Uch..impreza,impreza,impreza...tylko co ja mam na siebie włożyć?! W życiu codziennym,w którym jeszcze nie znałam Harry'ego naprawdę rzadko chodziłam na imprezy.Zazwyczaj siedziałam przy biurku,nad książkami i uczyłam się do klasówek.No może oprócz ostatnio tej imprezy,z której zabrał mnie Harry,ale to był istny przypadek.Dziewczyny mnie do tego namówiły a ja nawet jakbym odmówiła to i tak by mnie tam zaciągnęły.
Właśnie dziewczyny!!
Szybko podbiegłam do łóżka i wyciągnęłam swój telefon spod pościeli i wybrałam numer do Coonie.Przecież one już wiedziały o imprezie bo szły razem ze mną i chłopakami.
Pierwszy sygnał...
Drugi sygnał...
Trzeci sygnał...
-Halo?-usłyszałam przyśpieszony głos Coonie.To było tak jakby dopiero skończyła porządnie biegać.Czemu porządnie? Bo zazwyczaj gdy Coonie zaczynała biegać,polegało to na truchtaniu po parku i gapieniu się na męskie tyłki.Aha...i to niby ja jestem dziwna.
-Hej Coonie,musisz do mnie przyjechać razem z Katy!! Zostały mi 3 godziny do przyjechania Harry'ego a ja jestem jeszcze w dupie.-krzyknęłam i potarłam policzki dłońmi.
-A myślisz,że co ja robię Jasmine?! Stoję przed tą pieprzoną szafą i grzebię w niej od godziny-krzyknęła sfrustrowana-Zaraz do ciebie przyjadę razem z Katy-powiedziała i rozłączyła się.
Możecie mnie teraz wyśmiać,ale ja naprawdę stresowałam się przed tą imprezą.Ugh..dobra,zachowuję się jak jakaś frajerka.No ale co ja poradzę.
Po około 20 minutach usłyszałam krzyk Ryana.
-Jasmine jakieś piękne panie do ciebie!
Przewróciłam oczami na jego słowa i w myślach mogłam już sobie wyobrazić jego zadziorny uśmiech.Tak przyznaję,gdyby Ryan nie był moim bratem i gdybym nie była "żoną" Harry'ego to z chęcią bym go sobie wzięła.
Zbiegłam po schodach i zobaczyłam przed sobą dziewczyny z wypakowanymi torebkami.
-Hej dziewczyny chodźcie na górę-zaprosiłam je gestem ręki.Rzuciłam jedno krótkie,ale znaczące spojrzenie do Ryana,który tylko podniósł ręce jakby chciał się obronić i puścił do mnie oczko.Mruknęłam pod nosem i zaprowadziłam dziewczyny do mojego pokoju.
-Kim jest ten przystojniak?
Gdy weszłyśmy do pomieszczenia jako pierwsza odezwała się Katy.
-Mój brat.Dowiedziałam się o nim kilka dni temu.
Popatrzyłam ukradkiem na dziewczyny,które rozpakowywały torebki.Spojrzały na mnie w szoku i z oburzeniem.
-CO?! A ty nam to dopiero teraz mówisz?!
-No tak,przepraszam ale nie było wcześniej okazji.
Szybko się wytłumaczyłam
-Dobra nie ważne,zostały nam 2,5 godziny a my jesteśmy w dupie-powiedziała rozdrażniona Katy wymachując przy tym rękoma.
-Ej,ej czekaj.Przecież nie zadzwoniłyśmy do Louisa i Nialla,że jedziemy do Jasmine.-westchnęła Coonie i spojrzała na Katy.
I nagle do mnie dotarło.
Dlaczego one muszą im mówić o wszystkim co robią i gdzie idą? Dlaczego muszą im się wyspowiadać z każdej sekundy swojego życia? Dlaczego zawsze jak wracają do domu czeka ich przesłuchanie?
Ja bym przecież zwariowała.Ale cóż,takie są prawa pierdolonych aniołów i trzeba ich kurwa przestrzegać.Hhahahha pewnie,bo ja nie mam już nic lepszego do roboty.
-Tak,tak ja do nich dzwoniłam przyjadą razem z Harry'm.Możemy już zacząć się szykować?!
-Oh...tak tak już.
Wreszcie! Wreszcie przygotowałyśmy się na imprezę i wybrałyśmy coś i seksownego i zmysłowego.Dokładnie tak jak mówił Harry.
Dokończyłam jeszcze przed lustrem malować czarne kreski i posmarowałam usta krwisto-czerwoną szminką.Przejechałam palcami po lokach,które zrobiły mi dziewczyny i uśmiechnęłam się do siebie w lustrze.Muszę przyznać,że zarówno ja jak i dziewczyny spisałyśmy się wspaniale.
Coonie i Katy wybrały mi TEN zestaw,ja i Katy wybrałyśmy Coonie TEN zestaw, a Katy dałyśmy Ten.
Uff..wyrobiłyśmy się w 2.5 godziny i zostało nam jeszcze 10 minut do przyjazdu chło...
-Dziewczyny jacyś bardzo przystojni chłopcy do was przyszli-tym razem usłyszałyśmy krzyk mamy,a nie Ryana.
Gdyby Harry zobaczył chłopaka innego niż on,który znajduje się w moim pobliżu w odległości choćby 1 metra.Dlatego ulżyło mi gdy drzwi otworzyła jednak mama.
Zawołałam dziewczyny,które były już podniecone tą całą imprezą i zeszłyśmy po schodach do holu.
-Już jesteśmy,przepraszamy że tak długo po prostu musiałyśmy się jeszcze przyszykować i potem zobaczyć jak wyglądamy i jakby co poprawiałyśmy jaki...
-Coonie skarbie,naprawdę nie muszę tego wiedzieć-przewrócił oczami Louis i podszedł do dziewczyny-Nie ważne jak dużo tego gówna będziesz na siebie nakładać...i tak zawsze będziesz seksowna.
Coonie zachichotała i pocałowała Lou w czubek nosa.Niall podszedł do Katy i także wyszeptał jej kilka słów na ucho, na co się zarumieniła.Popatrzyłam na Harry'ego,który dosłownie przewiercał moją sylwetkę wzrokiem dopóki nie zatrzymał się na klatce piersiowej.Oblizał wargi i powoli do mnie podszedł.Poczułam dreszcze przechodzące wzdłuż mojego kręgosłupa,a potem dwie silne ręce na moich biodrach.
-Gdyby nie twoja mama i reszta,położyłbym cię właśnie na tym stole-wskazał ruchem głowy stół jadalny-I pieprzył do rana.
Moje policzki z pewnością przybrały barwę purpury,a dłonie oblał pot.
-Ymmm..to my już może ten..no...chodźmy.
Obrzuciłam Harry'ego speszonym spojrzeniem i skierowałam słowa do dziewczyn.
-No idźcie,idźcie już-powiedziała moja mama cały czas patrząc na nas z uśmiechem-Opiekujcie się nimi chłopcy!
-Postaramy się,ale nic nie obiecujemy-krzyknął Louis i puścił Coonie oczko.
Ona za to walnęła go łokciem w brzuch na co się zgiął.
-Ała za co to było?
Dziewczyna przewróciła oczami i poszła do przodu,wyprzedzając tym chłopaka.
-Tak,teraz się obraź-fuknął Louis.
Mimo wszystko podszedł do dziewczyny i uczepił się jej ręki.
-Mimo wszystko i tak cię nie opuszczę nawet na sekundę-oplutł mocniej jej rękę i poprowadził do samochodu.
Z ukosa zobaczyłam uśmiech na twarzy Coonie i wcale mnie to nie zdziwiło bo sama płonęłabym z zachwytu i szczęścia.
-Awwww...-zanuciła Katy wtulając się w Nialla.
Szłam przez chwilę sama pod czas gdy reszta prowadziła do samochody,gdy nagle poczułam dwie duże,ciepłe ręce otaczające moje biodra.Nie musiałam się bać kto to,ponieważ dobrze znałam osobę idącą za mną.
-Jesteś na mnie zła?
-Nie,czemu miałabym być na ciebie zła?
Zapytałam i odwróciłam się w stronę chłopaka,którego twarz ułożona była w uśmieszku.Nie,nie byłam na niego zła tylko...byłam po prostu zawstydzona jego śmiałością.No bo wątpię,żeby jakiś normalny facet powiedział coś takiego do swojej dziewczyny.Nawet jeśli chciałabym,żeby Harry tak zrobił to...to...
-Owszem jesteś zła,widzisz-wskazał palcem na mój nos-Gdy jesteś zła lub zawstydzona zawsze marszczysz nosek.
Podniosłam palec wskazujący i przejechałam po swoim nosie.Faktycznie!! była tam mała zmarszczka.
-No i co z tego-wypchnęłam przednią wargę do przodu i przytuliłam się do ramienia Harry'ego.
Może i na początku go nie lubiłam,a wręcz nienawidziłam,ale....właśnie..jest to małe "ale".
Ale chyba powoli się w nim zakochuję.
*W klubie*
Kilka minut temu weszliśmy wszyscy do klubu i zajęliśmy miejsca w loży.Podczas gdy my miałyśmy chwilę na zaklimatyzowanie się.
-I jak? Całkiem fajnie prawda?-pierwsza odezwała się Katy,która już w miejscu wystukiwała rytm do piosenki "Animals" Martina Garrixa.Popatrzyłyśmy na nią na początku zdezorientowane,ale później tak jak ona zaczęłyśmy powoli poruszać się w rytmie.
Po chwili przed nami zjawili się chłopcy z szklankami wypełnionymi kolorowymi drinkami,a każdy wypełniony był dużą ilością alkoholu.Nigdy nie piłam żadnych drinków ani żadnego alkoholu.I miałam tak w zamiarze dopóki Harry nie postawił przede mną pomarańczowo,niebiesko,zielonego drinka z kostkami lodu.Myślałam raczej,że napiłabym się tutaj jakiegoś soku albo coli.Ale nie,on musiał przynieść mi jakiegoś drinka z masą barwników-bo wiadomo,że picie samo nie robi się niebieskie- i dużą ilością alkoholu.
-Dziękuję-powiedziałam i upiłam jednego łyka.
Fuuuu...jakie to gorzkie....ale i trochę słodkawe.Mimo wszystko i tak się skrzywiłam.
-Widzę,że coś nie smakuje.
Podniosłam wzrok i spojrzałam w niebieskie oczy Nialla.Uśmiechał się do mnie ciepło i pokazywał głową na kolorowego drinka.
-Nie jest okej tylko trochę gorzkie.
Godzinę później razem z dziewczynami byłyśmy już trochę wstawione,ale nie na tylko żeby nie odróżniać kształtów i kolorów.Tańczyłyśmy właśnie na parkiecie z kieliszkami wódki w dłoni.Cały czas czułam na sobie gorące spojrzenie kilku facetów,którzy wręcz rozbierali mnie wzrokiem.Na przeciw mnie siedział Harry i każdego kto na mnie popatrzył obdarowywał morderczym spojrzeniem.Wiem do czego zdolny jest Harry i z własnego doświadczenia i z plotek,które ostatnio zaczęły mnie dziwnie interesować.Niektórzy ludzie mówili,że siedział już w więzieniu,a inni uważają,że to kompletna bzdura bo tak naprawdę nikt oprócz jego kumpli nigdy bliżej go nie poznał.Dlatego już wiem skąd te dziwnie spojrzenia na mnie od ludzi.
Okręciłam się wokół własnej osi i przeciągnęłam ręką wzdłuż ciała.Spojrzałam w bok na dziewczyny,które zostały już przyciągnięte do ciał Louisa i Nialla.
Spojrzałam na pustą już szklankę po drinku i postanowiłam przejść się do baru po kolejną.Postawiłam kilka kroków do przodu i gdyby nie czyjaś silna rękę,prawdopodobnie zaliczyłabym tak zwanego "zająca".
Spojrzałam w górę z nadzieją,że zobaczę szmaragdowe oczy Harry'ego...ale moja teoria się nie sprawdziła i zamiast tego zobaczyłam kogoś innego.
Nade mną stał chłopak w wieku ok. 20 lat.Jego karmelowe włosy były zgarnięte na jedną stroną z czego druga była lekko wygolona.Ręce były pokryte tatuażami,a dolna warga i nos były przekłute kolczykiem.Błękitne oczy wpatrywały się we mnie z troską,tęsknotą,ale i rozbawieniem.Niestety nie wiem czemu te dwa na początku także wykryłam w spojrzeniu.
-Uważaj jak chodzisz skarbie-powiedział i podniósł mnie tak,żebym stanęła prosto na nogach.
