
Ha! Kłamstwo! Tak naprawdę nienawidzę swojego wzrostu,a tym bardziej jak ktoś mi zaczyna o nim mówić i mnie "dla żartów" krytykować.
No sorry ludzie,ale nie każdy metr 70 jak modelki,które mają nogi "do nieba".
-Jeju mała spokojnie.Tylko się z tobą drażnię.
Podniósł ręce w geście obrony i cicho się zaśmiał.
I wtedy uświadomiłam sobie,że zapomniałam o jednej małej bardzo ważnej rzeczy.
Harry cały czas był w klubie tak samo jak my i w każdej chwili mógł nas obserwować.
Rozejrzałam się wokół siebie i oprócz masy tańczących ludzi i par,które prawie pieprzyły się na środku parkietu nie zauważyłam nikogo.
-No powiedz Jasmine masz kogoś?
Głos Andy'ego przywrócił mnie spowrotem na ziemię.A co mu było do tego czy z kimś się umawiam?!
To,że zostałam zmuszona do bycia z kimś to nie znaczy,że wszyscy muszą o tym wiedzieć.Więc moja odpowiedź byłą prosta i krótka.
-Nie
Jego oczy zwęziły się i przestudiował moją sylwetkę jeszcze raz.I wtedy jego wzrok zatrzymał się na punkcie za mną.Oby to nie był Harry,oby to nie był Harry,oby to nie był Ha...
-Patrz Styles tam stoi.
A on skąd go kurwa zna? To znaczy może mu ktoś coś o nim powiedział,bo wątpię żeby w ciągu kliku dni po za kwaterowaniu się w Londynie wiedział już tak dużo informacji.
-Skąd znasz Styles'a?
Andy popatrzył na mnie kpiącym wzrokiem i odpowiedział.
-No proszę cię,Jasmine.Myślisz,że kto na tym świecie przed przyjazdem do Londynu nie będzie znał Styles'a? Słyszałem o nim już trochę przed przyjazdem i to nie były same miłe rzeczy.Współczuję dziewczynie,która się z nim umawia.
Nie powiem po tych ostatnich słowach trochę zabolało mnie serce,bo w końcu Andrew to mój przyjaciel i nie powinien tak mówić.Ale z drugiej strony on nie wie o niczym,więc nie sądzi ,że to ja jestem tą "Szczęściarą".
-Eh. .tak ja też jej bardzo współczuję. 
Powiedziałam z lekkim choć smutnym uśmiechem. 
I tą właśnie chwila została przerwana, gdy Harry obejrzał się wokół. Zaczął skanować całe pomieszczenie dopóki jego wzrok nie zatrzymał się na mnie.Moje ręce zaczęły drżeć, a głos jakby znikł. Nie mogłam się odezwać ani słowem. Jak głupia spojrzałam w oczy Harry ego i jedyne co zobaczyłam to złość, zazdrość i chęć mordu.W tej chwili chciałam stanąć za Andy'm i poczuć się choć odrobinę bezpiecznie.
Harry zaczął do nas powoli podchodzić. Jego ciało swobodnie lewitowało pomiędzy wszystkimi tańczącymi ludźmi, a twarz z złości przemieniła się w ironiczny uśmieszek.
Razem z Andy'm cały czas patrzyliśmy w jego stronę. 
-Witaj skarbie
Harry do mnie podszedł i pocałował mnie w policzek. Położył ręce na moich biodrach i oparł głowę na ramieniu.
-H-Hej
Odpowiedziałam lekko wystraszona tym co zaraz ma nastąpić.Andrew spojrzał na nas wielkimi oczami jakby nie wierzył w to co widzi.Jego gardło poruszyło się jakby właśnie przełknął ogromną gulę. 
-Kurwa Jasmine nie mówiłaś że chodzisz no..Z NIM!!
Popatrzyłam kątem oka na Styles'a i nie zobaczyłam nic oprócz tego samego ironicznego uśmieszku. Dobra zaczynam już powoli tego nie ogarniać. On jest na mnie zły czy jest wprost prze szczęśliwy?
-Nie bo ja z nim...
Zanim zdążyłam cokolwiek wytłumaczyć, Harry oczywiście musiał się wciąć.
-Właściwie to Jasmine jest już moją narzeczoną. Oświadczyłem się jej niedawno. 
Moje oczy zrobiły się jak dwie piłeczki ping-pongowe a buzia lekko opadła. 
Już miałam zamiar zaprzeczyć, gdy poczułam jak Harry szczypie mnie w pośladek, a potem z powrotem kładzie rękę na moje biodro tylko o wiele mocniej.Podskoczyłam na poprzedni gest i szturchnęłam go łokciem w brzuch.I teraz wam coś powiem! Na pewno bardzo go to zabolało bo aż zaśmiał się cicho i klepnął w drugi pośladek.
-N-Naprawdę??
Zrobiło mi się trochę żal Andy'ego bo jego mina wyrażała tak jakby..hmm..? Zawiedzenie,stratę? 
-Tak kutasie naprawdę,więc jeżeli mógłbyś od niej kurwa odejść?!
Wiedziałam,wiedziałam,że w końcu ta jego chora zazdrość wyjdzie na jaw.Wiedziałam,że rozmawianie z Andy'm było złym pomysłem.Ale oczywiście moja głupota musiała zwyciężyć.
-Ja jestem tylko jej przyjacielem,serio stary nie musisz się o nią aż tak martwić.
Westchnęłam tym razem na głupotę moją,jak i Andy'ego.Bo kto "normalny" mówi do wyraźnie cholernie zazdrosnego chłopaka,żeby się nie martwił o swoją...ymmm...."dziewczynę", która w tym czasie spędza czas z innym.No kto??
-Posłuchaj mnie raz i zapamiętaj to do końca życia. Jeżeli jej-wskazał głową na mnie-spadnie choćby jeden malutki włos z głowy, którego dotknąłeś TY.Przysięgam że nie będziesz miał już czym oddychać.Rozumiesz?!