-Ymmmm...tak,ja właśnie...przepraszam-spuściłam głowę i chciałam już odejść gdy nagle złapała mnie czyjaś ręka.Odwróciłam się i znowu zobaczyłam tego chłopaka.Mimo tych tatuaży i kolczyków był naprawdę bardzo przystojny.
-Mam małe pytanie..ty jesteś Jasmine Moore?-zapytał a jego oczy zaświeciły tym razem z ekscytacji.
Popatrzyłam się na niego zdębiałym wzrokiem i poczułam moje ręce zaczynają drżeć.
-T-tak...a o co chodzi?
Na jego twarzy pojawił się duży uśmiech.
-Nie poznajesz mnie?
Zapytał z nutką niepokoju.Szczerze? Nie,nie kojarzyłam go w ogóle,może pomylił mnie z jakąś inną Jasmine Moore? Przecież takich dziewczyn na świecie jest pełno.Prawda?
Pokręciłam przecząco głową.
-W takim razie będę musiał ci przypomnieć....Jestem Andrew,Andrew Bismarck.
____________________________________________________________________________________________________________
Ja już nic nie będę pisać bo wiem,że totalnie się na mnie zwiedliście.Nie dodawałam rozdziału prawie przez miesiąc (mimo,że starałam się znaleźć troszeczkę czasu) ale i tak nigdy mi nie wychodziło.
Wena przy tym rozdziale kompletnie mi wysiadła i przy pisaniu go nie mogłam w ogóle poskładać poprawnie zdań.Dlatego mam nadzieję,że coś tam ciekawego się znajdzie.
W ostatnich tygodniach miałam pełno testów dlatego musiałam się uczyć,a kilka godzin temu wróciłam z zielonej szkoły ^^ tak zajebiście było :)
Dlatego jeżeli mi się uda postaram się dodać rozdział w wtorek ;)
NIE BĘDĘ PISAŁA ZA JAKĄ ILOŚĆ KOMENTARZY BĘDZIE KOLEJNY ROZDZIAŁ...TYM RAZEM LICZĘ NA WAS!!!! ♥
niedziela, 4 maja 2014
wtorek, 15 kwietnia 2014
Rozdział 11*
Obróciłam omlet na patelni i poczekałam,aż przypiecze się jego druga strona.Na stole były już przygotowane wszystkie potrzebne rzeczy,których można użyć do smarowania.Czyli słoik z czekoladą,dżemem i marmoladą oraz różnego rodzaju owoce.
Wstaąłm jakiąś godzinę temu i dotychczas Harry jeszcze nie zszedł na dół.Nie wiedziałam,że z niego aż taki śpioch.U mnie w domu to zazwyczaj ja spałam najdłużej.Jak widać od dzisiaj miało się to zmienić.
Ze względu na to jaki upał był na dworze-co jest nietypowym zjawiskiem w Londynie- musiałam wybrać jakieś rzeczy,które były wygodne i przewiewne ale niezbyt prześwitujące.Dlatego wybrałam TEN zestaw.A włosy spięłam w niechlujnego koczka.Nie malowałam się już bo i tak nie miałam czym.Pamiętajmy,że nadal byłam w domu Harry'ego-mimo,że niedługo to będzie nasz dom.Jak dotąd nie przywiozłam jeszcze moich rzeczy.A te co mam teraz na sobie to miałam w torebce (Uwarzajcie mnie za dziwną,ale tak...zawsze noszę przy sobie zapasowy zestaw ubrań).
Cholera ile on może spać?!
Nie czekając ani sekundy dłużej skierowałam się w kierunku schodów,a potem prosto do naszego pokoju.Ten dom jest jak jeden duży labirynt.Wchodzisz w jeden korytarz....ślepy punkt.Wchodzisz w drugi korytarz...ślepy punkt.
Ugh..kiedyś będę musiała się nauczyć planu tego domu.
Po kilku minutach szukania znalazłam nasz pokój.Delikatnie otworzyłam drzwi i położyłam stopu na zimnych,drewnianych panelach podłogowych.Gdy już tu się przeprowadzę poproszę Harry'ego o ciepły,miękki,puchowy,biały dywan.Tak,ewidentnie.
I wątpię żeby się zgodził,ale mam zmiar zmienić kolor kilku ścian na jaśniejsze.Tak tu ciemno i mroczno.Meble oczywiście bym zostawiła bo naprawdę przypadły mi do gustu.
Podeszłam do dużego łóżka i usiadłam na jego krawędzi.Mój wzrok automatycznie skierował się na chłopaka z burzą loczków na głowie.Podczas snu wyglądał tak słodko.Tak jakby to nie był ten Harry,którego znałam.Teraz nie wyglądał na tak niebezpiecznego jak był naprawdę.
Pamiętam jak kilka dni temu gdy jechałam z Harry'm samochodem,cały czas mu się przyglądałam.Wtedy powiedział "zrób zdjęcie to zostanie na dłużej".I taki pomysł przyszedł mi także teraz.
Wyjęłam swój telefon i ustawiłam aparat,poczym szybko pstryknęłam zdjęcie i ustawiłam na tapetę.Teraz mogę oglądać go codziennie nawet jak nie ma go w domu.
Okej czas już na pobudkę.
-Heej śpiąca królewno-powiedziałam i poklepałam go po ramieniu-Wstawaj już wstawaj...
Zaczęłam nim lekko trząść gdy nie zareagował na moją prośbę.
-Nieeee mamooo..jeszcze minutkę..albo dwie..
Mruknął i przekręcił się na brzuch zajmując całą powierzchnię łóżka.
Już widzę,że tym sposobem go nie wyciągnę,dlatego postanowiłam użyć spodobu,którym budził mnie kiedys tata gdy nie chciałam wstać do szkoły.
Taaa...tata.
Złapałam palcami dwa krańce pościeli i jednym szybkim ruchem ściągnęłam ją z mojego śpiocha.
HA HA HARRY 1:0 DLA MNIE!
-Teraz już wstaniesz kochanie?-zapytałam najmilej jak umiałam i usiadłam na jego plecach.Oparłam się łokciami o jego łopatki i dmuchnęłam w szyję.
-Nie
Odpowiedział stanowczo i zatopił nos w pościeli.
Jak on mnie wnerwia! Ile do jasnej cholery można spać?! Nawet ja tak długo nigdy nie spałam!!
Mamy już godzinę 12.30,a on jeszcze śpi w tym pieprzonym łóżku!
-Harry kurwa wstawaj już! Śniadanie ci wystygnie!
Uderzyłam go w tył głowy i zirytowana upadłam na łóżko.
-Ale ja nieee chcęęęę!!!
Jęknął i położył na mnie swoje ciężkie ramię.Nie to,że był gruby bo napewno nie był! Jego ramię było ciężkie ze względu na to,że był bardzo umięśniony i wysportowany.Ciekawe jakie sporty mógł uprawiać? Boks? Nożna? Koszykówka?
-Harry?
-Hmm?
Odwróciłam głowę w jego stronę w tym samym momencie gdy on zrobił to samo.
-Jaki sport trenujesz?
Zmrużył oczy i zmierzyl mnie wzrokiem.
-A skąd wiesz,że trenuję? Co?
Westchnęłam zirytowana tym,że nie dał mi odpowiedzi za pierwszym razem.
-To chyba logiczne.Nie każdy facet na ulicy jest tak umięśniony i silny jak ty.Prawda? Dlatego się pytam jaki trenujesz sport.
-Walczyłem kiedyś na ringach.Czyli można powiedzieć,że trenowałem boks.
Na jego wypowiedź otworzyły mi się oczy.On walczył na ringach? Czyli tak jakby był bokserem?
Wow.Mogłam się spodziewać odpowiedzi Boks,ale tego że walczył na ringach to nawet nie przyszło mi do głowy.
-Czyli tak naprawdę byłeś kiedyś bokserem?
-Nie,nie,nie byłem bokserem.To było coś w rodzaju zabawy lub poprostu zwykła walka raz na tydzień.
Acha czyli jego zabawą w dawnych latach były walki na ringach.Taaa..fajnie.
-Czasem zdarzały się sytuacje gdy wdawaliśmy się w bójki z aniołami światła i wtedy robiło się niezbyt fajnie.
No ciekawie ciekawie.
-Rozwiń
Powiedziałam i podparłam sie łokciem o poduszkę, na której przed tem trzymałam głowę.Harry westchnął zirytowany tym,że od razu nie załapałam i zaczął gestykulować rękoma.
-Anioły światła i anioły ciemności od dawna kłóciły się o byle gówna.Jak wiadomo moja rodzina czyli Stylesowie,są władcami wszystkich aniołów ciemności,a rodzina Malików..
CO?!
Rodzina Malików?! O co z nimi znowu chodzi?! Nie dość,że Zayn MALIK porwał mnie i pobił to jeszcze on i jego rodzina są włascami wszystkich aniołów światła?!
To znaczy Harry jeszcze tego nie powiedział,ale z tego co słyszę to tak właśnie jest.
-...to władcy wszystkich aniołów światła.
Wiedziałam.
-Co to ma wspólnego z boksem?
Harry przewrócił oczami.
-Ma to wspólnego z boksem,że co roku urządzane są nielegalne zawody z tego sportu pomiędzy aniołami ciemności a światła.Nie mam pojęcia po co oni to robią,ale cóż.Tak właśnie dochodzimy do tego momentu gdzie ja i Zayn zawsze zaczynamy tam walki.Czyli wiadomo on jest następcą tronu po swoich starych,a ja po swoich.
Moment moment...Jeżeli Zayn ma zostać królem czy tam władcą aniołów światła to czy nie powinien mieć swojej wybranki? Chyba raczej powinien...
-Ej a Zayn także musi mieć wybrankę?
Z czystej ciekawości spojrzałam na Harry'ego,który spokojnie leżał na brzuchu przy okazji obserwując każdy mój ruch.Mimowolnie zarumieniłam się,ale nie przerwałam kontaktu wzrokowego.
-Powinien i ma.
Ta odpowiedź mnie zaskoczyła.No bo kto w końcu chciałby resztę swojego życia spędzić z takim potworem jak on? Według mnie to tylko jakaś psychopatka.Ale może ona też nie wiedziała,że zostanie żoną anioła? Tak jak ja?
-Dobra koniec tematu.Czas na śniadanie.
-Dziękuję Harry za podwózkę-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
Już miałam złapać za rączkę i wyjść z samochodu gdy KTOŚ oczywiście musiał mnie wyprzedzić.
Harry otworzył mi drzwi i podał rękę,żeby pomóc wyjść.
-Dziękuję-cicho powiedziałam i ostatni raz popatrzyłam na chłopaka po czym skierowałam się do domu.
-Ej! Jasmine!
Usłuszałam za sobą krzyk i tupot ciężkich korków.Odwróciłam się i ujrzałam biegnącego w moją strone Harry'ego.
-Dzisiaj o 20.00 bądź gotowa.Zabieram cię na imprezę razem z twoimi przyjaciółkami i chłopakami.-Szepnął mi na ucho i lekko przgryzł jego płatek-Ubierz coś zmysłowego i seksownego.
Pocałował mnie w kącik ust i pobiegł do samochodu posyłając mi ostatni uśmiech.
Wyjełam telefon i spojrzałam na zegarek.Jest 15.00.Mam jeszcze pięć godzin,żeby coś zjeść i się wyszykować.
Ehhh...
Zapowiada się ciekawy wieczór...
__________________________________________________________________________________________________________
Witam Witam Witam.
Rozdziału trochę dłuuuugo nie było,ale nie będę się już tłumaczyć bo to naprawdę nie jest ważne.To poprostu przez moje lenistwo ;)
Ten rozdział mi się nie podoba.Jak dla mnie za mało się w nim dzieje,ale za to jest więcej informacji,które przydadzą się w dlaszych rozdziałach.
WAŻNE!!!
Trzeba ustalić dni,w których rozdziały będą dodawane.
DLATEGO ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE RAZ NA TYDZIEŃ LUB DWA RAZY TO ZALEŻY OD CZASU W JAKIM KOMENTARZE BEDĄ SIĘ POJAWIAĆ.
ROZDZIAŁY BĘDĄ SIĘ POJAWIAĆ W WTORKI LUB WEEKENDY!!
Przepraszam za tą czcionkę,ale gdyby litery nie były duże i widoczne to byście tego nie przeczytali ;)
Takim oto sposobem się z wami żegnam miśśaki ;3
Przepraszam,że rozdział taki krótki ale wena mi uciekła :( postaram się,żeby kolejny był dłuższy.
15 komentarzy= Kolejny rozdział ;*
@Oh_My_Styles__
Wstaąłm jakiąś godzinę temu i dotychczas Harry jeszcze nie zszedł na dół.Nie wiedziałam,że z niego aż taki śpioch.U mnie w domu to zazwyczaj ja spałam najdłużej.Jak widać od dzisiaj miało się to zmienić.
Ze względu na to jaki upał był na dworze-co jest nietypowym zjawiskiem w Londynie- musiałam wybrać jakieś rzeczy,które były wygodne i przewiewne ale niezbyt prześwitujące.Dlatego wybrałam TEN zestaw.A włosy spięłam w niechlujnego koczka.Nie malowałam się już bo i tak nie miałam czym.Pamiętajmy,że nadal byłam w domu Harry'ego-mimo,że niedługo to będzie nasz dom.Jak dotąd nie przywiozłam jeszcze moich rzeczy.A te co mam teraz na sobie to miałam w torebce (Uwarzajcie mnie za dziwną,ale tak...zawsze noszę przy sobie zapasowy zestaw ubrań).
Cholera ile on może spać?!
Nie czekając ani sekundy dłużej skierowałam się w kierunku schodów,a potem prosto do naszego pokoju.Ten dom jest jak jeden duży labirynt.Wchodzisz w jeden korytarz....ślepy punkt.Wchodzisz w drugi korytarz...ślepy punkt.
Ugh..kiedyś będę musiała się nauczyć planu tego domu.
Po kilku minutach szukania znalazłam nasz pokój.Delikatnie otworzyłam drzwi i położyłam stopu na zimnych,drewnianych panelach podłogowych.Gdy już tu się przeprowadzę poproszę Harry'ego o ciepły,miękki,puchowy,biały dywan.Tak,ewidentnie.
I wątpię żeby się zgodził,ale mam zmiar zmienić kolor kilku ścian na jaśniejsze.Tak tu ciemno i mroczno.Meble oczywiście bym zostawiła bo naprawdę przypadły mi do gustu.
Podeszłam do dużego łóżka i usiadłam na jego krawędzi.Mój wzrok automatycznie skierował się na chłopaka z burzą loczków na głowie.Podczas snu wyglądał tak słodko.Tak jakby to nie był ten Harry,którego znałam.Teraz nie wyglądał na tak niebezpiecznego jak był naprawdę.
Pamiętam jak kilka dni temu gdy jechałam z Harry'm samochodem,cały czas mu się przyglądałam.Wtedy powiedział "zrób zdjęcie to zostanie na dłużej".I taki pomysł przyszedł mi także teraz.
Wyjęłam swój telefon i ustawiłam aparat,poczym szybko pstryknęłam zdjęcie i ustawiłam na tapetę.Teraz mogę oglądać go codziennie nawet jak nie ma go w domu.
Okej czas już na pobudkę.
-Heej śpiąca królewno-powiedziałam i poklepałam go po ramieniu-Wstawaj już wstawaj...
Zaczęłam nim lekko trząść gdy nie zareagował na moją prośbę.
-Nieeee mamooo..jeszcze minutkę..albo dwie..
Mruknął i przekręcił się na brzuch zajmując całą powierzchnię łóżka.
Już widzę,że tym sposobem go nie wyciągnę,dlatego postanowiłam użyć spodobu,którym budził mnie kiedys tata gdy nie chciałam wstać do szkoły.
Taaa...tata.
Złapałam palcami dwa krańce pościeli i jednym szybkim ruchem ściągnęłam ją z mojego śpiocha.
HA HA HARRY 1:0 DLA MNIE!
-Teraz już wstaniesz kochanie?-zapytałam najmilej jak umiałam i usiadłam na jego plecach.Oparłam się łokciami o jego łopatki i dmuchnęłam w szyję.
-Nie
Odpowiedział stanowczo i zatopił nos w pościeli.
Jak on mnie wnerwia! Ile do jasnej cholery można spać?! Nawet ja tak długo nigdy nie spałam!!
Mamy już godzinę 12.30,a on jeszcze śpi w tym pieprzonym łóżku!
-Harry kurwa wstawaj już! Śniadanie ci wystygnie!
Uderzyłam go w tył głowy i zirytowana upadłam na łóżko.
-Ale ja nieee chcęęęę!!!
Jęknął i położył na mnie swoje ciężkie ramię.Nie to,że był gruby bo napewno nie był! Jego ramię było ciężkie ze względu na to,że był bardzo umięśniony i wysportowany.Ciekawe jakie sporty mógł uprawiać? Boks? Nożna? Koszykówka?
-Harry?
-Hmm?
Odwróciłam głowę w jego stronę w tym samym momencie gdy on zrobił to samo.
-Jaki sport trenujesz?
Zmrużył oczy i zmierzyl mnie wzrokiem.
-A skąd wiesz,że trenuję? Co?
Westchnęłam zirytowana tym,że nie dał mi odpowiedzi za pierwszym razem.
-To chyba logiczne.Nie każdy facet na ulicy jest tak umięśniony i silny jak ty.Prawda? Dlatego się pytam jaki trenujesz sport.
-Walczyłem kiedyś na ringach.Czyli można powiedzieć,że trenowałem boks.
Na jego wypowiedź otworzyły mi się oczy.On walczył na ringach? Czyli tak jakby był bokserem?
Wow.Mogłam się spodziewać odpowiedzi Boks,ale tego że walczył na ringach to nawet nie przyszło mi do głowy.
-Czyli tak naprawdę byłeś kiedyś bokserem?
-Nie,nie,nie byłem bokserem.To było coś w rodzaju zabawy lub poprostu zwykła walka raz na tydzień.
Acha czyli jego zabawą w dawnych latach były walki na ringach.Taaa..fajnie.
-Czasem zdarzały się sytuacje gdy wdawaliśmy się w bójki z aniołami światła i wtedy robiło się niezbyt fajnie.
No ciekawie ciekawie.
-Rozwiń
Powiedziałam i podparłam sie łokciem o poduszkę, na której przed tem trzymałam głowę.Harry westchnął zirytowany tym,że od razu nie załapałam i zaczął gestykulować rękoma.
-Anioły światła i anioły ciemności od dawna kłóciły się o byle gówna.Jak wiadomo moja rodzina czyli Stylesowie,są władcami wszystkich aniołów ciemności,a rodzina Malików..
CO?!
Rodzina Malików?! O co z nimi znowu chodzi?! Nie dość,że Zayn MALIK porwał mnie i pobił to jeszcze on i jego rodzina są włascami wszystkich aniołów światła?!
To znaczy Harry jeszcze tego nie powiedział,ale z tego co słyszę to tak właśnie jest.
-...to władcy wszystkich aniołów światła.
Wiedziałam.
-Co to ma wspólnego z boksem?
Harry przewrócił oczami.
-Ma to wspólnego z boksem,że co roku urządzane są nielegalne zawody z tego sportu pomiędzy aniołami ciemności a światła.Nie mam pojęcia po co oni to robią,ale cóż.Tak właśnie dochodzimy do tego momentu gdzie ja i Zayn zawsze zaczynamy tam walki.Czyli wiadomo on jest następcą tronu po swoich starych,a ja po swoich.
Moment moment...Jeżeli Zayn ma zostać królem czy tam władcą aniołów światła to czy nie powinien mieć swojej wybranki? Chyba raczej powinien...
-Ej a Zayn także musi mieć wybrankę?
Z czystej ciekawości spojrzałam na Harry'ego,który spokojnie leżał na brzuchu przy okazji obserwując każdy mój ruch.Mimowolnie zarumieniłam się,ale nie przerwałam kontaktu wzrokowego.
-Powinien i ma.
Ta odpowiedź mnie zaskoczyła.No bo kto w końcu chciałby resztę swojego życia spędzić z takim potworem jak on? Według mnie to tylko jakaś psychopatka.Ale może ona też nie wiedziała,że zostanie żoną anioła? Tak jak ja?
-Dobra koniec tematu.Czas na śniadanie.
-Dziękuję Harry za podwózkę-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
Już miałam złapać za rączkę i wyjść z samochodu gdy KTOŚ oczywiście musiał mnie wyprzedzić.
Harry otworzył mi drzwi i podał rękę,żeby pomóc wyjść.
-Dziękuję-cicho powiedziałam i ostatni raz popatrzyłam na chłopaka po czym skierowałam się do domu.
-Ej! Jasmine!
Usłuszałam za sobą krzyk i tupot ciężkich korków.Odwróciłam się i ujrzałam biegnącego w moją strone Harry'ego.
-Dzisiaj o 20.00 bądź gotowa.Zabieram cię na imprezę razem z twoimi przyjaciółkami i chłopakami.-Szepnął mi na ucho i lekko przgryzł jego płatek-Ubierz coś zmysłowego i seksownego.
Pocałował mnie w kącik ust i pobiegł do samochodu posyłając mi ostatni uśmiech.
Wyjełam telefon i spojrzałam na zegarek.Jest 15.00.Mam jeszcze pięć godzin,żeby coś zjeść i się wyszykować.
Ehhh...
Zapowiada się ciekawy wieczór...
__________________________________________________________________________________________________________
Witam Witam Witam.
Rozdziału trochę dłuuuugo nie było,ale nie będę się już tłumaczyć bo to naprawdę nie jest ważne.To poprostu przez moje lenistwo ;)
Ten rozdział mi się nie podoba.Jak dla mnie za mało się w nim dzieje,ale za to jest więcej informacji,które przydadzą się w dlaszych rozdziałach.
WAŻNE!!!
Trzeba ustalić dni,w których rozdziały będą dodawane.
DLATEGO ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE RAZ NA TYDZIEŃ LUB DWA RAZY TO ZALEŻY OD CZASU W JAKIM KOMENTARZE BEDĄ SIĘ POJAWIAĆ.
ROZDZIAŁY BĘDĄ SIĘ POJAWIAĆ W WTORKI LUB WEEKENDY!!
Przepraszam za tą czcionkę,ale gdyby litery nie były duże i widoczne to byście tego nie przeczytali ;)
Takim oto sposobem się z wami żegnam miśśaki ;3
Przepraszam,że rozdział taki krótki ale wena mi uciekła :( postaram się,żeby kolejny był dłuższy.
15 komentarzy= Kolejny rozdział ;*
@Oh_My_Styles__
środa, 2 kwietnia 2014
Rozdział 10*
-Dobrze Coonie powiedz to jeszcze raz,tylko wolniej i powoli-powiedziała Katy wycierając zaschniętą krew z jej policzka.Coonie wzięła głęboki wdech i mocniej otuliła się kocem.
-N-No dobrze,rano gdy poszłam przejść się do parku,po drodze spotkałam...Właśnie nie uwierzycie kogo spotkałam!!!!
Humor Coonie diametralnie się zmienił co sprawiło szok na twarzy mojej i Katy.Do tego momentu myślałyśmy,że dziewczyna była smutna i za dużo by nam nie powiedziała.Ale jak widać ten "Ktoś" musi być naprawdę kimś ważnym.
-Dobrze słonko tylko się tak nie unoś,bo zrobisz sobie jeszcze więcej siniaków.
Katy położyła dłonie n ramionach dziewczyny i lekko popchnęła ją na kanapę.
-Dobrze,dobrze....Ale to nie zmienia faktu,że nadal mi nie uwierzycie!
Westchnęłam równo z Katy i oddałyśmy jej głos.
-Spotkałam Andy'ego!!!
Jej krzyk był tak donośny,że dosłownie wywaliło mi bębenki.
-O czym ty mówisz?-odezwałam się po raz pierwszy w tej rozmowie.Szczerze? To imię Andrew-Bo Andy jest skrótem-Kogoś mi przypominało.Ale cóż,to pewnie tylko omamy.
-Tylko mi nie mówicie,że go nie pamiętacie?! Kurwa dziewczyny! Serio macie aż tak słabą pamięć?!
Katy popatrzyła się na mnie wzrokiem mówiącym "O kim ona do cholery mówi?!"
Posłałam jej to samo spojrzenie i z powrotem zwróciłam cała uwagę na Coonie.
-Coonie jeżeli boli cię głowa czy cokolwiek innego to po prostu nam powiedz,bo my za boga nie wiemy o kim ty mówisz kobieto?!
Dziewczyna westchnęła z poirytowaniem i położyła dwa palce na przedniej części nosa.
-Kurwa dzieci specjalnej troski-warknęła i popatrzyła na nas surowym wzrokiem-Andrew,Andrew Bismarck.Nadal nie pamiętacie?
Andrew Bismarck,Andrew Bismarck...kim on do chuja jes...O MÓJ BOŻE!!
-Tylko nie mów,że...on wrócił?!-Krzyknęłam i jak poparzona podniosłam się z fotela przy czym niechcący drapnęłam Katy paznokciem.
-Ał!...Kurwa Jasmine mogłabyś troszeczkę uwarzać?
-Ymmm...Tak,tak przepraszam.-odpowiedziałam mimo mojego nagłego przypływu energii.
Teraz pewnie zastanawiacie się kim jest Andy,prawda?