Harry przewiercał Andy'ego wzrokiem, pod którym się aż kulił. 
Chciałam coś powiedzieć, ale niestety nie mogłam.To było takie uczucie jakby ktoś mi nagle zabrał głos. Chciałam krzyknąć na Harry'ego, ale nie mogłam. 
-Idziemy Jasmine.A ty trzymaj się od niej z daleka. 
Harry pociągnął mnie za rękę, a ja zdążyłam rzucić ostatnie przepraszające spojrzenie do Andy'ego. Na szczęście jego wzrok nie wyglądał na jakiś bardzo wkurzony.Przypominał mi raczej wzrok małego zagubionego szczeniaczka szukającego domu.I coś w tym wzroku jeszcze było. Taka plątanina różnych uczuć. Szczęścia, smutek,zawiedzenie, strach...Opiekuńczo,Tęsknota. 
To tylko 1/3 tego co tam znalazłam. 
Odwróciła wzrok od chłopaka i spojrzałam na Harry'ego. 
Jego dotychczas loczki zagranie do tyłu spadały na czoło tworząc takie urocze coś.Niestety jego twarz nie była już taka słodka. Szmaragdowe oczy zmieniły kolor na czarny, a czoło było zmarszczone w skupieniu? Złości? 
Nie mam pojęcia, ale wiem na pewno, że był zły. 
-Harry...
O patrzcie głos mi powrócił. Specjalnie szepnęła cicho mając nadzieję, że jednak w tym cała się tego nie usłyszy. Ale no przecież nie każdy facet tak jak on jest aniołem ciemności. Więc myślę, że to wina tych wszystkich cholernych mocy.
-Co?
Odpowiedział szorstk i pociągnął mnie w kierunku wyjścia.Jego place mocno oplatały mój nadgarstek sprawiając tym nie małe pieczenie.
Gdyby tak patrząc na to ile ludzi było w klubie, to długo można by liczyć.Dlatego zdziwiłam się, jakim cudem my tak szybko przeszliśmy?  Pomijając fakt, że każdy kto stał na drodze Harry'emu natychmiast się odsuwał i ustępował mu pierwszeństwa.
- Nie chcę jeszcze wychodzić.Zaczynałam się dobrze bawić. 
Powiedziałam cichym wzrokiem i spojrzałam na swoje szpilki. Nie chciałam patrzeć teraz na Harry'ego bo zapewne obdarowałby mnie swoim mrocznym spojrzeniem.
-Gówno mnie to obchodzi.
O nie.Harry jest wkurwiony a ja w tej chwili wychodzę z nim SAMA z klubu, oddalając się od wszystkich możliwych ludzi.Harry nie gniotąc mojego nadgarstka kierował nas w kierunku swojego dużego samochodu.Jednym szarpnięciem otworzył mi drzwi i wręcz wrzucił na siedzenie.Obiegł samochód dookoła i usiadł na miejscu kierowcy.Patrząc ukradkiem na niego rozmasowałam swój piekący nadgarstek.Harry skupiał swój wzrok na drodze.Ja natomiast usiadłam jak najbliżej szyby i jak najdalej od niego.Patrzyłam na otaczający nas świat i tych wszystkich szczęśliwych na nim ludzi.Wszystkich prócz mnie.Te wszystkie zakochane pary nie były na siebie skazane.One mogły odnaleźć swoją drugą połówkę.Cieszyć się nią, każdego dnia i każdej nocy.Ale nie ja.Ja byłam od urodzenia skazana na Harry'ego.I właśnie to było najgorsze.
W pewnym momencie poczułam dużą, zimną rękę na swoim udzie, która kreśliła na nim wzorki.Nie musiałam patrzeć kto to był bo było to oczywiste. Harry.Starałam się ignorować jego ruchy, ale nie byłam w stanie.Po prostu nie byłam.Jego ręka zaczęła wędrować w górę moje uda.Wspinała się coraz wyżej i wyżej, a mi powoli brakło oddechu.Jeden z jego palcy przejechał po tkaninie moich majtek.Pisnęłam i podskoczyłam na fotelu.Natychmiast strzepnęłam rękę Harry'ego.A przy najmniej próbowałam bo on i tak nie dał za wygraną.Mocno ścisnął moje udo a mocno w nie klepnął.
Teraz już przesadził.Co on sobie w ogóle wyobraża?! Nikt nawet on nie będzie mnie klepał w uda!!
-Zatrzymaj samochód!  
Warknęłam i spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem.On jakby nic nie słyszał jechał dalej, nadal trzymając rękę na moim udzie.To tak jakby była do niego przylepiona.
-Zatrzymaj ten pieprzony samochód Harry!! 
"Walnęłam" go w ramię. 
-Zatrzymaj to auto ty bipolarny chuju!!!
Ten jak na zawołanie ostro zachamował powoli zjechał na pobocze.Wysiadł za auta i z hukiem zatrzasnął drzwi.No robi się ciekawie.Otworzył drzwi z mojej strony i praktycznie wywlókł na zewnątrz. 
Chciałam normalnie stanąć, ale Harry złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do drzwi auta.
-A teraz kochanie powiesz grzecznie jak mnie nazwałaś. 
Przełknęłam dużą gulę w gardle i spojrzałam w jego zalane ciemnością tęczówki.Wzrok był tak ciemny i z taką wyrazistością mnie obserwował, że niemal czułam się goła. 
-J-Ja Prz. .
-Jak mnie kurwa nazwałaś?!
Wydał się na mnie, czym przyswoił mi jeszcze więcej lęku. 
-Ty bipolarny chuju.
Potem już wszystko przebiegało szybko.
Jego rękę wylądowała z mocnym impetem na moim policzku.Bolało...bolało jak cholera.Moja głowa odleciała w bok, a razem z nią reszta ciała. 
-Podnoś się ty mała dziwko. 