O tuż Andy to wysoki brunet o ślicznych niebieskich oczach i karelowych włosach.Z wielkim poczuciem humoru i wielką troską o swoich najbliższych.Poznałyśmy go gdy byłyśmy w ósmej klasie.Wtedy jeszcze wszyscy mieszkaliśmy w Glasgow.
Andrew był/jest naszym najlepszym przyjacielem.Każdą możliwą minutę spędzałam z nim i dziewczynami,które jeszcze wtedy także mieszkały w Glasgow.
Andy był beztroskim chłopakiem z tysiącem myśli na minutę.Zawsze pomagał nam w każdym problemie nawet jeżeli była to jakaś głupota.Ale niestety wspaniały początek ma zawsze smutny koniec.Pod koniec roku szkolnego Andy musiał się wyprowadzić do Miami bo jego mama dostała tam lepszą pracę.Szczerze? to nie wiem jak w Miami można zdobyć lepszą pracę niż tutaj w Londynie albo w Glasgow.
Jak widać Andy jednak wrócił.I w najbliższym czasie zamierzam się z nim spotkać.
-Ok ok,jeżeli spotkałaś się z Andy'm to dlaczego masz te wszystkie siniaki?
Zapytała Katy i wskazała na posiniaczoną twarz dziewczyny.
-Moment,moment dajcie mi dokończyć.Jak już mówiłam spotkałam się z Andrew i poszliśmy się przejść do parku.Z uwagi na to jak dobrze znacie moje szczęście w połowie spaceru musiał się wpierdolić Louis i wszystko zepsuć.Podszedł do nas i oprócz popchnięcia Andy'ego i uderzenia go w twarz nic nie zrobił.Nic nie zrobił przy ludziach oczywiście.Jak tylko wróciliśmy do domu od razu rzucił się na mnie z pięściami...A resztę to już znacie-Kilka ostatnich słów Coonie powiedziała na jednym wdechu.Nawet nie zauważyłam gdy po jej policzkach zaczęły lecieć gorzkie łzy.Było mi jej naprawdę żal.
-Ja go kurwa kocham!!
Jej słowa zupełnie zbiły mnie z tropu.Jak ona może kochać mordercę?! Spojrzałam ukradkiem na Katy,która siedziała mocno nad czymś zamyślona.
-Ehh...Coonie znasz go od trzech dni i już mówisz,że go kochasz? Dziewczyno on właśnie cię pobił a ty masz zamiar nam powiedzieć,że to nic?!
Dziewczyna westchnęła i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Co ja mam ci powiedzieć?! CO?! Nie wiem jakim cudem tak szybko go pokochałam bo sama dobrze wiesz,że jeszcze nigdy nie zakochałam się tak szybko w jakimś chłopaku.Spędzałam z Louisem dużo czasu i on naprawdę jest całkiem fajnym gościem.
Pomyślałam przez chwilę nad jej słowami.Przypomniała mi się scena gdy zapytałam Harry'ego czy mnie kocha.Mogę powiedzieć,że byłam zadowolona z jego odpowiedzi bo z jednej strony chciałam,żeby mnie kochał,ale z drugiej może gdybym mu się nie spodobała to by mnie zostawił w spokoju i znalazł sobie inną?
-Dobrze Coonie jak chcesz...
Po chwili ciszy usłyszałyśmy głośne kroki i zamykanie drzwi frontowych.Oho chyba Harry wrócił.
Razem z dziewczynami wstałyśmy na równe nogi gdy zamiast jednego chłopaka zobaczyłyśmy ich trzech.A w tym Louisa.Jednak coś mi się nie zgadzało.Każdy z chłopców-Harry i Niall-byli zadowoleni tylko Louis miał smętną minę.I z tego co widziałam to w jego oczach był jakiś smutek.
-Louis?! co ty tu robisz?!- usłyszałyśmy donośny głos Coonie,która w tym momencie chowała się za mną i Katy-Masz zamiar zafundować mi powtórkę z rozrywki?!
Wskazała palcem na swoją twarz.
Mina chłopaka odrazu posmutniała i wyglądał jakby miał zaraz się popłakać.
-Nie Coonie ja...Ja naprawdę przepraszam...ja nie chciałem.
Chciał podejść do dziewczyny jednak razem z Katy zagrodziłyśmy mu drogę.
-Dziewczyny,proszę dajcie mi z nią porozmawiać-powiedział niemal błagalnie i lekko nas odepchnął na bok.
-Nie uważasz,że za dużo krzywdy jej już wyrządziłeś?!-warknęłam i nie chętnie się odsunęłam.
-Jasmine
Usłyszałam ostrzegawczy ton głosu Harry'ego,a potem zostałam opleciona przez jego ramiona.
Przewróciłam oczami i nie chętnie przywarłam plecami do jego torsu.
-Złość piękności szkodzi kochanie-szepnął do mojego ucha i pocałował jego płatek.Nie panowałam nad tym gdy po moich plecach przebiegły dreszcze,a policzki przybrały kolor ciemnego-różu.
Jakimś cudem zignorowałam błądzące ręce Harry'ego i spojrzałam na Coonie i Louisa.Aktualnie stali na środku salony i mocno się przytulali.Louis gładził plecy dziewczyny,a ta płakała w jego ramię.Nic nie poradziłam na to gdy z moich ust wydobyło się ciche "Awww...".
Jest już grubo po 22.00,a Coonie,Louis,Katy i Niall wyszli jakieś pół godziny temu.Jeszcze trochę porozmawialiśmy i wygłupialiśmy się do czasu aż Katy nie usnęła w ramionach Niall'a.Mogę śmiało powiedzieć,że trochę się zbliżyłam do chłopaków,zarówno jak i do Harry'ego.
Teraz leżę w sypialni mojej i Harry'ego czytając jakąś komedię romantyczną.Chłopak aktualnie bierze prysznic i z tego co słyszę to lubi pod nim śpiewać.Muszę przyznać,że ma naprawdę piękny głos.Z taką lekką chrypką.Myślę,że Harry nie jest wcale taki zły jak myślałam.Jest naprawdę miłym i troskliwym chłopakiem tylko czasem traci panowanie nad złością i to wszystko wymyka mu się spod kontroli.Ale w końcu obiecałam,że dam mu tą szansę.
Po chwili poczułam jak materac łóżka kołysze się pod czyimś ciężarem a para ramion oplata mój brzuch.
-Co czytasz?
Usłyszałam pomruk Harry'ego.Pochylił się nade mną i złożył pocałunek na moim policzku.
-Nic,nic i tak już skończyłam.
Powiedziałam i odłożyłam książkę na szafkę nocną.
-Idziemy spać?
Zapytałam się chłopaka i otuliłam kołdrą.Jako odpowiedź uzyskałam tylko jedno znaczne kiwnięcie głową,a po chwili zostałam przyciągnięta do torsu chłopaka.
-Dobranoc Kochanie
-Dobranoc Harry
_____________________________________________________________________________________________
Witam Koteczki po dosyć długiej przerwie.Przybywam do was z rozdziałem 10 i najszczerszymi przeprosinami ode mnie!!!
Niestety nie mam za dużo czasu na pisanie notki więc powiem,że kolejny rozdział będzie szybciej niż ten.
10 komentarzy=Kolejny Rozdział ;*
-N-No dobrze,rano gdy poszłam przejść się do parku,po drodze spotkałam...Właśnie nie uwierzycie kogo spotkałam!!!!
Humor Coonie diametralnie się zmienił co sprawiło szok na twarzy mojej i Katy.Do tego momentu myślałyśmy,że dziewczyna była smutna i za dużo by nam nie powiedziała.Ale jak widać ten "Ktoś" musi być naprawdę kimś ważnym.
-Dobrze słonko tylko się tak nie unoś,bo zrobisz sobie jeszcze więcej siniaków.
Katy położyła dłonie n ramionach dziewczyny i lekko popchnęła ją na kanapę.
-Dobrze,dobrze....Ale to nie zmienia faktu,że nadal mi nie uwierzycie!
Westchnęłam równo z Katy i oddałyśmy jej głos.
-Spotkałam Andy'ego!!!
Jej krzyk był tak donośny,że dosłownie wywaliło mi bębenki.
-O czym ty mówisz?-odezwałam się po raz pierwszy w tej rozmowie.Szczerze? To imię Andrew-Bo Andy jest skrótem-Kogoś mi przypominało.Ale cóż,to pewnie tylko omamy.
-Tylko mi nie mówicie,że go nie pamiętacie?! Kurwa dziewczyny! Serio macie aż tak słabą pamięć?!
Katy popatrzyła się na mnie wzrokiem mówiącym "O kim ona do cholery mówi?!"
Posłałam jej to samo spojrzenie i z powrotem zwróciłam cała uwagę na Coonie.
-Coonie jeżeli boli cię głowa czy cokolwiek innego to po prostu nam powiedz,bo my za boga nie wiemy o kim ty mówisz kobieto?!
Dziewczyna westchnęła z poirytowaniem i położyła dwa palce na przedniej części nosa.
-Kurwa dzieci specjalnej troski-warknęła i popatrzyła na nas surowym wzrokiem-Andrew,Andrew Bismarck.Nadal nie pamiętacie?
Andrew Bismarck,Andrew Bismarck...kim on do chuja jes...O MÓJ BOŻE!!
-Tylko nie mów,że...on wrócił?!-Krzyknęłam i jak poparzona podniosłam się z fotela przy czym niechcący drapnęłam Katy paznokciem.
-Ał!...Kurwa Jasmine mogłabyś troszeczkę uwarzać?
-Ymmm...Tak,tak przepraszam.-odpowiedziałam mimo mojego nagłego przypływu energii.
Teraz pewnie zastanawiacie się kim jest Andy,prawda?
O tuż Andy to wysoki brunet o ślicznych niebieskich oczach i karelowych włosach.Z wielkim poczuciem humoru i wielką troską o swoich najbliższych.Poznałyśmy go gdy byłyśmy w ósmej klasie.Wtedy jeszcze wszyscy mieszkaliśmy w Glasgow.
Andrew był/jest naszym najlepszym przyjacielem.Każdą możliwą minutę spędzałam z nim i dziewczynami,które jeszcze wtedy także mieszkały w Glasgow.
Andy był beztroskim chłopakiem z tysiącem myśli na minutę.Zawsze pomagał nam w każdym problemie nawet jeżeli była to jakaś głupota.Ale niestety wspaniały początek ma zawsze smutny koniec.Pod koniec roku szkolnego Andy musiał się wyprowadzić do Miami bo jego mama dostała tam lepszą pracę.Szczerze? to nie wiem jak w Miami można zdobyć lepszą pracę niż tutaj w Londynie albo w Glasgow.
Jak widać Andy jednak wrócił.I w najbliższym czasie zamierzam się z nim spotkać.
-Ok ok,jeżeli spotkałaś się z Andy'm to dlaczego masz te wszystkie siniaki?
Zapytała Katy i wskazała na posiniaczoną twarz dziewczyny.
-Moment,moment dajcie mi dokończyć.Jak już mówiłam spotkałam się z Andrew i poszliśmy się przejść do parku.Z uwagi na to jak dobrze znacie moje szczęście w połowie spaceru musiał się wpierdolić Louis i wszystko zepsuć.Podszedł do nas i oprócz popchnięcia Andy'ego i uderzenia go w twarz nic nie zrobił.Nic nie zrobił przy ludziach oczywiście.Jak tylko wróciliśmy do domu od razu rzucił się na mnie z pięściami...A resztę to już znacie-Kilka ostatnich słów Coonie powiedziała na jednym wdechu.Nawet nie zauważyłam gdy po jej policzkach zaczęły lecieć gorzkie łzy.Było mi jej naprawdę żal.
-Ja go kurwa kocham!!
Jej słowa zupełnie zbiły mnie z tropu.Jak ona może kochać mordercę?! Spojrzałam ukradkiem na Katy,która siedziała mocno nad czymś zamyślona.
-Ehh...Coonie znasz go od trzech dni i już mówisz,że go kochasz? Dziewczyno on właśnie cię pobił a ty masz zamiar nam powiedzieć,że to nic?!
Dziewczyna westchnęła i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Co ja mam ci powiedzieć?! CO?! Nie wiem jakim cudem tak szybko go pokochałam bo sama dobrze wiesz,że jeszcze nigdy nie zakochałam się tak szybko w jakimś chłopaku.Spędzałam z Louisem dużo czasu i on naprawdę jest całkiem fajnym gościem.
Pomyślałam przez chwilę nad jej słowami.Przypomniała mi się scena gdy zapytałam Harry'ego czy mnie kocha.Mogę powiedzieć,że byłam zadowolona z jego odpowiedzi bo z jednej strony chciałam,żeby mnie kochał,ale z drugiej może gdybym mu się nie spodobała to by mnie zostawił w spokoju i znalazł sobie inną?