_____________________________________________________________________________________

Ja już nic nie będę mówić!! Wiem,że nienawidzicie mnie po tak dużej przerwie w dodawaniu rozdziałów,ale naprawdę baaardzo przepraszam-już poraz któryś :c
Tak więc pojawia się rozdział 13 iiiii...

Harry ty CHAMIE!!!

Do kolejnego ;***

@Oh_My_Styles___

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 12*

Uch..impreza,impreza,impreza...tylko co ja mam na siebie włożyć?! W życiu codziennym,w którym jeszcze nie znałam Harry'ego naprawdę rzadko chodziłam na imprezy.Zazwyczaj siedziałam przy biurku,nad książkami i uczyłam się do klasówek.No może oprócz ostatnio tej imprezy,z której zabrał mnie Harry,ale to był istny przypadek.Dziewczyny mnie do tego namówiły a ja nawet jakbym odmówiła to i tak by mnie tam zaciągnęły.
Właśnie dziewczyny!!
Szybko podbiegłam do łóżka i wyciągnęłam swój telefon spod pościeli i wybrałam numer do Coonie.Przecież one już wiedziały o imprezie bo szły razem ze mną i chłopakami.
Pierwszy sygnał...
Drugi sygnał...
Trzeci sygnał...
-Halo?-usłyszałam przyśpieszony głos Coonie.To było tak jakby dopiero skończyła porządnie biegać.Czemu porządnie? Bo zazwyczaj gdy Coonie zaczynała biegać,polegało to na truchtaniu po parku i gapieniu się na męskie tyłki.Aha...i to niby ja jestem dziwna.
-Hej Coonie,musisz do mnie przyjechać razem z Katy!! Zostały mi 3 godziny do przyjechania Harry'ego a ja jestem jeszcze w dupie.-krzyknęłam i potarłam policzki dłońmi.
-A myślisz,że co ja robię Jasmine?! Stoję przed tą pieprzoną szafą i grzebię w niej od godziny-krzyknęła sfrustrowana-Zaraz do ciebie przyjadę razem z Katy-powiedziała i rozłączyła się.
Możecie mnie teraz wyśmiać,ale ja naprawdę stresowałam się przed tą imprezą.Ugh..dobra,zachowuję się jak jakaś frajerka.No ale co ja poradzę.
Po około 20 minutach usłyszałam krzyk Ryana.
-Jasmine jakieś piękne panie do ciebie!
Przewróciłam oczami na jego słowa i w myślach mogłam już sobie wyobrazić jego zadziorny uśmiech.Tak przyznaję,gdyby Ryan nie był moim bratem i gdybym nie była "żoną" Harry'ego to z chęcią bym go sobie wzięła.
Zbiegłam po schodach i zobaczyłam przed sobą dziewczyny z wypakowanymi torebkami.
-Hej dziewczyny chodźcie na górę-zaprosiłam je gestem ręki.Rzuciłam jedno krótkie,ale znaczące spojrzenie do Ryana,który tylko podniósł ręce jakby chciał się obronić i puścił do mnie oczko.Mruknęłam pod nosem i zaprowadziłam dziewczyny do mojego pokoju.
-Kim jest ten przystojniak?
Gdy weszłyśmy do pomieszczenia jako pierwsza odezwała się Katy.
-Mój brat.Dowiedziałam się o nim kilka dni temu.
Popatrzyłam ukradkiem na dziewczyny,które rozpakowywały torebki.Spojrzały na mnie w szoku i z oburzeniem.
-CO?! A ty nam to dopiero teraz mówisz?!
-No tak,przepraszam ale nie było wcześniej okazji.
Szybko się wytłumaczyłam
-Dobra nie ważne,zostały nam 2,5 godziny a my jesteśmy w dupie-powiedziała rozdrażniona Katy wymachując przy tym rękoma.
-Ej,ej czekaj.Przecież nie zadzwoniłyśmy do Louisa i Nialla,że jedziemy do Jasmine.-westchnęła Coonie i spojrzała na Katy.
I nagle do mnie dotarło.
Dlaczego one muszą im mówić o wszystkim co robią i gdzie idą? Dlaczego muszą im się wyspowiadać z każdej sekundy swojego życia? Dlaczego zawsze jak wracają do domu czeka ich przesłuchanie? 
Ja bym przecież zwariowała.Ale cóż,takie są prawa pierdolonych aniołów i trzeba ich kurwa przestrzegać.Hhahahha pewnie,bo ja nie mam już nic lepszego do roboty.
-Tak,tak ja do nich dzwoniłam przyjadą razem z Harry'm.Możemy już zacząć się szykować?!
-Oh...tak tak już.



Wreszcie! Wreszcie przygotowałyśmy się na imprezę i wybrałyśmy coś i seksownego i zmysłowego.Dokładnie tak jak mówił Harry.
Dokończyłam jeszcze przed lustrem malować czarne kreski i posmarowałam usta krwisto-czerwoną szminką.Przejechałam palcami po lokach,które zrobiły mi dziewczyny i uśmiechnęłam się do siebie w lustrze.Muszę przyznać,że zarówno ja jak i dziewczyny spisałyśmy się wspaniale.
Coonie i Katy wybrały mi TEN zestaw,ja i Katy wybrałyśmy Coonie TEN zestaw, a Katy dałyśmy Ten.
Uff..wyrobiłyśmy się w 2.5 godziny i zostało nam jeszcze 10 minut do przyjazdu chło...
-Dziewczyny jacyś bardzo przystojni chłopcy do was przyszli-tym razem usłyszałyśmy krzyk mamy,a nie Ryana.
Gdyby Harry zobaczył chłopaka innego niż on,który znajduje się w moim pobliżu w odległości choćby 1 metra.Dlatego ulżyło mi gdy drzwi otworzyła jednak mama.
Zawołałam dziewczyny,które były już podniecone tą całą imprezą i zeszłyśmy po schodach do holu.
-Już jesteśmy,przepraszamy że tak długo po prostu musiałyśmy się jeszcze przyszykować i potem zobaczyć jak wyglądamy i jakby co poprawiałyśmy jaki...
-Coonie skarbie,naprawdę nie muszę tego wiedzieć-przewrócił oczami Louis i podszedł do dziewczyny-Nie ważne jak dużo tego gówna będziesz na siebie nakładać...i tak zawsze będziesz seksowna.
Coonie zachichotała i pocałowała Lou w czubek nosa.Niall podszedł do Katy i także wyszeptał jej kilka słów na ucho, na co się zarumieniła.Popatrzyłam na Harry'ego,który dosłownie przewiercał moją sylwetkę wzrokiem dopóki nie zatrzymał się na klatce piersiowej.Oblizał wargi i powoli do mnie podszedł.Poczułam dreszcze przechodzące wzdłuż mojego kręgosłupa,a potem dwie silne ręce na moich biodrach.
-Gdyby nie twoja mama i reszta,położyłbym cię właśnie na tym stole-wskazał ruchem głowy stół jadalny-I pieprzył do rana.
Moje policzki z pewnością przybrały barwę purpury,a dłonie oblał pot.
-Ymmm..to my już może ten..no...chodźmy.
Obrzuciłam Harry'ego speszonym spojrzeniem i skierowałam słowa do dziewczyn.
-No idźcie,idźcie już-powiedziała moja mama cały czas patrząc na nas z uśmiechem-Opiekujcie się nimi chłopcy!
-Postaramy się,ale nic nie obiecujemy-krzyknął Louis i puścił Coonie oczko.
Ona za to walnęła go łokciem w brzuch na co się zgiął.
-Ała za co to było?
Dziewczyna przewróciła oczami i poszła do przodu,wyprzedzając tym chłopaka.
-Tak,teraz się obraź-fuknął Louis.
Mimo wszystko podszedł do dziewczyny i uczepił się jej ręki.
-Mimo wszystko i tak cię nie opuszczę nawet na sekundę-oplutł mocniej jej rękę i poprowadził do samochodu.
Z ukosa zobaczyłam uśmiech na twarzy Coonie i wcale mnie to nie zdziwiło bo sama płonęłabym z zachwytu i szczęścia.
-Awwww...-zanuciła Katy wtulając się w Nialla.
Szłam przez chwilę sama pod czas gdy reszta prowadziła do samochody,gdy nagle poczułam dwie duże,ciepłe ręce otaczające moje biodra.Nie musiałam się bać kto to,ponieważ dobrze znałam osobę idącą za mną.
-Jesteś na mnie zła?
-Nie,czemu miałabym być na ciebie zła?
Zapytałam i odwróciłam się w stronę chłopaka,którego twarz ułożona była w uśmieszku.Nie,nie byłam na niego zła tylko...byłam po prostu zawstydzona jego śmiałością.No bo wątpię,żeby jakiś normalny facet powiedział coś takiego do swojej dziewczyny.Nawet jeśli chciałabym,żeby Harry tak zrobił to...to...
-Owszem jesteś zła,widzisz-wskazał palcem na mój nos-Gdy jesteś zła lub zawstydzona zawsze marszczysz nosek.
Podniosłam palec wskazujący i przejechałam po swoim nosie.Faktycznie!! była tam mała zmarszczka.
-No i co z tego-wypchnęłam przednią wargę do przodu i przytuliłam się do ramienia Harry'ego.
Może i na początku go nie lubiłam,a wręcz nienawidziłam,ale....właśnie..jest to małe "ale".
Ale chyba powoli się w nim zakochuję.