-Dobrze Coonie jak chcesz...
Po chwili ciszy usłyszałyśmy głośne kroki i zamykanie drzwi frontowych.Oho chyba Harry wrócił.
Razem z dziewczynami wstałyśmy na równe nogi gdy zamiast jednego chłopaka zobaczyłyśmy ich trzech.A w tym Louisa.Jednak coś mi się nie zgadzało.Każdy z chłopców-Harry i Niall-byli zadowoleni tylko Louis miał smętną minę.I z tego co widziałam to w jego oczach był jakiś smutek.
-Louis?! co ty tu robisz?!- usłyszałyśmy donośny głos Coonie,która w tym momencie chowała się za mną i Katy-Masz zamiar zafundować mi powtórkę z rozrywki?!
Wskazała palcem na swoją twarz.
Mina chłopaka odrazu posmutniała i wyglądał jakby miał zaraz się popłakać.
-Nie Coonie ja...Ja naprawdę przepraszam...ja nie chciałem.
Chciał podejść do dziewczyny jednak razem z Katy zagrodziłyśmy mu drogę.
-Dziewczyny,proszę dajcie mi z nią porozmawiać-powiedział niemal błagalnie i lekko nas odepchnął na bok.
-Nie uważasz,że za dużo krzywdy jej już wyrządziłeś?!-warknęłam i nie chętnie się odsunęłam.
-Jasmine
Usłyszałam ostrzegawczy ton głosu Harry'ego,a potem zostałam opleciona przez jego ramiona.
Przewróciłam oczami i nie chętnie przywarłam plecami do jego torsu.
-Złość piękności szkodzi kochanie-szepnął do mojego ucha i pocałował jego płatek.Nie panowałam nad tym gdy po moich plecach przebiegły dreszcze,a policzki przybrały kolor ciemnego-różu.
Jakimś cudem zignorowałam błądzące ręce Harry'ego i spojrzałam na Coonie i Louisa.Aktualnie stali na środku salony i mocno się przytulali.Louis gładził plecy dziewczyny,a ta płakała w jego ramię.Nic nie poradziłam na to gdy z moich ust wydobyło się ciche "Awww...".
Jest już grubo po 22.00,a Coonie,Louis,Katy i Niall wyszli jakieś pół godziny temu.Jeszcze trochę porozmawialiśmy i wygłupialiśmy się do czasu aż Katy nie usnęła w ramionach Niall'a.Mogę śmiało powiedzieć,że trochę się zbliżyłam do chłopaków,zarówno jak i do Harry'ego.
Teraz leżę w sypialni mojej i Harry'ego czytając jakąś komedię romantyczną.Chłopak aktualnie bierze prysznic i z tego co słyszę to lubi pod nim śpiewać.Muszę przyznać,że ma naprawdę piękny głos.Z taką lekką chrypką.Myślę,że Harry nie jest wcale taki zły jak myślałam.Jest naprawdę miłym i troskliwym chłopakiem tylko czasem traci panowanie nad złością i to wszystko wymyka mu się spod kontroli.Ale w końcu obiecałam,że dam mu tą szansę.
Po chwili poczułam jak materac łóżka kołysze się pod czyimś ciężarem a para ramion oplata mój brzuch.
-Co czytasz?
Usłyszałam pomruk Harry'ego.Pochylił się nade mną i złożył pocałunek na moim policzku.
-Nic,nic i tak już skończyłam.
Powiedziałam i odłożyłam książkę na szafkę nocną.
-Idziemy spać?
Zapytałam się chłopaka i otuliłam kołdrą.Jako odpowiedź uzyskałam tylko jedno znaczne kiwnięcie głową,a po chwili zostałam przyciągnięta do torsu chłopaka.
-Dobranoc Kochanie
-Dobranoc Harry
_____________________________________________________________________________________________
Witam Koteczki po dosyć długiej przerwie.Przybywam do was z rozdziałem 10 i najszczerszymi przeprosinami ode mnie!!!
Niestety nie mam za dużo czasu na pisanie notki więc powiem,że kolejny rozdział będzie szybciej niż ten.
10 komentarzy=Kolejny Rozdział ;*
sobota, 29 marca 2014
Libster Blog Award (2)
Czym jest LBA ?
"Nominacja do Libster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" .Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia .Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała.Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.Nie wolno nominować bloga, który cię nomi
nował
Dziękuję za nominację od autorki bloga Klik ;*
Pytania które zadała:
1.Jakiego gatunku muzyki słuchasz?
Hip-Hop,Rap,Pop
2.Co cię inspiruje?
Tak naprawdę to wszystko.Na przykład jak jestem na spacerze w parku i obserwuję ludzi i ich zachowanie,to nachodzą mnie różne pomysły.Albo jak oglądam jakiś film.Biorę z niego różne teksty albo pomysły na nowy rozdział :)
3.Ile masz lat?
12 ;3
4.Jaka jest rzecz,bez której twój świat nie mógłby istnieć?
Hmmm...Jeżeli chodzi o rzecz to naprawdę nie wiem.Nie powiem,że laptop czy telefon bo wyszłoby na to,że jestem dzieckiem internetu.Ale jak rzecz,to rzecz.Dlatego muszę powiedzieć,że laptop i telefon xD
5.Dlaczego zalożyłaś bloga?
Czytam bardzo dużo blogów i w pewnym momencie pomyślałam,że też mogłabym założyć.A z uwagi na ful moich pomysłów,blog powstał ;3
6.Jaki kraj najbardziej chciałabyś odwiedzić?
Londyn,oczywiście ;3
7.Załóżmy,że na ziemi wybuchła epidemia zombie-czym byś się broniła?
Gazem pieprzowym,rewolwerem lub packą na muchy (nie wiem czemu)
8.Dlaczego założyłaś bloga?
To pytanie już było xD
9.Jaki film ostatnio oglądałaś?
Ostatnio oglądałam dużo filmów ale te,które podobały mi się najbardziej to:
The last Song
Teksańska masakra piłą mechaniczną
Piła 1-7
Kolekcjoner
21 jump street
Moje pytania:
1.Ile masz lat?
2.Co najbardziej w sobie cenisz?
4.Skąd pomysł na bloga?
5.Kto jest twoim idolem?
6.Jaki typ filmów lubisz?
7.Co cię motywuje?
8.Ulubiony film?
9.Ulubiona piosenka?
10.Od jak dawna piszesz bloga?
11.Lubisz moje fanfiction? xD
Nominowani:
____________________________________________________________________________________________
Rozdział na 100% dodam w ten wtorek!!! Teraz pytanie czemu? Bo w ten wtorek mam sprawdzian szóstoklasisty (tak ten główny) i z tego powodu będę mogła dodać rozdział! znowu pytanie czemu? Bo sprawdzian zaczynam pisać coś około 8.00-8.30 a kończę około 9.00-9.30.A potem idę do domu i mam cały dzień wolny :)))) Dlatego wtedy dodam rozdział <3
Do wtorku!!!!
@Oh_My_Styles__ (Możecie zadawać mi jakiekolwiek pytania,nawet głupoty)
wtorek, 25 marca 2014
Uwaga!!
Wiem,że długo nie ma rozdziału,ale mam teraz przygotowania do sprawdzianu 6-klasisty i po prostu muszę się duuużo uczyć -.-!!
Rozdział mam już w połowie napisany.Niestety nie wiem kiedy go dodam.Myślę,że w ten weekend,ale nie jestem pewna.Jeszcze raz Baaardzo przepraszam i proszę jeżeli jesteście wyrozumiali to poczekajcie troszeczkę.I dziękuję za zrozumienie jeżeli ktoś taki się znajdzie.
Wszystkie pytania i inne takie piszcie do mnie na Twitterze.
@Oh_My_Styles__
I JESZCZE RAZ BAAARDZO PRZEPRASZAM
Rozdział mam już w połowie napisany.Niestety nie wiem kiedy go dodam.Myślę,że w ten weekend,ale nie jestem pewna.Jeszcze raz Baaardzo przepraszam i proszę jeżeli jesteście wyrozumiali to poczekajcie troszeczkę.I dziękuję za zrozumienie jeżeli ktoś taki się znajdzie.
Wszystkie pytania i inne takie piszcie do mnie na Twitterze.
@Oh_My_Styles__
I JESZCZE RAZ BAAARDZO PRZEPRASZAM
wtorek, 11 marca 2014
Rozdział 9*
***
Ciepłe pocałunki na szyi obudziły mnie z głębokiego snu.Moja głowa cały czas niemiłosiernie bolała po wczorajszych wydarzeniach,a policzek piekł od mocnych uderzeń i nacięcia.
Ku mojemu zdziwieniu byłam czysta i ubrana w świeże ciuchy.
Powoli otworzyłam oczy i poczekałam aż wzrok powoli mi się wyostrzy.Jęknęłam cicho,gdy moja ręka zabolała pod wpływem napięcia mięśni.
Ponownie poczułam pocałunki,tylko tym razem na policzku.Odwróciłam głowę i automatycznie zderzyłam się z burzą ciemnych loków.Harry.
-Dzień Dobry skarbie,jak się spało?-zaprzestał pocałunków i oparł się łokciem o moją poduszkę.
Jęknęłam tylko i zatopiłam głowę w jego torsie.Może i nadal go nie lubiłam,ale no w końcu mnie uratował...i miał zostać moim mężem.Ugh...jak ja nienawidzę tego słowa.Czemu mnie? Czemu akurat mnie wybrał na swoją żonę?
Może byłam dla niego wyjątkowa? Idealna?
W dzieciństwie spędzałam z nim najprawdopodobnie każdą godzinę i myślę,że znał mnie lepiej niż moja własna matka.
Ale no cóż...jest jak jest i nic już tego nie zmieni.
-Harry?
Podniosłam głowę i popatrzyłam w szmaragdowe oczy chłopaka,w których w tej chwili tańczyły iskierki szczęścia.
-Hmmm...?
-C-czy ty m-mnie...no w-wiesz...ko-kochasz?
Nie miałam odwagi patrzeć w jego oczy więc spuściłam wzrok na jego tors.Zaczęłam kreślić na nim jakieś dziwne znaki w niektórych miejscach stawiając kropki.
-Jasne kochanie,może nie umiem tego zbytnio okazać,ale naprawdę bardzo cię kocham i proszę patrz na mnie jak do ciebie mówię.-palcem wskazującym podniósł mój podbródek i głęboko popatrzył w oczy.
-A dlaczego pytasz?
-Ymm...T-tak po prostu.
Jego brwi zmarszczyły się,a ręce wzmocniły uścisk i mocniej mnie do siebie przytulił.
-Jasmine...Wiem,że mnie pewnie nienawidzisz.Ale ja wybrałem ciebie,nie dlatego,bo jesteś piękna,idealna i niesamowicie seksowna-na jego twarz wstąpił figlarny uśmiech i zmierzył mnie swoim wzrokiem-Ale dlatego,że od naszego pierwszego spotkania zacząłem coś do ciebie czuć.Zawsze gdy cię widziałem moje serce biło dwa razy szybciej i pragnęło być blisko ciebie.Od pierwszego spotkania już byłem cały twój.
Przy ostatnim zdaniu uśmiechnął się pokazując dołeczki.Gdy nie był wkurzony i nie wyładowywał wszystkiego na mnie,był całkiem uroczy.Nigdy nie przypuszczałabym,że taki słodki chłopak jak on może okazać się potworem.
Zarumieniłam się,gdy przyłapał mnie na gapieniu się na niego.
-No co?-mruknęłam i ponownie schowałam się w jego torsie.
-Przecież nic kochanie nie mówię-pocałował mnie w czubek głowy i położył mnie na swoim torsie.
Przez chwilę leżeliśmy spokojnie oddychając.Kreśliłam kółka na torsie Harry'ego a on bawił się moimi włosami.
Może Harry nie był wcale taki zły? Może wystarczyło odkryć tą jego dobrą stronę? I nie osądzać tak ostro?
Myślę,że dam mu szansę.
-Masz moje zaufanie-szepnęłam i spojrzałam na jego twarz,która w tej chwili wykrzywiła się w zaskoczeniu.
-Słucham?-zapytał się jakby nie dosłyszał.
Zaśmiałam się cicho.
-Masz moje zaufanie,daję ci szansę-pochyliłam się złożyłam pocałunek na jego policzku.
-Naprawdę?!-krzyknął i rzucił się na mnie całym ciałem.-Dziękuję,dziękuję,dziękuję!!!
Wow nie miałam pojęcia,że tak zareaguje.Myślałam,że raczej uśmiechnie się i przytuli,ale nie czegoś takiego.Oczywiście byłam zadowolona z jego reakcji.Widać,że mu zależy.
-Ał! Harry!! zgnieciesz mnie!!-zaśmiałam się,gdy chłopak położył się swoim ciężkim ciałem na moje kruche.