*W klubie*

Kilka minut temu weszliśmy wszyscy do klubu i zajęliśmy miejsca w loży.Podczas gdy my miałyśmy chwilę na zaklimatyzowanie się.
-I jak? Całkiem fajnie prawda?-pierwsza odezwała się Katy,która już  w miejscu wystukiwała rytm do piosenki "Animals" Martina Garrixa.Popatrzyłyśmy na nią na początku zdezorientowane,ale później tak jak ona zaczęłyśmy powoli poruszać się w rytmie.
Po chwili przed nami zjawili się chłopcy z szklankami wypełnionymi kolorowymi drinkami,a każdy wypełniony był dużą ilością alkoholu.Nigdy nie piłam żadnych drinków ani żadnego alkoholu.I miałam tak w zamiarze dopóki Harry nie postawił przede mną pomarańczowo,niebiesko,zielonego drinka z kostkami lodu.Myślałam raczej,że napiłabym się tutaj jakiegoś soku albo coli.Ale nie,on musiał przynieść mi jakiegoś drinka z masą barwników-bo wiadomo,że picie samo nie robi się niebieskie- i dużą ilością alkoholu.
-Dziękuję-powiedziałam i upiłam jednego łyka.
Fuuuu...jakie to gorzkie....ale i trochę słodkawe.Mimo wszystko i tak się skrzywiłam.
-Widzę,że coś nie smakuje.
Podniosłam wzrok i spojrzałam w niebieskie oczy Nialla.Uśmiechał się do mnie ciepło i pokazywał głową na kolorowego drinka.
-Nie jest okej tylko trochę gorzkie.

Godzinę później razem z dziewczynami byłyśmy już trochę wstawione,ale nie na tylko żeby nie odróżniać kształtów i kolorów.Tańczyłyśmy właśnie na parkiecie z kieliszkami wódki w dłoni.Cały czas czułam na sobie gorące spojrzenie kilku facetów,którzy wręcz rozbierali mnie wzrokiem.Na przeciw mnie siedział Harry i każdego kto na mnie  popatrzył obdarowywał morderczym spojrzeniem.Wiem do czego zdolny jest Harry i z własnego doświadczenia i z plotek,które ostatnio zaczęły mnie dziwnie interesować.Niektórzy ludzie mówili,że siedział już w więzieniu,a inni uważają,że to kompletna bzdura bo tak naprawdę nikt oprócz jego kumpli nigdy bliżej go nie poznał.Dlatego już wiem skąd te dziwnie spojrzenia na mnie od ludzi.
Okręciłam się wokół własnej osi i przeciągnęłam ręką wzdłuż ciała.Spojrzałam w bok na dziewczyny,które zostały już przyciągnięte do ciał Louisa i Nialla.
Spojrzałam na pustą już szklankę po drinku i postanowiłam przejść się do baru po kolejną.Postawiłam kilka kroków do przodu i gdyby nie czyjaś silna rękę,prawdopodobnie zaliczyłabym tak zwanego "zająca".
Spojrzałam w górę z nadzieją,że zobaczę szmaragdowe oczy Harry'ego...ale moja teoria się nie sprawdziła i zamiast tego zobaczyłam kogoś innego.
Nade mną stał chłopak w wieku ok. 20 lat.Jego karmelowe włosy były zgarnięte na jedną stroną z czego druga była lekko wygolona.Ręce były pokryte tatuażami,a dolna warga i nos były przekłute kolczykiem.Błękitne oczy wpatrywały się we mnie z troską,tęsknotą,ale i rozbawieniem.Niestety nie wiem czemu te dwa na początku także wykryłam w spojrzeniu.
-Uważaj jak chodzisz skarbie-powiedział i podniósł mnie tak,żebym stanęła prosto na nogach.
-Ymmmm...tak,ja właśnie...przepraszam-spuściłam głowę i chciałam już odejść gdy nagle złapała mnie czyjaś ręka.Odwróciłam się i znowu zobaczyłam tego chłopaka.Mimo tych tatuaży i kolczyków był naprawdę bardzo przystojny.
-Mam małe pytanie..ty jesteś Jasmine Moore?-zapytał a jego oczy zaświeciły tym razem z ekscytacji.
Popatrzyłam się na niego zdębiałym wzrokiem i poczułam moje ręce zaczynają drżeć.
-T-tak...a o co chodzi?
Na jego twarzy pojawił się duży uśmiech.
-Nie poznajesz mnie?
Zapytał z nutką niepokoju.Szczerze? Nie,nie kojarzyłam go w ogóle,może pomylił mnie z jakąś inną Jasmine Moore? Przecież takich dziewczyn na świecie jest pełno.Prawda?
Pokręciłam przecząco głową.
-W takim razie będę musiał ci przypomnieć....Jestem Andrew,Andrew Bismarck.