-Harry!!
-No ok ok,już-rzucił się na poduszkę obok i wtulił w mój bok.
-Harry,muszę zrobić śniadanie...-mruknęłam i lekko go odepchnęłam.
Jego mina mówiła wszystko.Nie był z tego zadowolony,wydał z siebie pomruk i z niechęcią mnie puścił.
Wyjęłam moje nogi z pod kołdry.Rękami oparłam się o szafkę nocną,żeby przypadkiem nie upaść.Moje nogi nadal bolały,ale nie mogłam przecież cały czas leżeć i nic nie robić.
Powoli się podniosłam i zanim zdążyłam się obejrzeć upadłam na podłogę.
Syknęłam pod wpływem ostrego bólu.Po chwili poczułam jak silne ramiona otaczają moje ramiona i unoszą do góry.
-Wiesz co mam pomysł-podniósł mnie w stylu panny młodej i skierował się do salonu-Ty poleż na kanapie a ja zrobię śniadanie.
Delikatnie mnie ułożył a sam poszedł do kuchni.Nie mogę zaprzeczyć,to było miłe z jego strony.Nigdy nie widziałam go w tym stanie.Teraz był taki..miły,czuły,delikatny.Taki mi się najbardziej podobał.
Ale cóż,dosyć gadania o wspaniałym chłopaku,który aktualnie znajduje się w kuchni i może czytać każdą moją myśl,tylko czas ruszyć tyłek i mu pomóc.
Powoli wstałam i lekko kutyśkając udałam się do kuchni.Tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego koszmarnie bolały mnie kostki.Zayn związał tylko moje ręce...i...nogi?
No może
Wchodząc do kuchni już z daleka zauważyłam burzę czekoladowych loków krzątających się po kuchni.Na palcach podeszłam do blatu,wspięłam się na niego i wzrokiem śledziłam poczynania Harrego.
Jego mięśnie z każdym ruchem mocno się napinały dodając mu tym siły i tej zawziętości.Wzrok cały czas był skupiony na jednej żeczy nie zwracając na nic uwagi.Loki opadały na jego czoło dodając mu tym tego stylu.
Cały czas przypatrywałam się jego ruchom.
Harry wybierał poszczególne składniki i odkładał je na blat żeby potem wszystko zmieszać.Z tego co widzę to miał zamiar zrobić naleśniki.
-Gapisz się na mnie-mruknął i obdarzył mnie pełnym szczęścia spojrzeniem.
Nic nie poradziłam na to,że moje policzki przybrały różowy kolor a fala dreszczy automatycznie oblała moje ciało.
-J-ja..ymmm..-próbowałam jakoś wytłumaczyć to zdarzenie,ale jak widać nie za dobrze mi szło.
Po chwili do naszych uszu dotarł dzwonek drzwi,a potem głośne pukanie.
-Pójdę otworzyć.
Zeskoczyłam z blatu i skierowałam się w kierunku drzwi.Wiedziałam,że Harry oczywiście nie puściłby mnie samej nawet do kawiarni tuż za rogiem,a co dopiero do drzwi w własnym domu,w zasięgu jego wzroku.
Podeszłam do drzwi i powoli je otworzyłam.
Widok,który ujrzałam zatrzymał bicie mojego serca,a krew w ułamku sekundy zaprzestała swoje krążenie.
Przede mną stała Coonie,którą podpierała Katy.Coonie była cała posiniaczona,miała rozcięty łuk brwiowy,a na jej policzkach formowały się całkiem sporej wielkości siniaki.Jej twarz była cała zalana łzami.Katy na szczęście była cała i zdrowa,podtrzymywała ją na ramieniu.
-O mój boże Coonie!!-podbiegłam do dziewczyny-Kto ci to do cholery zrobił?!
Coonie tylko podniosła wzrok ukazując oczy pełne bólu.
-L-Louis o-on...
To były ostatnie słowa za nim upadła.
_____________________________________________________________________________________________________________________________________
Witaaaam koteczgi!!!!
Dziękuję za tyle wyświetleń i komentarzy!! To naprawdę bardzo pomaga w dalszym prowadzeniu bloga!!
Omg! Na początku była to słodko,pomiędzy Jasmine a Harrym.Było tak..Awww....
I potem przyszła Coonie cala w siniakach *o* I jedyne co wiemy to,że Louis....
Nie powiem wam dalej!! Ha będę taka zła ;)
Mam dużą nadzieję,że pod tym rozdziałem będzie tyle komentarzy ile osób przeczyta ten blog.
Ale cóż...można mieć marzenia <3
Do następnego!!!
@Oh_My_Styles__
7 KOMENTARZY=KOLEJNY ROZDZIAŁ
Ciepłe pocałunki na szyi obudziły mnie z głębokiego snu.Moja głowa cały czas niemiłosiernie bolała po wczorajszych wydarzeniach,a policzek piekł od mocnych uderzeń i nacięcia.
Ku mojemu zdziwieniu byłam czysta i ubrana w świeże ciuchy.
Powoli otworzyłam oczy i poczekałam aż wzrok powoli mi się wyostrzy.Jęknęłam cicho,gdy moja ręka zabolała pod wpływem napięcia mięśni.
Ponownie poczułam pocałunki,tylko tym razem na policzku.Odwróciłam głowę i automatycznie zderzyłam się z burzą ciemnych loków.Harry.
-Dzień Dobry skarbie,jak się spało?-zaprzestał pocałunków i oparł się łokciem o moją poduszkę.
Jęknęłam tylko i zatopiłam głowę w jego torsie.Może i nadal go nie lubiłam,ale no w końcu mnie uratował...i miał zostać moim mężem.Ugh...jak ja nienawidzę tego słowa.Czemu mnie? Czemu akurat mnie wybrał na swoją żonę?
Może byłam dla niego wyjątkowa? Idealna?
W dzieciństwie spędzałam z nim najprawdopodobnie każdą godzinę i myślę,że znał mnie lepiej niż moja własna matka.
Ale no cóż...jest jak jest i nic już tego nie zmieni.
-Harry?
Podniosłam głowę i popatrzyłam w szmaragdowe oczy chłopaka,w których w tej chwili tańczyły iskierki szczęścia.
-Hmmm...?
-C-czy ty m-mnie...no w-wiesz...ko-kochasz?
Nie miałam odwagi patrzeć w jego oczy więc spuściłam wzrok na jego tors.Zaczęłam kreślić na nim jakieś dziwne znaki w niektórych miejscach stawiając kropki.
-Jasne kochanie,może nie umiem tego zbytnio okazać,ale naprawdę bardzo cię kocham i proszę patrz na mnie jak do ciebie mówię.-palcem wskazującym podniósł mój podbródek i głęboko popatrzył w oczy.
-A dlaczego pytasz?
-Ymm...T-tak po prostu.
Jego brwi zmarszczyły się,a ręce wzmocniły uścisk i mocniej mnie do siebie przytulił.
-Jasmine...Wiem,że mnie pewnie nienawidzisz.Ale ja wybrałem ciebie,nie dlatego,bo jesteś piękna,idealna i niesamowicie seksowna-na jego twarz wstąpił figlarny uśmiech i zmierzył mnie swoim wzrokiem-Ale dlatego,że od naszego pierwszego spotkania zacząłem coś do ciebie czuć.Zawsze gdy cię widziałem moje serce biło dwa razy szybciej i pragnęło być blisko ciebie.Od pierwszego spotkania już byłem cały twój.
Przy ostatnim zdaniu uśmiechnął się pokazując dołeczki.Gdy nie był wkurzony i nie wyładowywał wszystkiego na mnie,był całkiem uroczy.Nigdy nie przypuszczałabym,że taki słodki chłopak jak on może okazać się potworem.
Zarumieniłam się,gdy przyłapał mnie na gapieniu się na niego.
-No co?-mruknęłam i ponownie schowałam się w jego torsie.
-Przecież nic kochanie nie mówię-pocałował mnie w czubek głowy i położył mnie na swoim torsie.
Przez chwilę leżeliśmy spokojnie oddychając.Kreśliłam kółka na torsie Harry'ego a on bawił się moimi włosami.
Może Harry nie był wcale taki zły? Może wystarczyło odkryć tą jego dobrą stronę? I nie osądzać tak ostro?
Myślę,że dam mu szansę.
-Masz moje zaufanie-szepnęłam i spojrzałam na jego twarz,która w tej chwili wykrzywiła się w zaskoczeniu.
-Słucham?-zapytał się jakby nie dosłyszał.
Zaśmiałam się cicho.
-Masz moje zaufanie,daję ci szansę-pochyliłam się złożyłam pocałunek na jego policzku.
-Naprawdę?!-krzyknął i rzucił się na mnie całym ciałem.-Dziękuję,dziękuję,dziękuję!!!
Wow nie miałam pojęcia,że tak zareaguje.Myślałam,że raczej uśmiechnie się i przytuli,ale nie czegoś takiego.Oczywiście byłam zadowolona z jego reakcji.Widać,że mu zależy.
-Ał! Harry!! zgnieciesz mnie!!-zaśmiałam się,gdy chłopak położył się swoim ciężkim ciałem na moje kruche.
-Harry!!
-No ok ok,już-rzucił się na poduszkę obok i wtulił w mój bok.
-Harry,muszę zrobić śniadanie...-mruknęłam i lekko go odepchnęłam.
Jego mina mówiła wszystko.Nie był z tego zadowolony,wydał z siebie pomruk i z niechęcią mnie puścił.
Wyjęłam moje nogi z pod kołdry.Rękami oparłam się o szafkę nocną,żeby przypadkiem nie upaść.Moje nogi nadal bolały,ale nie mogłam przecież cały czas leżeć i nic nie robić.
Powoli się podniosłam i zanim zdążyłam się obejrzeć upadłam na podłogę.
Syknęłam pod wpływem ostrego bólu.Po chwili poczułam jak silne ramiona otaczają moje ramiona i unoszą do góry.
-Wiesz co mam pomysł-podniósł mnie w stylu panny młodej i skierował się do salonu-Ty poleż na kanapie a ja zrobię śniadanie.
Delikatnie mnie ułożył a sam poszedł do kuchni.Nie mogę zaprzeczyć,to było miłe z jego strony.Nigdy nie widziałam go w tym stanie.Teraz był taki..miły,czuły,delikatny.Taki mi się najbardziej podobał.
Ale cóż,dosyć gadania o wspaniałym chłopaku,który aktualnie znajduje się w kuchni i może czytać każdą moją myśl,tylko czas ruszyć tyłek i mu pomóc.
Powoli wstałam i lekko kutyśkając udałam się do kuchni.Tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego koszmarnie bolały mnie kostki.Zayn związał tylko moje ręce...i...nogi?
No może
Wchodząc do kuchni już z daleka zauważyłam burzę czekoladowych loków krzątających się po kuchni.Na palcach podeszłam do blatu,wspięłam się na niego i wzrokiem śledziłam poczynania Harrego.
Jego mięśnie z każdym ruchem mocno się napinały dodając mu tym siły i tej zawziętości.Wzrok cały czas był skupiony na jednej żeczy nie zwracając na nic uwagi.Loki opadały na jego czoło dodając mu tym tego stylu.
Cały czas przypatrywałam się jego ruchom.
Harry wybierał poszczególne składniki i odkładał je na blat żeby potem wszystko zmieszać.Z tego co widzę to miał zamiar zrobić naleśniki.
-Gapisz się na mnie-mruknął i obdarzył mnie pełnym szczęścia spojrzeniem.
Nic nie poradziłam na to,że moje policzki przybrały różowy kolor a fala dreszczy automatycznie oblała moje ciało.
-J-ja..ymmm..-próbowałam jakoś wytłumaczyć to zdarzenie,ale jak widać nie za dobrze mi szło.
Po chwili do naszych uszu dotarł dzwonek drzwi,a potem głośne pukanie.
-Pójdę otworzyć.
Zeskoczyłam z blatu i skierowałam się w kierunku drzwi.Wiedziałam,że Harry oczywiście nie puściłby mnie samej nawet do kawiarni tuż za rogiem,a co dopiero do drzwi w własnym domu,w zasięgu jego wzroku.
Podeszłam do drzwi i powoli je otworzyłam.
Widok,który ujrzałam zatrzymał bicie mojego serca,a krew w ułamku sekundy zaprzestała swoje krążenie.
Przede mną stała Coonie,którą podpierała Katy.Coonie była cała posiniaczona,miała rozcięty łuk brwiowy,a na jej policzkach formowały się całkiem sporej wielkości siniaki.Jej twarz była cała zalana łzami.Katy na szczęście była cała i zdrowa,podtrzymywała ją na ramieniu.
-O mój boże Coonie!!-podbiegłam do dziewczyny-Kto ci to do cholery zrobił?!