____________________________________________________________________________________________________________
Ja już nic nie będę pisać bo wiem,że totalnie się na mnie zwiedliście.Nie dodawałam rozdziału prawie przez miesiąc (mimo,że starałam się znaleźć troszeczkę czasu) ale i tak nigdy mi nie wychodziło.
Wena przy tym rozdziale kompletnie mi wysiadła i przy pisaniu go nie mogłam w ogóle poskładać poprawnie zdań.Dlatego mam nadzieję,że coś tam ciekawego się znajdzie.
W ostatnich tygodniach miałam pełno testów dlatego musiałam się uczyć,a kilka godzin temu wróciłam z zielonej szkoły ^^ tak zajebiście było :)
Dlatego jeżeli mi się uda postaram się dodać rozdział w wtorek ;)




NIE BĘDĘ PISAŁA ZA JAKĄ ILOŚĆ KOMENTARZY BĘDZIE KOLEJNY ROZDZIAŁ...TYM RAZEM LICZĘ NA WAS!!!! ♥

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 11*

Obróciłam omlet na patelni i poczekałam,aż przypiecze się jego druga strona.Na stole były już przygotowane wszystkie potrzebne rzeczy,których można użyć do smarowania.Czyli słoik z czekoladą,dżemem i marmoladą oraz różnego rodzaju owoce.
Wstaąłm jakiąś godzinę temu i dotychczas Harry jeszcze nie zszedł na dół.Nie wiedziałam,że z niego aż taki śpioch.U mnie w domu to zazwyczaj ja spałam najdłużej.Jak widać od dzisiaj miało się to zmienić.
Ze względu na to jaki upał był na dworze-co jest nietypowym zjawiskiem w Londynie- musiałam wybrać jakieś rzeczy,które były wygodne i przewiewne ale niezbyt prześwitujące.Dlatego wybrałam TEN zestaw.A włosy spięłam w niechlujnego koczka.Nie malowałam się już bo i tak nie miałam czym.Pamiętajmy,że nadal byłam w domu Harry'ego-mimo,że niedługo to będzie nasz dom.Jak dotąd nie przywiozłam jeszcze moich rzeczy.A te co mam teraz na sobie to miałam w torebce (Uwarzajcie mnie za dziwną,ale tak...zawsze noszę przy sobie zapasowy zestaw ubrań).
Cholera ile on może spać?!
Nie czekając ani sekundy dłużej skierowałam się w kierunku schodów,a potem prosto do naszego pokoju.Ten dom jest jak jeden duży labirynt.Wchodzisz w jeden korytarz....ślepy punkt.Wchodzisz w drugi korytarz...ślepy punkt.
Ugh..kiedyś będę musiała się nauczyć planu tego domu.
Po kilku minutach szukania znalazłam nasz pokój.Delikatnie otworzyłam drzwi i położyłam stopu na zimnych,drewnianych panelach podłogowych.Gdy już tu się przeprowadzę poproszę Harry'ego o ciepły,miękki,puchowy,biały dywan.Tak,ewidentnie.
I wątpię żeby się zgodził,ale mam zmiar zmienić kolor kilku ścian na jaśniejsze.Tak tu ciemno i mroczno.Meble oczywiście bym zostawiła bo naprawdę przypadły mi do gustu.
Podeszłam do dużego łóżka i usiadłam na jego krawędzi.Mój wzrok automatycznie skierował się na chłopaka z burzą loczków na głowie.Podczas snu wyglądał tak słodko.Tak jakby to nie był ten Harry,którego znałam.Teraz nie wyglądał na tak niebezpiecznego jak był naprawdę.
Pamiętam jak kilka dni temu gdy jechałam z Harry'm samochodem,cały czas mu się przyglądałam.Wtedy powiedział "zrób zdjęcie to zostanie na dłużej".I taki pomysł przyszedł mi także teraz.
Wyjęłam swój telefon i ustawiłam aparat,poczym szybko pstryknęłam zdjęcie i ustawiłam na tapetę.Teraz mogę oglądać go codziennie nawet jak nie ma go w domu.
Okej czas już na pobudkę.
-Heej śpiąca królewno-powiedziałam i poklepałam go po ramieniu-Wstawaj już wstawaj...
Zaczęłam nim lekko trząść gdy nie zareagował na moją prośbę.
-Nieeee mamooo..jeszcze minutkę..albo dwie..
Mruknął i przekręcił się na brzuch zajmując całą powierzchnię łóżka.
Już widzę,że tym sposobem go nie wyciągnę,dlatego postanowiłam użyć spodobu,którym budził mnie kiedys tata gdy nie chciałam wstać do szkoły.
Taaa...tata.
Złapałam palcami dwa krańce pościeli i jednym szybkim ruchem ściągnęłam ją z mojego śpiocha.
HA HA HARRY 1:0 DLA MNIE!
-Teraz już wstaniesz kochanie?-zapytałam najmilej jak umiałam i usiadłam na jego plecach.Oparłam się łokciami o jego łopatki i dmuchnęłam w szyję.
-Nie
Odpowiedział stanowczo i zatopił nos w pościeli.
Jak on mnie wnerwia! Ile do jasnej cholery można spać?! Nawet ja tak długo nigdy nie spałam!!
Mamy już godzinę 12.30,a on jeszcze śpi w tym pieprzonym łóżku!
-Harry kurwa wstawaj już! Śniadanie ci wystygnie!
Uderzyłam go w tył głowy i zirytowana upadłam na łóżko.
-Ale ja nieee chcęęęę!!!
Jęknął i położył na mnie swoje ciężkie ramię.Nie to,że był gruby bo napewno nie był! Jego ramię było ciężkie ze względu na to,że był bardzo umięśniony i wysportowany.Ciekawe jakie sporty mógł uprawiać? Boks? Nożna? Koszykówka?
-Harry?
-Hmm?
Odwróciłam głowę w jego stronę w tym samym momencie gdy on zrobił to samo.
-Jaki sport trenujesz?
Zmrużył oczy i zmierzyl mnie wzrokiem.
-A skąd wiesz,że trenuję? Co?
Westchnęłam zirytowana tym,że nie dał mi odpowiedzi za pierwszym razem.
-To chyba logiczne.Nie każdy facet na ulicy jest tak umięśniony i silny jak ty.Prawda? Dlatego się pytam jaki trenujesz sport.
-Walczyłem kiedyś na ringach.Czyli można powiedzieć,że trenowałem boks.
Na jego wypowiedź otworzyły mi się oczy.On walczył na ringach? Czyli tak jakby był bokserem?
Wow.Mogłam się spodziewać odpowiedzi Boks,ale tego że walczył na ringach to nawet nie przyszło mi do głowy.
-Czyli tak naprawdę byłeś kiedyś bokserem?
-Nie,nie,nie byłem bokserem.To było coś w rodzaju zabawy lub poprostu zwykła walka raz na tydzień.
Acha czyli jego zabawą w dawnych latach były walki na ringach.Taaa..fajnie.
-Czasem zdarzały się sytuacje gdy wdawaliśmy się w bójki z aniołami światła i wtedy robiło się niezbyt fajnie.
No ciekawie ciekawie.
-Rozwiń
Powiedziałam i podparłam sie łokciem o poduszkę, na której przed tem trzymałam głowę.Harry westchnął zirytowany tym,że od razu nie załapałam i zaczął gestykulować rękoma.
-Anioły światła i anioły ciemności od dawna kłóciły się o byle gówna.Jak wiadomo moja rodzina czyli Stylesowie,są władcami wszystkich aniołów ciemności,a rodzina Malików..
CO?! 
Rodzina Malików?! O co z nimi znowu chodzi?! Nie dość,że Zayn MALIK porwał mnie i pobił to jeszcze on i jego rodzina są włascami wszystkich aniołów światła?!
To znaczy Harry jeszcze tego nie powiedział,ale z tego co słyszę to tak właśnie jest.
-...to władcy wszystkich aniołów światła.
Wiedziałam.
-Co to ma wspólnego z boksem?
Harry przewrócił oczami.
-Ma to wspólnego z boksem,że co roku urządzane są nielegalne zawody z tego sportu pomiędzy aniołami ciemności a światła.Nie mam pojęcia po co oni to robią,ale cóż.Tak właśnie dochodzimy do tego momentu gdzie ja i Zayn zawsze zaczynamy tam walki.Czyli wiadomo on jest następcą tronu po swoich starych,a ja po swoich.
Moment moment...Jeżeli Zayn ma zostać królem czy tam władcą aniołów światła to czy nie powinien mieć swojej wybranki? Chyba raczej powinien...
-Ej a Zayn także musi mieć wybrankę?
Z czystej ciekawości spojrzałam na Harry'ego,który spokojnie leżał na brzuchu przy okazji obserwując każdy mój ruch.Mimowolnie zarumieniłam się,ale nie przerwałam kontaktu wzrokowego.
-Powinien i ma.
Ta odpowiedź mnie zaskoczyła.No bo kto w końcu chciałby resztę swojego życia spędzić z takim potworem jak on? Według mnie to tylko jakaś psychopatka.Ale może ona też nie wiedziała,że zostanie żoną anioła? Tak jak ja?
-Dobra koniec tematu.Czas na śniadanie.