Coonie tylko podniosła wzrok ukazując oczy pełne bólu.
-L-Louis o-on...
To były ostatnie słowa za nim upadła.
_____________________________________________________________________________________________________________________________________
Witaaaam koteczgi!!!!
Dziękuję za tyle wyświetleń i komentarzy!! To naprawdę bardzo pomaga w dalszym prowadzeniu bloga!!
Omg! Na początku była to słodko,pomiędzy Jasmine a Harrym.Było tak..Awww....
I potem przyszła Coonie cala w siniakach *o* I jedyne co wiemy to,że Louis....
Nie powiem wam dalej!! Ha będę taka zła ;)
Mam dużą nadzieję,że pod tym rozdziałem będzie tyle komentarzy ile osób przeczyta ten blog.
Ale cóż...można mieć marzenia <3
Do następnego!!!
@Oh_My_Styles__
7 KOMENTARZY=KOLEJNY ROZDZIAŁ
wtorek, 4 marca 2014
Rozdział 8*
Poczułam jak moje ciało unoszone jest do góry przez silne ramiona,a następnie zostało posadzone na czymś twardym.Przypuszczam,że było to krzesło,które rozpoznałam po oparciu i siedzeniu.Moje nadgarstki mocno związano grubym sznurem i przywiązano do oparcia.Na moim policzku poczułam szorstką dłoń,która brutalnie podniosła moją głowę.Moje powieki były jeszcze lekko przymknięte ale mogłam zobaczyć trzy postacie stojące przede mną.
Moje włosy były czymś posklejane i przyczepiły się do twarzy.Na policzku czułam dziwną lepiącą się ciecz,która po chwili przedostała się do moich ust a następnie poleciała w kierunku szyi i w dół.Głowa bolała mnie niemiłosiernie i czułam jakby ktoś przywalił mi w nią obuchem.
Gdy mój wzrok powoli się wyostrzył zobaczyłam jak jeden z facetów podnosi rękę i dopasowuje ją do mojego policzka.Pod siłą z jaką mnie uderzył moja głowa odwróciła się w bok.Ał!! A to za co było?!
-Widzę,że nasz aniołek już się obudził-Do moich uszu dotarł znajomy głęboki głos.Nie,to nie był tym razem Harry.Pamiętam,że spotkałam go kilka dni temu.Na ulicy.Potem zaprosił mnie do kawiarni i...Zayn?!?!
Gwałtownie podniosłam głowę,ale po chwili tego pożałowałam bo ostry ból dał o sobie znać.Po woli podniosłam wzrok i po mimo ciemności,która panowała w pokoju mogłam dostrzec jego postawione włosy.
Moje usta delikatnie się rozwarły i uciekł z nich jęk przerażenia.
-Zayn?-szepnęłam i po chwili poczułam łzy w kącikach moich oczu.-J-Ja myślałam,że ty...
-Myślałaś,że co suko? Będę twoim przyjacielem?! Czy myślałaś,że cię polubiłem?!-Warknął i powoli do mnie podszedł-Nie bądź głupia,nie słyszałaś,że z nieznajomymi się nie rozmawia?! Matka cię tego nie nauczyła?!-Wziął w garść pukiel moich włosów i podciągnął na wysokość swojej twarzy.
-Zayn..J-ja..
-Myślałem,że twój kochaś cie ostrzegał-Warknął i z powrotem rzucił mnie na krzesło.-Pamiętaj kochanie.NIGDY NIE ROZMAWIAJ Z OBCYMI.
-A-ale nie jesteś dla mnie obcy...T-ty mówiłeś,że j-ja
-Och zamknij się,nie mam zamiaru słuchać twoich pierdół.
Myślałam,że razem z Zaynem będziemy przyjaciółmi albo coś w tym stylu.Na początku miałam nadzieję,że jak się lepiej poznamy to coś z tego wyjdzie.Może nawet związek i miałam taką nadzieję aż do dziś.Dziś wszystko się zmieniło.
-W takim razie po cholerę tu jestem!! Czego ode mnie chcecie?!-splunęłam i popatrzyłam na całą trójkę.
-Wiedziałam,że zadasz to pytanie-powiedział Zayn obszedł krzesło dookoła-Nie wiem czy wiesz skarbie...
-Nie nazywaj mnie skarbem chuju!
Zatrzymał się i podstępnie uśmiechnął.
-Będę do ciebie mówił jak chce suko....Nie wiem czy wiesz,ale twój Harry jest...Hmm....Najstarszym dzieckiem w rodzinie Stylesów i jedynym dziedzicem tronu po swoich rodzicach.
Zamurowało mnie.Jak to dziedzicem tronu? Jakiego tronu? Czemu mi o tym nie powiedział?
-Widzę,że o tym też ci nie powiedział? Normalne..W swoim życiu dowiesz się jeszcze ciekawszych rzeczy.Jak już mówiłem żeby Harry odziedziczył tron i został królem ymmm...Aniołów? Potrzebuje swojej wybranki....A zgadnij kto ją jest?
Uśmiechnął się podstępnie i pogładził palcami moje włosy.
Nawet nie musiałam zgadywać kto to...Przecież wiadomo,że to byłam ja.Sam mi o tym powiedział.Ale o tym,że mam zostać królową czy coś takiego i zawładnąć nad aniołami to już nie wspomniał nawet słowa.Może bał się mojej reakcji? Może bał się,że ucieknę albo coś zrobię?
-Ja nią jestem-ciężko westchnęłam i podniosłam głowę,żeby ujrzeć czekoladowe tęczówki.Przysięgam gdyby Zayn nie był takim potworem (chociaż nie można go porównać z Harrym) umówiłabym się z nim.Wiem,mówiłam to już wcześniej,ale jaka kobieta nie lubi się powtarzać.
-Brawo skarbie i wiesz co się stanie gdyby coś ci się przypadkowo stało?
O nie!
***
-Hallo?
-Hej Connie tu Harry,jest może u ciebie Jasmine?-potarłem ręką spocone czoło i odgarnąłem kilka loków na bok.
Od 2 godzin dzwoniłem i pisałem do Jasmine,za każdym razem nie odbierała i włączała się poczta głosowa.Nie powiem,że nie martwiłem się o nią bo tak naprawdę umierałem z przerażenia.
Na początku poszedłem do jej domu,ale otworzyła jej mama i powiedziała,że jej nie ma.Potem poszedłem do baru,w którym pracuje.Także jej nie było.Szukałem jej też w parku.NIC...Nigdzie jej nie było.Dwa razy przeleciałem nad miastem i także jej nie zobaczyłem.
Jasmine naprawdę była dla mnie ważna,nie dlatego,że dzięki niej mogę zasiąść na tronie i przejąć władzę po moim ojcu.Ale dlatego bo ona naprawdę mi się..ymm....Podoba.
Kocham jej oczy i to jak czasem rozrabiają w nich iskierki,kocham jej uśmiech,którym chciałby aby witałaby mnie każdego dnia,kocham jej mały nos i to jak go czasem marszczy.Kocham jej śmiech,jej charakterek i Ugh...Ta jej niewinność.Oprócz tego,że moja przyszła żona jest piękna i idealna pod każdym względem to jeszcze niesamowicie seksowna.
Może nie pokazuję jej tej miłości,ale ja naprawdę ją bardzo kocham.Nigdy nie byłem dobry w pokazywaniu uczuć,zarówno rodzinie jak i wszystkim innym.
-Ymmm...Jasmine? Nie,nie ma jej u mnie...a coś się stało-w jej głosie można było wyczuć strach i niepokój.
-Nie,nic się nie stało.-odpowiedziałem i wcisnąłem czerwoną słuchawkę nie czekając na odpowiedź.
Ja pierdole gdzie ona może być.Nie mogła po prostu wyparować,przecież ona nie jest aniołem i nie byłoby to możliwe.
A może ktoś ją porwał? Zgwałcił? i zostawił w worku w lesie?
Coraz gorsze myśli zaczęły napływać do mojej głowy a moje ręce odruchowo zacisnęły się w pięści.Moje oczy automatycznie pociemniały a ochota walnięcia w coś miała coraz większą siłę.W pewnym momencie nie wytrzymałem i bez chwili wahania walnąłem w ścianę obok.Skóra z moich kostek trochę się zdarła,ale to nic czego bym wcześniej nie przeżył.W dupie miałem to,że ludzie obsypywali mnie masą ciekawskich jak i zarówno przestraszonych spojrzeń.Wiedziałem,że i tak nie odważyli by się nawet do mnie zbliżyć.
Do moich uszu dotarł dzwonek telefonu.Mojego telefonu.Przekląłem pod nosem i sięgnąłem do tylnej kieszeni dżinsów.
-Halo?!-warknąłem i oparłem się o ścianę.
-Witaj Harry-odpowiedział głos po drugiej stronie.
Moment,moment.Ja znam ten głos.Ostatnio go widziałem w kawiarni w....Zayn!!!
-Czego chcesz?!
-Hmm...Jak myślisz? Czego ja mogę chcieć?
-Gadaj skurwielu,nie mam czasu na twoje pierdoły.
-Ach dobrze,ja poczekam.Mam nadzieję,że nie długo znajdziesz swoją dziewczynę-wiedziałem,że na jego twarzy właśnie uformował się uśmieszek.
W jednym momencie cały się zagotowałem a złość powróciła ze zdwojoną siłą.
Teraz już widziałem gdzie jest Jasmine.W domu tego skurwiela.Bo gdzie indziej miałby ją zabrać niż do swojego pierdolonego domu i do swoich idiotycznych "Przyjaciół".
Nic już nie mówiąc rozłączyłem się podbiegłem do swojego samochodu.
Przez całą drogę mocno ściskałem kierownicę,moje knykcie były już całe białe a brwi cały czas mocno zmarszczone.
Po niecałych 10 minutach dojechałem na miejsce i nierówno zaparkowałem przed domem.Nie miałem teraz czasu na takie głupoty jak parkowanie równoległe.
Wyszłem z samochodu trzaskając drzwiami i podbiegłem do drzwi.Jednym mocnym kopnięciem wyważyłem je i jak burza wparowałem do środka.
Pierwsze co zrobiłem to wbiegłem do salonu szukając Dan'a i Brad'a.Tak jak myślałem,obydwóch znalazłem leżących na kanapie i wpierdzielających chrupki.
Myślę,że nie za bardzo się mnie spodziewali bo nawet się nie przygotowali i nie zabezpieczyli.Idioci.
Podszedłem do nich i stanąłem przed telewizorem zasłaniając im program,który oglądali.
-No,ej stary spier....-Brad zaczął ale zaciął się gdy zobaczył,że to nie był Zayn tylko ja.
-Nie jestem stary skurwielu i licz się ze słowami w stosunku do mnie-warknąłem i złapałem go za szyję.Miałem wystarczająco siły żeby podnieść go do góry i rzucić o ścianę.
Jeden załatwiony,teraz został drugi.
Odwróciłem się z powrotem w kierunku kanapy.Dan siedział skulony między dwoma poduszkami,jego oczy wyrażały strach i prośbę o łaskę.
Wiedziałem,że oni także się mnie bali i nie wyobrażali sobie żeby choćby mnie dotknąć.Nie miałem pojęcia czemu Zayn wybrał sobie na przyjaciół aż takich tchórzy,ale no dobra.Nie będę się wtrącał.
Wywróciłem oczami na chłopaka i poszedłem w głąb domu.Byłem pewny,że Jasmine przetrzymywana była albo w piwnicy,albo w jego pokoju.Ale stawiam na piwnicę.
Zszedłem po schodach w dół i doszedłem do długiego korytarzu.Bo dwóch stronach znajdowało się kilka par drzwi,ale tylko jedne mogły być te prawdziwe.Powoli podszedłem do pierwszych i przytknąłem do nich ucho.Nic.Głucha cisza.Czyli tam jej nie było.Na palcach podszedłem do drugich.Delikatnie nacisnąłem na klamkę i wyjrzałem żeby spojrzeć czy ktoś jest w pokoju.
Nie myliłem się.Na środku pokoju postawione było krzesło a do niego przywiązana moja biedna Jasmine.Spojrzałem na osobę,która stała koło niej i błądziła palcem po jej policzku.Kruczo-czarne postawione włosy,ohydny uśmiech na twarzy,koszmarny śmiech...To mógł być tylko Zayn.Jego osobę mogłem poznać na kilometr.Tylko on wygląda i zachowuje się jak pojeb.
Spojrzałem na dziewczynę.Jeden z jej policzków był pocięty i sączyła się z niego krew,na drugim formował się całkiem pokaźnych wielkości siniak.Po twarzy spływały gorzkie łzy,którymi posklejane były włosy.