-Dziękuję Harry za podwózkę-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
Już miałam złapać za rączkę i wyjść z samochodu gdy KTOŚ oczywiście musiał mnie wyprzedzić.
Harry otworzył mi drzwi i podał rękę,żeby pomóc wyjść.
-Dziękuję-cicho powiedziałam i ostatni raz popatrzyłam na chłopaka po czym skierowałam się do domu.
-Ej! Jasmine!
Usłuszałam za sobą krzyk i tupot ciężkich korków.Odwróciłam się i ujrzałam biegnącego w moją strone Harry'ego.
-Dzisiaj o 20.00 bądź gotowa.Zabieram cię na imprezę razem z twoimi przyjaciółkami i chłopakami.-Szepnął mi na ucho i lekko przgryzł jego płatek-Ubierz coś zmysłowego i seksownego.
Pocałował mnie w kącik ust i pobiegł do samochodu posyłając mi ostatni uśmiech.
Wyjełam telefon i spojrzałam na zegarek.Jest 15.00.Mam jeszcze pięć godzin,żeby coś zjeść i się wyszykować.
Ehhh...
Zapowiada się ciekawy wieczór...

__________________________________________________________________________________________________________
Witam Witam Witam.
Rozdziału trochę dłuuuugo nie było,ale nie będę się już tłumaczyć bo to naprawdę nie jest ważne.To poprostu przez moje lenistwo ;)

Ten rozdział mi się nie podoba.Jak dla mnie za mało się w nim dzieje,ale za to jest więcej informacji,które przydadzą się w dlaszych rozdziałach.

WAŻNE!!!

Trzeba ustalić dni,w których rozdziały będą dodawane.

DLATEGO ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE RAZ NA TYDZIEŃ LUB DWA RAZY TO ZALEŻY OD CZASU W JAKIM KOMENTARZE BEDĄ SIĘ POJAWIAĆ.
ROZDZIAŁY BĘDĄ SIĘ POJAWIAĆ W WTORKI LUB WEEKENDY!!

Przepraszam za tą czcionkę,ale gdyby litery nie były duże i widoczne to byście tego nie przeczytali ;)

Takim oto sposobem się z wami żegnam miśśaki ;3 
Przepraszam,że rozdział taki krótki ale wena mi uciekła :( postaram się,żeby kolejny był dłuższy.