Moje pięści bezwładnie się zacisnęły a oczy w ułamku sekundy pociemniały.Z wielkim impetem popchnąłem drzwi,które odbiły się od ściany i zostawiły skruszyły z niej trochę białej farby.
Jasmine gwałtownie podniosła głowę i spojrzała na osobę w pomieszczeniu.Gdy mnie ujrzała do jej oczu napłynęło jeszcze więcej łez a warga zaczęła mocno drgać.Z jej twarzy można było wyczytać przerażenie zarówno jak i radość z oczywiście mojego powodu.
Wzrok Zayna wylądował na mnie.Ostatnie co zobaczyłem to jego diaboliczny uśmiech i usta,które układały się w słowa "Niedługo się zobaczymy",a potem znikł.Teraz szok prawda? O mój boże jak on zniknął przecież nie jest aniołem!!!
I tu właśnie się mylicie.On jest aniołem.Tylko,że aniołem światła.
I ponownie szok.
Teraz pewnie myślicie,że anioły światła-czyli tak dla przypomnienia te,które mają białe pióra-muszą być dobre.Nie,wcale nie.To właśnie anioły światła są najgorsze,a my...na pewno trochę lepsi.
Po chwili otrząsnąłem się i przypomniałem sobie,że przede mną siedzi moja żona cała w siniakach.Popatrzyłem na Jasmine.Jej oczy były całe czerwone a ręce trzęsły się niemiłosiernie.
-H-Harry ja...-załkała dusząc się łzami.
Podbiegłem do niej i ująłem jej twarz w dłonie.
-Ćśśś....Już nic nie mów,to nie twoja wina.-sięgnąłem po sznury,którymi była przywiązana i je rozerwałem-Idziemy do domu.Do mojego domu.
Ona tylko lekko skinęła i powoli wstała.Uniosłem ją do góry w pozycji panny młodej i skierowałem się do mojego samochodu.
______________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM!!
Wiem,że długo mnie nie było i to tym razem przez moje pierdolone lenistwo i brak weny.Naprawdę nie miałam pomysłu na ten rozdział,ale w końcu po długim zastanowieniu coś mi przyszło do głowy i BUM!!! Jest oto nowy rozdział.
Mam nadzieję,że się podobał :) I TYM RAZEM OBIECUJĘ,ŻE ROZDZIAŁ BĘDZIE WCZEŚNIE!!! :)))
Bardzo proszę o komentarze,ponieważ one naprawdę bardzo motywują ;)
@Oh_My_Styles__
5 KOMENTARZY=NOWY ROZDZIAŁ
Uśmiechnął się podstępnie i pogładził palcami moje włosy.
Nawet nie musiałam zgadywać kto to...Przecież wiadomo,że to byłam ja.Sam mi o tym powiedział.Ale o tym,że mam zostać królową czy coś takiego i zawładnąć nad aniołami to już nie wspomniał nawet słowa.Może bał się mojej reakcji? Może bał się,że ucieknę albo coś zrobię?
-Ja nią jestem-ciężko westchnęłam i podniosłam głowę,żeby ujrzeć czekoladowe tęczówki.Przysięgam gdyby Zayn nie był takim potworem (chociaż nie można go porównać z Harrym) umówiłabym się z nim.Wiem,mówiłam to już wcześniej,ale jaka kobieta nie lubi się powtarzać.
-Brawo skarbie i wiesz co się stanie gdyby coś ci się przypadkowo stało?
O nie!
***
-Hallo?
-Hej Connie tu Harry,jest może u ciebie Jasmine?-potarłem ręką spocone czoło i odgarnąłem kilka loków na bok.
Od 2 godzin dzwoniłem i pisałem do Jasmine,za każdym razem nie odbierała i włączała się poczta głosowa.Nie powiem,że nie martwiłem się o nią bo tak naprawdę umierałem z przerażenia.
Na początku poszedłem do jej domu,ale otworzyła jej mama i powiedziała,że jej nie ma.Potem poszedłem do baru,w którym pracuje.Także jej nie było.Szukałem jej też w parku.NIC...Nigdzie jej nie było.Dwa razy przeleciałem nad miastem i także jej nie zobaczyłem.
Jasmine naprawdę była dla mnie ważna,nie dlatego,że dzięki niej mogę zasiąść na tronie i przejąć władzę po moim ojcu.Ale dlatego bo ona naprawdę mi się..ymm....Podoba.
Kocham jej oczy i to jak czasem rozrabiają w nich iskierki,kocham jej uśmiech,którym chciałby aby witałaby mnie każdego dnia,kocham jej mały nos i to jak go czasem marszczy.Kocham jej śmiech,jej charakterek i Ugh...Ta jej niewinność.Oprócz tego,że moja przyszła żona jest piękna i idealna pod każdym względem to jeszcze niesamowicie seksowna.
Może nie pokazuję jej tej miłości,ale ja naprawdę ją bardzo kocham.Nigdy nie byłem dobry w pokazywaniu uczuć,zarówno rodzinie jak i wszystkim innym.
-Ymmm...Jasmine? Nie,nie ma jej u mnie...a coś się stało-w jej głosie można było wyczuć strach i niepokój.
-Nie,nic się nie stało.-odpowiedziałem i wcisnąłem czerwoną słuchawkę nie czekając na odpowiedź.
Ja pierdole gdzie ona może być.Nie mogła po prostu wyparować,przecież ona nie jest aniołem i nie byłoby to możliwe.
A może ktoś ją porwał? Zgwałcił? i zostawił w worku w lesie?
Coraz gorsze myśli zaczęły napływać do mojej głowy a moje ręce odruchowo zacisnęły się w pięści.Moje oczy automatycznie pociemniały a ochota walnięcia w coś miała coraz większą siłę.W pewnym momencie nie wytrzymałem i bez chwili wahania walnąłem w ścianę obok.Skóra z moich kostek trochę się zdarła,ale to nic czego bym wcześniej nie przeżył.W dupie miałem to,że ludzie obsypywali mnie masą ciekawskich jak i zarówno przestraszonych spojrzeń.Wiedziałem,że i tak nie odważyli by się nawet do mnie zbliżyć.
Do moich uszu dotarł dzwonek telefonu.Mojego telefonu.Przekląłem pod nosem i sięgnąłem do tylnej kieszeni dżinsów.
-Halo?!-warknąłem i oparłem się o ścianę.
-Witaj Harry-odpowiedział głos po drugiej stronie.
Moment,moment.Ja znam ten głos.Ostatnio go widziałem w kawiarni w....Zayn!!!
-Czego chcesz?!
-Hmm...Jak myślisz? Czego ja mogę chcieć?
-Gadaj skurwielu,nie mam czasu na twoje pierdoły.
-Ach dobrze,ja poczekam.Mam nadzieję,że nie długo znajdziesz swoją dziewczynę-wiedziałem,że na jego twarzy właśnie uformował się uśmieszek.
W jednym momencie cały się zagotowałem a złość powróciła ze zdwojoną siłą.
Teraz już widziałem gdzie jest Jasmine.W domu tego skurwiela.Bo gdzie indziej miałby ją zabrać niż do swojego pierdolonego domu i do swoich idiotycznych "Przyjaciół".
Nic już nie mówiąc rozłączyłem się podbiegłem do swojego samochodu.
Przez całą drogę mocno ściskałem kierownicę,moje knykcie były już całe białe a brwi cały czas mocno zmarszczone.
Po niecałych 10 minutach dojechałem na miejsce i nierówno zaparkowałem przed domem.Nie miałem teraz czasu na takie głupoty jak parkowanie równoległe.
Wyszłem z samochodu trzaskając drzwiami i podbiegłem do drzwi.Jednym mocnym kopnięciem wyważyłem je i jak burza wparowałem do środka.
Pierwsze co zrobiłem to wbiegłem do salonu szukając Dan'a i Brad'a.Tak jak myślałem,obydwóch znalazłem leżących na kanapie i wpierdzielających chrupki.
Myślę,że nie za bardzo się mnie spodziewali bo nawet się nie przygotowali i nie zabezpieczyli.Idioci.
Podszedłem do nich i stanąłem przed telewizorem zasłaniając im program,który oglądali.
-No,ej stary spier....-Brad zaczął ale zaciął się gdy zobaczył,że to nie był Zayn tylko ja.
-Nie jestem stary skurwielu i licz się ze słowami w stosunku do mnie-warknąłem i złapałem go za szyję.Miałem wystarczająco siły żeby podnieść go do góry i rzucić o ścianę.
Jeden załatwiony,teraz został drugi.
Odwróciłem się z powrotem w kierunku kanapy.Dan siedział skulony między dwoma poduszkami,jego oczy wyrażały strach i prośbę o łaskę.
Wiedziałem,że oni także się mnie bali i nie wyobrażali sobie żeby choćby mnie dotknąć.Nie miałem pojęcia czemu Zayn wybrał sobie na przyjaciół aż takich tchórzy,ale no dobra.Nie będę się wtrącał.
Wywróciłem oczami na chłopaka i poszedłem w głąb domu.Byłem pewny,że Jasmine przetrzymywana była albo w piwnicy,albo w jego pokoju.Ale stawiam na piwnicę.
Zszedłem po schodach w dół i doszedłem do długiego korytarzu.Bo dwóch stronach znajdowało się kilka par drzwi,ale tylko jedne mogły być te prawdziwe.Powoli podszedłem do pierwszych i przytknąłem do nich ucho.Nic.Głucha cisza.Czyli tam jej nie było.Na palcach podszedłem do drugich.Delikatnie nacisnąłem na klamkę i wyjrzałem żeby spojrzeć czy ktoś jest w pokoju.
Nie myliłem się.Na środku pokoju postawione było krzesło a do niego przywiązana moja biedna Jasmine.Spojrzałem na osobę,która stała koło niej i błądziła palcem po jej policzku.Kruczo-czarne postawione włosy,ohydny uśmiech na twarzy,koszmarny śmiech...To mógł być tylko Zayn.Jego osobę mogłem poznać na kilometr.Tylko on wygląda i zachowuje się jak pojeb.
Spojrzałem na dziewczynę.Jeden z jej policzków był pocięty i sączyła się z niego krew,na drugim formował się całkiem pokaźnych wielkości siniak.Po twarzy spływały gorzkie łzy,którymi posklejane były włosy.
Moje pięści bezwładnie się zacisnęły a oczy w ułamku sekundy pociemniały.Z wielkim impetem popchnąłem drzwi,które odbiły się od ściany i zostawiły skruszyły z niej trochę białej farby.
Jasmine gwałtownie podniosła głowę i spojrzała na osobę w pomieszczeniu.Gdy mnie ujrzała do jej oczu napłynęło jeszcze więcej łez a warga zaczęła mocno drgać.Z jej twarzy można było wyczytać przerażenie zarówno jak i radość z oczywiście mojego powodu.
Wzrok Zayna wylądował na mnie.Ostatnie co zobaczyłem to jego diaboliczny uśmiech i usta,które układały się w słowa "Niedługo się zobaczymy",a potem znikł.Teraz szok prawda? O mój boże jak on zniknął przecież nie jest aniołem!!!
I tu właśnie się mylicie.On jest aniołem.Tylko,że aniołem światła.
I ponownie szok.
Teraz pewnie myślicie,że anioły światła-czyli tak dla przypomnienia te,które mają białe pióra-muszą być dobre.Nie,wcale nie.To właśnie anioły światła są najgorsze,a my...na pewno trochę lepsi.
Po chwili otrząsnąłem się i przypomniałem sobie,że przede mną siedzi moja żona cała w siniakach.Popatrzyłem na Jasmine.Jej oczy były całe czerwone a ręce trzęsły się niemiłosiernie.
-H-Harry ja...-załkała dusząc się łzami.
Podbiegłem do niej i ująłem jej twarz w dłonie.
-Ćśśś....Już nic nie mów,to nie twoja wina.-sięgnąłem po sznury,którymi była przywiązana i je rozerwałem-Idziemy do domu.Do mojego domu.
Ona tylko lekko skinęła i powoli wstała.Uniosłem ją do góry w pozycji panny młodej i skierowałem się do mojego samochodu.
______________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM!!
Wiem,że długo mnie nie było i to tym razem przez moje pierdolone lenistwo i brak weny.Naprawdę nie miałam pomysłu na ten rozdział,ale w końcu po długim zastanowieniu coś mi przyszło do głowy i BUM!!! Jest oto nowy rozdział.
Mam nadzieję,że się podobał :) I TYM RAZEM OBIECUJĘ,ŻE ROZDZIAŁ BĘDZIE WCZEŚNIE!!! :)))
Bardzo proszę o komentarze,ponieważ one naprawdę bardzo motywują ;)
@Oh_My_Styles__
5 KOMENTARZY=NOWY ROZDZIAŁ
Subskrybuj:
Posty (Atom)