15 komentarzy= Kolejny rozdział ;*

@Oh_My_Styles__

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 10*

-Dobrze Coonie powiedz to jeszcze raz,tylko wolniej i powoli-powiedziała Katy wycierając zaschniętą krew z jej policzka.Coonie wzięła głęboki wdech i mocniej otuliła się kocem.
-N-No dobrze,rano gdy poszłam przejść się do parku,po drodze spotkałam...Właśnie nie uwierzycie kogo spotkałam!!!!
Humor Coonie diametralnie się zmienił co sprawiło szok na twarzy mojej i Katy.Do tego momentu myślałyśmy,że dziewczyna była smutna i za dużo by nam nie powiedziała.Ale jak widać ten "Ktoś" musi być naprawdę kimś ważnym.
-Dobrze słonko tylko się tak nie unoś,bo zrobisz sobie jeszcze więcej siniaków.
Katy położyła dłonie n ramionach dziewczyny i lekko popchnęła ją na kanapę.
-Dobrze,dobrze....Ale to nie zmienia faktu,że nadal mi nie uwierzycie!
Westchnęłam równo z Katy i oddałyśmy jej głos.
-Spotkałam Andy'ego!!!
Jej krzyk był tak donośny,że dosłownie wywaliło mi bębenki.
-O czym ty mówisz?-odezwałam się po raz pierwszy w tej rozmowie.Szczerze? To imię Andrew-Bo Andy jest skrótem-Kogoś mi przypominało.Ale cóż,to pewnie tylko omamy.
-Tylko mi nie mówicie,że go nie pamiętacie?! Kurwa dziewczyny! Serio macie aż tak słabą pamięć?!
Katy popatrzyła się na mnie wzrokiem mówiącym "O kim ona do cholery mówi?!"
Posłałam jej to samo spojrzenie i  z powrotem zwróciłam cała uwagę na Coonie.
-Coonie jeżeli boli cię głowa czy cokolwiek innego to po prostu nam powiedz,bo my za boga nie wiemy o kim ty mówisz kobieto?!
Dziewczyna westchnęła z poirytowaniem i położyła dwa palce na przedniej części nosa.
-Kurwa dzieci specjalnej troski-warknęła i popatrzyła na nas surowym wzrokiem-Andrew,Andrew Bismarck.Nadal nie pamiętacie?
Andrew Bismarck,Andrew Bismarck...kim on do chuja jes...O MÓJ BOŻE!!
-Tylko nie mów,że...on wrócił?!-Krzyknęłam i jak poparzona podniosłam się z fotela przy czym niechcący drapnęłam Katy paznokciem.
-Ał!...Kurwa Jasmine mogłabyś troszeczkę uwarzać?
-Ymmm...Tak,tak przepraszam.-odpowiedziałam mimo mojego nagłego przypływu energii.
Teraz pewnie zastanawiacie się kim jest Andy,prawda?
O tuż Andy to wysoki brunet o ślicznych niebieskich oczach i karelowych włosach.Z wielkim poczuciem humoru i wielką troską o swoich najbliższych.Poznałyśmy go gdy byłyśmy w ósmej klasie.Wtedy jeszcze wszyscy mieszkaliśmy w Glasgow.
Andrew był/jest naszym najlepszym przyjacielem.Każdą możliwą minutę spędzałam z nim i dziewczynami,które jeszcze wtedy także mieszkały w Glasgow.
Andy był beztroskim chłopakiem z tysiącem myśli na minutę.Zawsze pomagał nam w każdym problemie nawet jeżeli była to jakaś głupota.Ale niestety wspaniały początek ma zawsze smutny koniec.Pod koniec roku szkolnego Andy musiał się wyprowadzić do Miami bo jego mama dostała tam lepszą pracę.Szczerze? to nie wiem jak w Miami można zdobyć lepszą pracę niż tutaj w Londynie albo w Glasgow.
Jak widać Andy jednak wrócił.I w najbliższym czasie zamierzam się z nim spotkać.
-Ok ok,jeżeli spotkałaś się z Andy'm to dlaczego masz te wszystkie siniaki?
Zapytała Katy i wskazała na posiniaczoną twarz dziewczyny.
-Moment,moment dajcie mi dokończyć.Jak już mówiłam spotkałam się z Andrew i poszliśmy się przejść do parku.Z uwagi na to jak dobrze znacie moje szczęście w połowie spaceru musiał się wpierdolić Louis i wszystko zepsuć.Podszedł do nas i oprócz popchnięcia Andy'ego i uderzenia go w twarz nic nie zrobił.Nic nie zrobił przy ludziach oczywiście.Jak tylko wróciliśmy do domu od razu rzucił się na mnie z pięściami...A resztę to już znacie-Kilka ostatnich słów  Coonie powiedziała na jednym wdechu.Nawet nie zauważyłam gdy po jej policzkach zaczęły lecieć gorzkie łzy.Było mi jej naprawdę żal.
-Ja go kurwa kocham!!
Jej słowa zupełnie zbiły mnie z tropu.Jak ona może kochać mordercę?! Spojrzałam ukradkiem na Katy,która siedziała mocno nad czymś zamyślona.
-Ehh...Coonie znasz go od trzech dni i już mówisz,że go kochasz? Dziewczyno on właśnie cię pobił a ty masz zamiar nam powiedzieć,że to nic?!
Dziewczyna westchnęła i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Co ja mam ci powiedzieć?! CO?! Nie wiem jakim cudem tak szybko go pokochałam bo sama dobrze wiesz,że jeszcze nigdy nie zakochałam się tak szybko w jakimś chłopaku.Spędzałam z Louisem dużo czasu i on naprawdę jest całkiem fajnym gościem.
Pomyślałam przez chwilę nad jej słowami.Przypomniała mi się scena gdy zapytałam Harry'ego czy mnie kocha.Mogę powiedzieć,że byłam zadowolona z jego odpowiedzi bo z jednej strony chciałam,żeby mnie kochał,ale z drugiej może gdybym mu się nie spodobała to by mnie zostawił w spokoju i znalazł sobie inną?
-Dobrze Coonie jak chcesz...
Po chwili ciszy usłyszałyśmy głośne kroki i zamykanie drzwi frontowych.Oho chyba Harry wrócił.
Razem z dziewczynami wstałyśmy na równe nogi gdy zamiast jednego chłopaka zobaczyłyśmy ich trzech.A w tym Louisa.Jednak coś mi się nie zgadzało.Każdy z chłopców-Harry i Niall-byli zadowoleni tylko Louis miał smętną minę.I z tego co widziałam to w jego oczach był jakiś smutek.
-Louis?! co ty tu robisz?!- usłyszałyśmy donośny głos Coonie,która w tym momencie chowała się za mną i Katy-Masz zamiar zafundować mi powtórkę z rozrywki?!
Wskazała palcem na swoją twarz.
Mina chłopaka odrazu posmutniała i wyglądał jakby miał zaraz się popłakać.
-Nie Coonie ja...Ja naprawdę przepraszam...ja nie chciałem.
Chciał podejść do dziewczyny jednak razem z Katy zagrodziłyśmy mu drogę.
-Dziewczyny,proszę dajcie mi z nią porozmawiać-powiedział niemal błagalnie i lekko nas odepchnął na bok.
-Nie uważasz,że za dużo krzywdy jej już wyrządziłeś?!-warknęłam i nie chętnie się odsunęłam.
-Jasmine
Usłyszałam ostrzegawczy ton głosu Harry'ego,a potem zostałam opleciona przez jego ramiona.
Przewróciłam oczami i nie chętnie przywarłam plecami do jego torsu.
-Złość piękności szkodzi kochanie-szepnął do mojego ucha i pocałował jego płatek.Nie panowałam nad tym gdy po moich plecach przebiegły dreszcze,a policzki przybrały kolor ciemnego-różu.
Jakimś cudem zignorowałam błądzące ręce Harry'ego i spojrzałam na Coonie i Louisa.Aktualnie stali na środku salony i mocno się przytulali.Louis gładził plecy dziewczyny,a ta płakała w jego ramię.Nic nie poradziłam na to gdy z moich ust wydobyło się ciche "Awww...".




Jest już grubo po 22.00,a Coonie,Louis,Katy i Niall wyszli jakieś pół godziny temu.Jeszcze trochę porozmawialiśmy i wygłupialiśmy się do czasu aż Katy nie usnęła w ramionach Niall'a.Mogę śmiało powiedzieć,że trochę się zbliżyłam do chłopaków,zarówno jak i do Harry'ego.
Teraz leżę w sypialni mojej i Harry'ego czytając jakąś komedię romantyczną.Chłopak aktualnie bierze prysznic i z tego co słyszę to lubi pod nim śpiewać.Muszę przyznać,że ma naprawdę piękny głos.Z taką lekką chrypką.Myślę,że Harry nie jest wcale taki zły jak myślałam.Jest naprawdę miłym i troskliwym chłopakiem tylko czasem traci panowanie nad złością i to wszystko wymyka mu się spod kontroli.Ale w końcu obiecałam,że dam mu tą szansę.
Po chwili poczułam jak materac łóżka kołysze się pod czyimś ciężarem a para ramion oplata mój brzuch.
-Co czytasz?
Usłyszałam pomruk Harry'ego.Pochylił się nade mną i złożył pocałunek na moim policzku.
-Nic,nic i tak już skończyłam.
Powiedziałam i odłożyłam książkę na szafkę nocną.
-Idziemy spać?
Zapytałam się chłopaka i otuliłam kołdrą.Jako odpowiedź uzyskałam tylko jedno znaczne kiwnięcie głową,a po chwili zostałam przyciągnięta do torsu chłopaka.
-Dobranoc Kochanie
-Dobranoc Harry

_____________________________________________________________________________________________
Witam Koteczki po dosyć długiej przerwie.Przybywam do was z rozdziałem 10 i najszczerszymi przeprosinami ode mnie!!! 
Niestety nie mam za dużo czasu na pisanie notki więc powiem,że kolejny rozdział będzie szybciej niż ten.

10 komentarzy=Kolejny Rozdział ;*

sobota, 29 marca 2014

Libster Blog Award (2)

Czym jest LBA ?





   "Nominacja do Libster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" .Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia .Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała.Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.Nie wolno nominować bloga, który cię nomi
nował

Dziękuję za nominację od autorki bloga Klik  ;*


Pytania które zadała:

1.Jakiego gatunku muzyki słuchasz?

Hip-Hop,Rap,Pop

2.Co cię inspiruje?

Tak naprawdę to wszystko.Na przykład jak jestem na spacerze w parku i obserwuję ludzi i ich zachowanie,to nachodzą mnie różne pomysły.Albo jak oglądam jakiś film.Biorę z niego różne teksty albo pomysły na nowy rozdział :)

3.Ile masz lat?

12 ;3

4.Jaka jest rzecz,bez której twój świat nie mógłby istnieć?

Hmmm...Jeżeli chodzi o rzecz to naprawdę nie wiem.Nie powiem,że laptop czy telefon bo wyszłoby na to,że jestem dzieckiem internetu.Ale jak rzecz,to rzecz.Dlatego muszę powiedzieć,że laptop i telefon xD

5.Dlaczego zalożyłaś bloga?

Czytam bardzo dużo blogów i w pewnym momencie pomyślałam,że też mogłabym założyć.A z uwagi na ful moich pomysłów,blog powstał ;3

6.Jaki kraj najbardziej chciałabyś odwiedzić?

Londyn,oczywiście ;3

7.Załóżmy,że na ziemi wybuchła epidemia zombie-czym byś się broniła?

Gazem pieprzowym,rewolwerem lub packą na muchy (nie wiem czemu)

8.Dlaczego założyłaś bloga?

To pytanie już było xD

9.Jaki film ostatnio oglądałaś?

Ostatnio oglądałam dużo filmów ale te,które podobały mi się najbardziej to:
The last Song
Teksańska masakra piłą mechaniczną
Piła 1-7
Kolekcjoner
21 jump street 



Moje pytania:

1.Ile masz lat?
2.Co najbardziej w sobie cenisz?
4.Skąd pomysł na bloga?
5.Kto jest twoim idolem?
6.Jaki typ filmów lubisz?
7.Co cię motywuje?
8.Ulubiony film?
9.Ulubiona piosenka?
10.Od jak dawna piszesz bloga?
11.Lubisz moje fanfiction? xD

Nominowani:


____________________________________________________________________________________________
Rozdział na 100% dodam w ten wtorek!!! Teraz pytanie czemu? Bo w ten wtorek mam sprawdzian szóstoklasisty (tak ten główny) i z tego powodu będę mogła dodać rozdział! znowu pytanie czemu? Bo sprawdzian zaczynam pisać coś około 8.00-8.30 a kończę około 9.00-9.30.A potem idę do domu i mam cały dzień wolny :)))) Dlatego wtedy dodam rozdział <3

Do wtorku!!!!

@Oh_My_Styles__ (Możecie zadawać mi jakiekolwiek pytania,nawet głupoty)